Tomasz Hajto: Legia potrzebuje dwóch stoperów, jeśli myśli o LM

    Legia Warszawa – Piast Gliwice. Wydawało się, że to będzie mecz na styku, wyrównany. Okazało się jednak, że mądrość, determinacja i większe ogranie piłkarzy Legii sprawiły, że lepiej oni wytrzymali ciśnienie i zdecydowanie i zasłużenie wygrali 4-0. A wynik mógł być jeszcze wyższy. Początek spotkania co prawda na to nie wskazywał, bo Piast zagrał naprawdę nieźle pierwsze 15 minut. Ale jednak druga część pierwszej połowy i reszta meczu pokazały jak wielką pewność siebie ma Legia.

    Wydaje mi się, że sprawa tytułu mistrza Polski jest rozstrzygnięta. Ale trzeba też powiedzieć, że zdobycie tego tytułu było obowiązkiem Legii. Najważniejsze będzie to, co wydarzy się potem, czyli walka o fazę grupową Ligi Mistrzów. Bo nie tylko Warszawa, ale i cała Polska potrzebuje tam zespołu. A ten stadion, oprawy i fantastyczny doping pokazują jak potężnym klubem w naszym kraju jest Legia. Awans do fazy grupowej dałby jeszcze większego kopa do rozwoju klubu. Także wielu kibiców w Europie zobaczyłoby jak piękny jest nasz kraj, jak piękne mamy stadiony, że cały czas jako kraj się rozwijamy.

    Do awansu kluczowe będą transfery do Legii, bo moim zdaniem jeśli Legia nie kupi dwóch solidnych środkowych obrońców, takich pełną gębą, jak Hlousek na lewej flance, czy też Pazdan, to będzie miała problem z przejściem eliminacji. Obecni zawodnicy na tej pozycji, czyli Jakub Rzeźniczak i Igor Lewczuk są solidnymi graczami, ale na poziomie Ekstraklasy. Nie uważam, aby dali sobie radę w walce o Ligę Mistrzów. Brakuje mi tam takiego jednego schodka, na który musieliby ci dwaj piłkarze wejść, aby rywalizować na tym poziomie.

    Podoba mi się, że Legia podniosła się po wpadce w Lubinie. Wygrali Puchar Polski oraz wczorajszy hit z Piastem. Można powiedzieć, że to były takie dwa małe półfinały w drodze do osiągnięcia celu na ten sezon, czyli zdobycia podwójnej korony. No ale przed nimi jeszcze dwa małe finały, aby postawić kropkę nad „i”. Wygrana dała im przewagę trzech punktów, więc sporą zaliczkę. Zwłaszcza, że przy równej ilości punktów z gliwiczanami, to i tak oni będą na czele tabeli. Piast natomiast powinien walczyć do końca. Deptać Legii po piętach.

    Ciekawa zrobiła się zresztą niemal cała góra tabeli. Zagłębie Lubin gra fenomenalnie w ostatnich spotkaniach. Lechia Gdańsk złapała przy Piotrku Nowaku dobry rytm i gra fajną dla oka, ofensywną piłkę, w której znalazło się miejsce dla Milosa Krasica. No i Cracovia, która znowu zaczęła grać stabilniej. Zapowiada się fajna walka o miejsce dające szansę gry w Lidze Europy.

    ***************************************

    bayern-mistrz-lewy-laczy-nas-pasja

    Nie tylko w Polsce walczono o tytuł w tej kolejce. W Niemczech Bayern Monachium po dwóch bramkach Roberta Lewandowskiego wygrał derby Bawarii z Inglostadt i oficjalnie został mistrzem. Poza tym było wiele niespodzianek w tej kolejce. Między innymi Frankfurt wygrał ważne spotkanie z Borussią Dortmund 1-0, dzięki czemu wyskoczył ze strefy spadkowej.

    W fatalnej sytuacji jest Stuttgart, który jeszcze osiem kolejek temu walczył o Ligę Europy, a dzisiaj jedyne co mogą wywalczyć to baraże o utrzymanie. Kibice są sfrustrowani. Już w przerwie meczu weszli na płytę boiska by porozmawiać z piłkarzami. Dziwne decyzje podejmował trener Jurgen Kramny, bo Langerack po kontuzji nie bronił w żadnym meczu, a wszedł między słupki w tak ważnym spotkaniu jak to weekendowe z Mainz, przegrane 1-3. Dwie ogromne porażki Stuttgartu – 2-6 w Bremie i w weekend z Maizn, pomimo prowadzenia 1-0, to są za wysokie przegrane jak na ten klub i ta frustracja wypłynęła z kibiców. Uważam, że mimo dużej renomy i potencjału spadną z ligi. Chyba nadszedł czas, by przemyśleć tam kierunek, w jakim podążać. Taki spadek może lepiej im wyjść niż pozostanie w Bundeslidze na siłę.

    Miało być pożegnanie Hortsta Heltda z Schalke 04 przed meczem z Augsburgiem, przemówienie prezesa Clemensa Tönniesa, który chciał powiedzieć, że przedłużył umowę z Gaspromem, głównym sponsorem do 2022 roku, ale został masakrycznie wygwizdany, a na trybunach pojawiły się transparenty z jego inicjałami wypisane na czerwono i pół stadionu krzyczało „Tönnies raus!”. Nie chcą go kibice w Gelsenkirchen, nie identyfikują się z nim i nie wierzą w jego politykę sportową. Jest to facet „nie z piłki”. Wszystkiego uczył się przy Rudim Assauerze, kiedy jeszcze ja grałem w Schalke. Nerwowa jest tam sytuacja w tabeli, bo po remisie we wspomnianym spotkaniu może się okazać, że nie będzie tam kwalifikacji do Ligi Mistrzów. A o to miejsce walczą cztery zespoły.

    Komentarze