Krzysztof Ignaczak: Z punktu widzenia kanapy

Podczas każdego wielkiego turnieju tak bywa, że wszyscy Polacy to jedna rodzina – familia selekcjonerów i wybitnych zawodników. Znamy się jak nikt i umiemy wszystko wykonać lepiej, niż gwiazdy piłki.

Tak też i było w trakcie oraz po meczu biało-czerwonych przeciwko Irlandii Północnej. Cała Polska zamieniła się w „futbolo-znawców”, niektórzy nawet siedząc na kanapie ośmieszyli naszego napastnika Milika, bo im z kanapy udało się wykorzystać wszystkie jego sytuacje… No przecież, jak on mógł przestrzelić z takiej odległości?!

*************************************

Ja, jako człowiek nie znający się kompletnie na futbolu także postanowiłem się pobawić w fachowca-kanapowca. Mam swoje przemyślenia i się nimi z wami podzielę.

polska-irlandia-milik-gol-laczy-nas-pasja

Po obejrzeniu niedzielnego meczu cieszyłem się, że wreszcie mamy drużynę, która nie kończy swojej dobrej gry tylko na eliminacjach. Tych biało-czerwonych to na szczęście nie zadowoliło! Oni zagrali w pierwszym swym meczu Euro bardzo dobrze, choć pewnie zabrakło trochę skuteczności.

Wiem, że znawcy futbolu chcieli tych goli odrobinę więcej, jak choćby Roman Kosecki, który prorokował dwa lub trzy do zera dla naszych. I tak by było, gdyby nasi chłopcy wykorzystali swoje okazje. Ale z drugiej strony wygrana 1:0 też powinna cieszyć, przecież ona dała trzy punkty!

Ja, jako Janusz – człowiek siedzący na kanapie – widziałem drużynę narodową, która potrafiła prowadzić atak pozycyjny.

A przecież to nigdy nie było naszą domeną. Stworzyliśmy sporo ciekawych akcji, brakło tylko wykończenia. Sam się zastanawiam, czy to Irlandczycy mieli tak słabą lewą flankę, czy może my raczej tak mocną prawą, skoro cały czas atakowaliśmy właśnie tamtą stroną?

*************************************

Fajne słowa wypowiedział Robert Lewandowski, który na konferencji przyznał, że w starciu z Irlandią Północną starał się robić miejsce swoim kolegom. Chwała mu, że potrafi się w tym wszystkim odnaleźć, bo wiadomo, że rywale będą mieli na niego wyjątkowe baczenie.

Można po siatkarsku powiedzieć, że przeciwnicy będą na niego zawsze ustawiali nie podwójny blok, a potrójny. I on o tym doskonale wie, więc stara się pomóc innym. W takiej sytuacji mogą wypłynąć kolejni nasi gracze, jak Milik, być może na tym turnieju wystrzeli w górę także nasza nowa, młoda Kapustka? Na pewno ten młodzian ma papiery na granie i to być może w wielkim klubie.

niemcy-ukraina-2-laczy-nas-pasja
Patrząc z kolei na starcie Niemcy – Ukraina doszedłem do wniosku, że łatwo nam nie będzie.

Na tle naszego meczu widać było, że nasi kolejni rywale są o dwa poziomy wyżej niż Irlandczycy. Niemcy to wiadomo, ale i Ukraińcy momentami grali naprawdę fajnie. Sprawdziło się stare powiedzenie, że biega 22 gości, a i tak na koniec zwyciężają nasi zachodni sąsiedzi. Także w czwartek z Niemcami będzie nam ciężko, a i z Ukrainą będzie walka na całego.

Uwaga, będę typował jako prawdziwy Janusz. Proszę pamiętajcie tylko, że to zabawa, a ja nie znam się na futbolu! Przyznaję się bez bicia, mam obawy przed czwartkiem, bo ten niemiecki walec może imponować. Ale z drugiej strony jest i serducho, które podpowiada, że biało-czerwoni wzniosą się na wyżyny swoich umiejętności i po wielkiej bitwie zremisują 1:1. No bo przecież remis z takim rywalem, na wielkim turnieju, byłby chyba spełnieniem marzeń? Chyba, że 38 milionów selekcjonerów będzie mieć inne zdanie…

Komentarze