Legia oddaje Ligę Mistrzów walkowerem?

Skomplikowana jest ta piłka nożna. Niby chodzi w niej o to, żeby wygrywać kolejne mecze, powiększając przy tym liczbę trofeów w klubowej gablocie. Używam słowa „niby”, bo patrząc na przykład Stanisława Czerczesowa zaczynam mieć wątpliwości. Facet wygrał wszystko, co było tylko możliwe i to w 8 miesięcy. Naturalną decyzją wydawało się pozostawienie go jeszcze na czas eliminacji do Ligi Mistrzów. W końcu dobrze zna już zawodników i ich możliwości oraz poznał już całe piłkarskie środowisko w Polsce. Legia jednak dosyć niespodziewanie (przynajmniej dla mnie) podziękowała mu za współpracę.

Czytam na licznych portalach, że powodem rozstania z Rosjaninem była “inna wizja prowadzenia i rozwoju klubu w przyszłości’. Po czym media donoszą, że Czerczesow na spotkaniu z prezesem Leśniodorskim domagał się wzmocnień przed eliminacjami do Ligi Mistrzów oraz podwyżki dla siebie i swojego sztabu. Włodarze Legii twierdzą, że decydującym czynnikiem w zakończeniu przygody z Czerczesowem nie były pieniądze.

No to jaką wizję na prowadzenie drużyny mają jej właściciele? Skoro wzmocnienia to nie jest dla nich dobry argument na przyszłość?

Legia chce wrócić na ścieżkę rozwoju, którą obrała po zwolnieniu Jana Urbana, a z której zboczyła z powodu złych wyników Henninga Berga. Zależy nam, by wzmocnić Legię jako zespół. A zespół to nie tylko piłkarze. Chcemy minimalizować ryzyko w kwestiach pozornie nieistotnych, popracować nad szczegółami mogącymi choćby o 1 proc. poprawić coś w zakresie medycyny, diety, skautingu czy taktyki” – powiedział niedawno prezes Leśnodorski. No dobrze, ale to znaczy, że nie interesuje nas jakakolwiek przygoda z europejskimi pucharami? Będziemy się skupiać na dietetykach i lekarzach?

hasi-nowy-trener-legia-laczy-nas-pasjaOsobą, która ma wprowadzić odświeżenie w całym klubie oraz sprostać wymaganiom właścicieli  ma zostać Besnik Hasi. Ten młody jak na trenera (45 lat) Albańczyk ma spore sukcesy na swoim koncie. Warto chociażby wspomnieć, że został mistrzem Belgii z Anderlechtem Bruksela w 2014 roku oraz prowadził tą drużynę w Lidze Mistrzów. Stracił pracę w piątek (2 i 3 miejsce w lidze z „Fiołkami” uznano za porażkę) i już po weekendzie pojawił się w Warszawie. Nie ma co ukrywać, decydującą sprawą w jego ewentualnym przyjściu na Łazienkowską będzie znajomość z Michałem Żewłakowem.

Ewentualny następca Czerczesowa ma CV, które w naszej lidze musi robić wrażenie. Trzeba jednak pamiętać, że czasu nie będzie miał sporo, ponieważ pierwsze mecze eliminacyjne do Ligi Mistrzów odbędą się zaledwie kilka dni po finale Euro, a tydzień potem rusza Ekstraklasa. Tymczasem piłkarze są na urlopach, inni na Euro, kiedy będzie czas przygotować drużynę?

Czy właściciele oddali walkowerem tegoroczne puchary, podobnie jak Czerczesow mecz w Gdańsku?

Niczego nie można wykluczyć, jednak skoro nowy szkoleniowiec ma kosztować klub więcej niż jego ekscentryczny poprzednik, to wielkich wzmocnień bym się nie spodziewał.

Komentarze