Krzysztof Ignaczak: Zacieramy już ręce przed Rio

    Piękniejszego zakończenia chyba nie mogliśmy sobie wyobrazić – mamy awans, a chłopaki wygrali szóste z siedmiu starć, tym razem z Australią. Myślę, że ten mecz miał swój podtekst, bo mogliśmy oddać im za pamiętny i zarazem nieszczęsny bój w Londynie. Wtedy porażka z nimi przyczyniła się do tego, że nasza droga po medal bardzo się skomplikowała, teraz my im zamknęliśmy bramę i furtkę do igrzysk. Niestety, Kangurów w Rio nie zobaczymy, będą za to Kanadyjczycy. Jak gdzieś wyczytałem, właśnie do PZPS wysłano spory zapas syropu klonowego w podzięce…

    ****************************************

    Starcie z Australią pokazało, że trener Stephane Antiga ma do dyspozycji wyrównaną czternastkę graczy, która z powodzeniem udowodniła, że potrafi grać w siatkówkę, zresztą widać to już było w poprzednim meczu z Iranem.

    Oczywiście nie umknął mi także fakt, że Piotrek Gacek zakończył swoją reprezentacyjną karierę. To podrzucanie na sam koniec przez kolegów było wyrazem ogromnego szacunku, podziękowaniem za dziesięć lat zasuwania dla kadry. Piotrek był jednym z tych, którzy jawnie przyczynili się do rozwoju siatkówki w naszym kraju i sprawienia, że dziś jest w tym miejscu, w którym jest – czyli mocno zakorzeniona w sercach kibiców. Gato ogłosił swój rozbrat z reprezentacją, odchodzi mój odwieczny rywal na pozycji i zrobił to w wielkim stylu. Cóż, takie życie sportowca.

    piotr-gacek

    ****************************************

    Co do całego turnieju, to już od czwartku o niektórych meczach nie było sensu pisać, bo wszystko było w nich jasne i klarowne. Trudno było typować, bo spadła koncentracja, pojawili się zmiennicy. Jedyne Kanada i Australia biły się do końca. Moim zdaniem, to właśnie Kanada zasłużenie pojedzie do Rio, by chyba jednak w całym turnieju prezentowała wyższy poziom niż Australia. Szkoda mojego cichego faworyta do czwartego miejsca, bo trochę więcej oczekiwałem od Chińczyków – mają fajną drużynę. Ale na razie nie potrafią jeszcze grać pod presją i o wynik, myślę jednak, że mogą kiedyś być bardzo groźni. Co tam w Japonii jeszcze się działo? Iran męczył się z Wenezuelą, tak jak typowałem. Ale ci drudzy podtrzymali swą „passę” i przegrali siódmy raz z rzędu. Turniej się zakończył, ci co mieli, to awansowali.

    Cieszę się, że ta cała historia właśnie tak się zakończyła, w sumie 21 spotkań w oczekiwaniu na Rio plus dwa ostatnie z Tokio. Te wszystkie mecze przyprawiały nas o palpitacje serca i drżenie całego organizmu. Trudno się jednak dziwić, skoro byliśmy świadkami aż trzech bardzo różnych i dramatycznych turniejów. Najpierw Pucharu Świata, w którym biało-czerwoni grali w znakomitym stylu, a zabrakło na koniec do kwalifikacji zaledwie seta. Były za to łzy. Potem wszyscy doskonale pamiętamy horror z Berlina, z niesamowitym powrotem Polaków. Znowu łzy, tyle że szczęścia. No i wreszcie znowu Japonia, w której może nie graliśmy najpiękniej dla oka, jednak zabójczo skutecznie. I to właśnie dzięki tej skuteczności mamy przepustki na igrzyska olimpijskie. Polacy wygrali skutecznością i wolą walki, życzę sobie by tak było także w kolejnych turniejach. Nie musimy grać niesamowicie, jeżeli chodzi o styl, liczą się wygrane.

    Ruszyły właśnie przygotowania do turnieju w Rio, nam pozostaje zacierać ręce, bo na pewno znowu czekają na nas ogromne emocje. I pewnie łzy… Zanim jednak nadejdzie Brazylia to ruszy Liga Światowa, w której zapewne trener da szanse kilku innym graczom i zrobi mini poligon doświadczalny. Bo każdego najlepiej sprawdza się w boju.

    Trzymajcie się, bądźcie czujni. Do usłyszenia!

    Komentarze