Liga Europy: Kolejny krok w stronę fazy grupowej

    Po pierwszej kolejce meczów eliminacyjnych do Ligi Europy byliśmy mocnym kandydatem do tytułu największego frajera kontynentu. Dwa polskie zespoły w pierwszej rundzie eliminacji, oba będące faworytami w swoich dwumeczach i oba dostały solidny eurowpierdol.

    Najpierw Zagłębie Lubin nie dało rady Slavii Sofia i uległo w Bułgarii 0:1, a kilka godzin później wygłupiła się Cracovia, która w Macedonii przegrała 0:2 ze Shkendiją Tetowo. Honor polskich zespołów miały jeszcze uratować rewanże, ale udało się tylko połowicznie.

    Lubinianie stanęli na wysokości zadania i na własnym boisku ograli rywala trzy do zera. O krakowskim zespole lepiej nie wspominać, u siebie też nie był w stanie wywalczyć choćby punktu i pożegnał się z europejskimi pucharami.

    W eliminacjach Ligi Mistrzów poszło nam trochę lepiej. Legia, choć zakładaliśmy wygraną w pierwszym meczu, tylko zremisowała, ale nie skompromitowała się i ma spore szanse na awans.

    W europejskich poczynaniach naszych ekip jest więc powiedzmy równowaga, jeden zespół odpadł, jeden awansował, jeden zremisował i ma ciągle szanse na awans. Dzięki porażce Celtiku z zespołem z Gibraltaru miano największego frajera jest póki co zajęte, możemy więc ze spokojem śledzić dzisiejsze poczynania polskich ekip w drugiej rundzie Ligi Europejskiej.

    O 20.15. zaczną Miedziowi, którzy tym razem zagrają w Belgradzie, gdzie zmierzą się z wicemistrzem Serbii, miejscowym Partizanem. W tym dwumeczu faworytem niestety nie są, ale paradoksalnie może to działać na ich korzyść.

    papadopulos-laczy-nas-pasja

    Może kiedy presja wyniku zostanie z nich zdjęta poradzą sobie i z tym rywalem. Drużyna Stokowca udowodniła w poprzednim sezonie ligowym, że im mniej się od nich wymaga, tym lepiej im idzie. Mają za sobą już pierwsze dwa mecze pucharowe, nie przyjmiemy więc wymówki, że dopiero szukają rytmu meczowego.

    Ich rywal jest w sytuacji o wiele gorszej. Liga serbska rusza dopiero dwudziestego trzeciego lipca, a Partizan rozegrał tylko dwa mecze kontrolne. Trzy tygodnie temu zmierzył się z Apoelem, z którym przegrał 0:1, a prawie dwa tygodnie temu z Lechią Gdańsk. I tu zła wiadomość, Serbowie wygrali pewnie 3:0.

    Kiedy weźmiemy pod uwagę, że podopieczni Nowaka w ubiegłym sezonie do końca bili się o miejsce w tabeli gwarantujące im start w pucharach i byli na podobnym poziomie co Zagłębie, to nie jest to dobry prognostyk. Od tego czasu sporo jednak wody upłynęło w Wiśle, liczymy więc na niespodziankę w wykonaniu Miedziowych.

    Większe wyzwanie stoi jednak przed Piastem Gliwice, któremu o 20.45 przyjdzie gościć wicemistrza Szwecji, IFK Göteborg. W tej parze sytuacja jest zgoła odmienna niż w przypadku Zagłębia i Partizana.

    Piast rozgrywał co prawda mecze kontrolne, ale dawno żadnego o stawkę. Drużyna z Göteborga jest za to w trakcie rozgrywek ligowych, o szukaniu rytmu meczowego nie może być więc mowy. Zespół Radoslava Latala będzie musiał radzić sobie w tym sezonie bez Martina Neszpora, którego nie udało się wyciągnąć ze Sparty Praga.

    piast-gliwice-laczy-nas-pasja

    Szwedów straszyć będą więc Maciejem Jankowskimi i wątpimy żeby ci się przestraszyli. Kiedy dodamy do tego, że asystować ma mu Michał Masłowski, to zabijcie nas, czarno to widzimy.

    Dopóki jednak piłka w grze nic nie jest pewne. Trzymamy więc kciuki za naszych pucharowiczów, oby obyło się bez kompromitacji.

     

    Komentarze