Krzysztof Ignaczak: Wujek dobra rada

    W trakcie każdego sezonu przyglądamy się ruchom transferowym, zastanawiamy się jak dany klub, prezes czy gracz wyszli na swoim wyborze. Oceniamy, chwalimy lub karcimy, dlatego ja też chcę napisać parę słów, bo sam w swojej karierze również musiałem podejmować trudne decyzje. A będzie to opinia z punktu widzenia siatkarza, bo na prezesowaniu nie bardzo się znam, a po raz ostatni z menedżerem współpracowałem ponad dziewięć lat temu…


    W mojej karierze bywałem raczej stały w uczuciach, w moim ostatnim klubie – Resovii – spędziłem wspomniane dziewięć lat, dlatego może nie jestem idealnym przykładem „transferowicza”, chcę jednak podzielić się moimi przemyśleniami, szczególnie z młodzieżą, która być może niedługo stanie przed jakimś bardzo ważnym, może wręcz kluczowym wyborem. Będę takim wujkiem dobra rada!

    W tym sezonie najlepiej widać to, co chcę przekazać na dwóch przykładach i tej samej drużynie. Chodzi mi o Olka Śliwkę i Bartosza Bednorza.

    Jeden przyszedł do Olsztyna i dużo gra, drugi odszedł z Olsztyna i nie gra prawie wcale. Przed rokiem było na odwrót, bo Olek prawie nie grał, podczas gdy Bednorz był jednym z liderów AZS Olsztyn. Chcę na tym przykładzie odpowiedzieć na pytanie: warto stać, czy grać?

    Dlaczego uważam, że odpowiedź jest bardzo prosta? Moim zdaniem, szczególnie dla młodych graczy, walka na ligowych boiskach jest po prostu bezcenna. Oczywiście to w trakcie treningów wykonuje się odpowiednie ćwiczenia, szlifuje formę czy technikę, jednak prawdziwa siatkówka zaczyna się w hali, po pierwszym gwizdku sędziego.

    Ostatnio chyba jeden z trenerów piłkarskich powiedział, że trenowanie karnych nie ma sensu, bo żeby powtórzyć warunki meczowe, trzeba by mieć w trakcie treningu za bramką tylu samo wrzeszczących kibiców, co w trakcie spotkania o stawkę. O to samo chodzi w siatkówce, bo w trakcie prawdziwego meczu każda twoja decyzja, każda akcja są ważne. Presja jest nieporównywalna, to nie jest trening, nie możesz sobie już pozwolić na żarty czy niefrasobliwość, bo kibice patrzą. To za te wszystkie wygrane lub przegrane akcje siatkarze utrzymują swe rodziny, więc odpowiedzialność jest zdecydowanie wyższa. To prawdziwy bój.

    Komentarze