Liga Europejska: Zagłębie gra o awans, Piast o honor

W dniu dzisiejszym odbędzie się seria rewanżowych spotkań drugiej rundy eliminacji Ligi Europejskiej. Nie wiemy czy się cieszyć czy smucić, ale mamy wśród nich pojedynki dwóch ekstraklasowych zespołów.

Powodem do radości jest fakt, że przynajmniej występujemy jeszcze na europejskiej arenie, nieco gorzej wygląda to, że musimy w ogóle brnąć przez te eliminacje żeby zagrać w fazie grupowej i oczywiście świadomość, że powinniśmy dzisiaj oglądać trzy polskie zespoły. Niestety Cracovia wyłożyła się już w pierwszej rundzie na zespole, którego nazwy z pamięci nikt już chyba nie przytoczy.

Ale skoro jeszcze mamy komu kibicować, to kibicujmy. Na pierwszy ogień, o 19.00, idzie Piast. Trzymać kciuki będziemy, tylko nie do końca wiadomo za co. Bo już raczej nie za awans.

Wicemistrz Polski jedzie do Göteborga z bagażem trzech straconych u siebie bramek i bagażem sromotnej porażki w pierwszym ekstraklasowym meczu tego sezonu. Najpierw Szwedzi zbili ich w Gliwicach, a potem pogrążyła Cracovia. Nasz trzeci, były już pucharowicz, który poległ z zespołem, którego nazwy już nikt nie pamięta, wbił im pięć bramek samemu tracąc tylko jedną.

Dwa takie lania w ciągu czterech dni mogą podłamać psychikę i morale w najlepszym nawet zespole, nie wróżymy więc gliwiczanom dziś sukcesu. IFK to rywal na tyle mocny, że cudem będzie odrobienie trzybramkowej straty.

piast-porazka-laczy-nas-pasja

Boimy się jednak, że Piast może być najsłabszym wicemistrzem kraju od lat. Walnie przyczynia się do tego to, co dzieje się wewnątrz klubu. Drużyna straciła swoich kluczowych zawodników, Kamila Vacka i Martina Nespora, a Michał Masłowski póki co nie wygląda na piłkarza, który mógłby zostać dyrygentem w tej ekipie.

W Gliwicach mamy też zmianę na ławce trenerskiej, dosłownie na kilka godzin przed startem Ekstraklasy z funkcji selekcjonera zrezygnował Radoslav Latal, a jego zadania przejął póki co Jiri Necek, dotychczasowy asystent. Za Piasta trzymamy więc kciuki, aby zwyczajnie w Szwecji się nie skompromitował.


Jeśli wierzymy w możliwość oglądania jakiejkolwiek polskiej drużyny w trzeciej rundzie Ligi Europejskiej, to jest to Zagłębie Lubin. I nie są to tylko pobożne życzenia. Chociaż tydzień temu jechali do Belgradu po wielki łomot, to przywieźli stamtąd bezbramkowy remis.

Faworyzowany Partizan, mimo ogromnej przewagi, nie był w stanie strzelić lubinianom, dodajmy, że od pięćdziesiątej szóstej minuty grającym w dziesiątkę, żadnej bramki. To buduje drużynę i damy głowę, że dziś na własnym boisku, przed własną publicznością, będą wypruwać sobie żyły aby udowodnić, że zasługują na grę w kolejnej rundzie.

Powodów do optymizmu jest więcej. Jeśli Piasta dobiła inauguracja Ekstraklasy, tak dla Zagłębia powinna być dodatkowym kopem motywacyjnym. Meczu z Koroną rozstrzygnęli już po trzydziestu minutach gry, kiedy na tablicy widniał wynik 4:0. A powinno być jeszcze lepiej, bo do Lubina wraca mózg zespołu, decydujący o jego grze w ubiegłym sezonie, Filip Starzyński.

2016.02.26 Krakow Pilka nozna Ekstraklasa sezon 2015/2016 Cracovia - Zaglebie Lubin N/z Filip Starzynski gol, radosc, bramka, rzut karny Foto Rafal Rusek / PressFocus 2016.02.26 Krakow Football Polish Ekstraklasa season 2015/2016 Cracovia - Zaglebie Lubin Filip Starzynski gol, radosc, bramka, rzut karny Credit: Rafal Rusek / PressFocus

Lokeren zdecydowało się sprzedać do Polski naszego reprezentanta i czeka nas kolejny sezon oglądania jego popisów. W meczu z Partizanem co prawda nie zagra, gdyż w momencie zgłaszania drużyny do tej fazy rozgrywek był jeszcze graczem Lokeren, ale na pewno sama świadomość, że pozostanie on częścią zespołu będzie dla jego kolegów motywująca.

Liczymy więc na dobre występy naszych zespołów i choć jeden awans. A może nawet dwa, kto wie, nie takie cuda widzieliśmy.

Komentarze