Krzysztof Ignaczak: Włochy kontra Brazylia w finale IO!

No i znowu okazało się, że łatwo nadszarpnąć reputację znawcy siatkówki. Przed półfinałami bardzo mocno podkreślałem, że do walki o złoto awansują Amerykanie. Tak sobie wyliczyłem po ich dyspozycji w ćwierćfinale z Polakami. Okazało się jednak, że mam prawie rację.


Patrząc na ich starcie z Włochami miałem takie wrażenie, że przegrali je na własne życzenie. Tak było już w pierwszym secie, gdy wypuścili przewagę.

A mieli ją sporą, bo Włosi wyszli na ten mecz zestresowani, byli na początku jacyś nie swoi. W ich oczach nie było ognia znanego z wcześniejszych spotkań, było za to trochę lęku i obaw. Być może dopadła ich presja.

Wtedy jednak Amerykanie im pomogli, jak w końcówce pierwszego seta, zresztą później było podobnie. Po trzecim secie myślałem jednak, że to był tylko wypadek przy pracy i kadra USA już się nie pomyli. Wygrała przecież trzeciego seta do 9! Potem znowu prowadziła, jednak Włosi rzucili się do walki o wszystko, czego też się spodziewałem. Finiszowali w idealnym momencie, gdyby się spóźnili akcję czy dwie, to byłoby po meczu.

zaytsev-wlochy-laczy-nas-pasja-igrzyska-olimpijskie-rio-2016-siatkowka-1

A tak Zaytsev przeżył akcję-reaktywację, wtórowali mu Juantorena i młody rozgrywacz Giannelli. Ten ostatni zaskoczył mnie najbardziej, bo pamiętam jego formę z krakowskiego turnieju finałowego Ligi Światowej. Niby otrzymał nagrodę dla najlepszego rozgrywającego finałów, jednak moim zdaniem mocno na wyrost. A teraz, w starciu z USA zagrał bardzo dobrze, piłka z jego palców leciała idealnie, w dobrej wysokości i w dobrym tempie, i co najważniejsze, do właściwych ludzi. Warto pochwalić także środkowych i świetnie przyjmującego amerykańskie bomby libero Colaciego.

Sam tie-break to był już chyba efekt tego, co stało się w końcówce, Amerykanie prowadzili 22:19, a jednak przegrali. Włosi po prostu zrobili coś, czego nie przewidział taktyczny plan rywali. Zastanawia mnie tylko jedno – dlaczego trener USA nie zmienił słabo grającego w końcówkach Russella. Na ławce byli Jaeschke, Priddy. Ciekawe…


Finał na pewno będzie bardzo ciekawy i bardzo emocjonujący. Przynajmniej bardzo bym chciał, aby tak się stało. Brazylia to zespół po przejściach, który nie przeszedł jak burza przez ten turniej na igrzyskach. Zresztą Włosi postarali się, by gospodarzom drogę utrudnić, mogli bowiem decydować, kto wejdzie do ćwierćfinałów.

brazylia-final-rio-2016-igrzyska-olimpijskie-laczy-nas-pasja-siatkowka

Czy Brazylijczycy są w stanie pokonać Włochów, przecież Italia już raz ich ograła w fazie grupowej? Ale finał, to jest jeden mecz i jak to się u nas mówi, rządzi się swoimi prawami. Moim zdaniem faworytem są Włosi, którzy wygrali swoją grupę w pierwszej części turnieju, a w przekroju całej rywalizacji prezentują najlepszą dla oka siatkówkę. Ale czy tak się faktycznie stanie? Przekonamy się już niedługo.

Komentarze