Krzysztof Ignaczak: Tydzień prawdy w elicie

Ruszył tydzień prawdy w siatkarskiej Lidze Mistrzów. Mamy za sobą pierwsze mecze play-off 12 i chyba wszyscy oczekiwaliśmy zupełnie innego otwarcia. Oczywiście zdawaliśmy sobie sprawę, że nasze polskie zespoły mają bardzo groźnych rywali, liczyliśmy jednak że mogą sprawić niespodzianki. Środa okazała się jednak brutalnym dniem…


Chyba największe nadzieje pokładaliśmy w ZAKSIE, która grała w Biełgorodzie. I na starcie meczu wydawało się, że wszystko idzie zgodnie z planem, kędzierzynianie wygrali z łatwością. Potem jednak Rosjanie zachowali się niczym poraniony niedźwiedź – rzucili się na rywali z wściekłością, a ta agresja przełożyła się na bardzo mocną i skuteczną zagrywkę. Problem ZAKSY pojawił się, bo zabrakło na boisku Kevina Tillie. Zastępujący go Rafał Buszek potrafi wprawdzie załatać dziurę w ataku, obronie czy bloku, lecz po prostu nie jest tej klasy przyjmującym, co Francuz. I Rosjanie potrafili to idealnie wykorzystać, co tylko potwierdziło moje przedmeczowe przewidywania, że nie jest to jakiś tam, byle jaki zespół.

Biełogorie ma doświadczonych graczy, którzy potrafią świetnie serwować i było to widać. Gdy Benjamin Toniutti nie miał dokładnie dogranej piłki i musiał biegać, to nie wyglądało to już różowo.

Biełogorie nie jest może już tak silne, jak wtedy gdy triumfowało w Lidze Mistrzów w Ankarze, jednak nadal jest bardzo groźne. A gdy jeszcze Rosjanie przyjmą zagrywkę to Marlon od razu uruchamia Muserskiego, a to z kolei powoduje, że później łatwiej atakuje się skrzydłowym. 

Patrząc na mecz rewanżowy to wcale jednak nie uważam, że ZAKSA jest bez szans. Wydaje mi się, że polski zespół jest w stanie wygrać mecz za trzy punkty i złotego seta. Wierzę, że hala w Kędzierzynie się wypełni, a drużyna stanie na wysokości zadania i poskromi niedźwiedzia z Rosji. 


PGE Skra Bełchatów, jeśli porównamy jej mecz z ekipą z Civitanovy, do starć grupowych Asseco Resovii z tą włoską ekipą, to gołym okiem widać było zdecydowaną różnicę. Bełchatowianie podnieśli rękawicę i dzielnie walczyli, jednak w kluczowych momentach czegoś zabrakło. Nie wiem, czy to chodzi o nie realizowanie taktyki w paru sytuacjach czy może po prostu słabszą zagrywkę, co np. podkreślał Michał Winiarski. Zresztą czapki z głów dla Winiara, bo w moim odczuciu został on rzucony na bardzo głęboką wodę.

Komentarze