Krzysztof Ignaczak: To był fajny dzień polskiego sportu

    Wreszcie mieliśmy to, na co wszyscy czekaliśmy – znowu rozwiązał się olimpijski worek z medalami biało-czerwonych i trochę się z niego wysypało. Wioślarki pokazały klasę, dostarczyły nie tylko krążków, lecz przede wszystkim niesamowitych emocji. Do tego doszła metamorfoza polskich szczypiornistów w starciu z Egiptem.

    Zagrali twardą, dobrą piłkę ręczną, taką jak lubimy. Chcemy ich takich oglądać w ćwierćfinale!

    Ale dla mnie najważniejsze tego dnia było nasze starcie z Argentyną. Przecież ta drużyna urosła do miana sensacji, jednego z faworytów – po pokonaniu Rosji i Iranu. Okazało się jednak, że nie taki diabeł straszny, jak go malują…


    Biało-czerwoni jeszcze przed igrzyskami założyli sobie, że spróbują wygrać swoją grupę, by w ćwierćfinale liczyć na mecz z teoretycznie słabszym rywalem. Niestety wiemy dobrze, że to tylko teoria, bo w walce o strefę medalową na pewno czeka nas niezwykle ciężki bój. Nie będzie żadnej drogi na skróty.

    Co do meczu z Argentyną, to muszę przyznać, że dawno nie widziałem, by drużyna tak dobrze wypełniła taktykę, bo biało-czerwoni zrealizowali chyba 99 procent planu.

    Michal-kubiak-bartosz-kurek-laczy-nas-pasja-polska-rioPatrząc po wyniku i rankingach to warto odnotować, że w przyjęciu jesteśmy chyba najlepsi, zresztą od dawna dobry odbiór cechował styl naszej gry. Zatorski jak i Kubiak są liderami w tym elemencie i po meczu z Argentyną pozostaną, choć przecież obawialiśmy się silnej zagrywki ze strony ekipy trenera Velasco.

    Cichym bohaterem meczu jest także Grzegorz Łomacz, który znakomicie rozdzielał piłki, a Argentyńczycy często nie mieli pojęcia, gdzie wystawi. Brawo także dla Mateusza Bieńka, który świetnie serwuje. Ten chłopak potrafi już dużo w tym elemencie i ma go bardzo zróżnicowany, potrafi posyłać bomby i grać lekko, technicznie. To utrudnia rywalom odczytanie i odebranie zagrywki, tym bardziej że Mateusz bije z bardzo niskiego podrzutu, potrafi więc zdziałać bardzo wiele.

    Co do ataku, to na pewno też trzeba zwrócić uwagę na Karola Kłosa, który z 90-procentową skutecznością raz po raz wbijał gwoździe w parkiet „nieprzyjaciół”. No i jeszcze Bartek Kurek, który znajduje się bardzo wysoko w rankingu najlepiej punktujących. Jeśli utrzyma tak wysoką skuteczność, powyżej 60-procent, na pewno pomoże drużynie w wygrywaniu meczów.

    Każdy rywal, który obejrzy nasz mecz z Argentyną, nabierze respektu. Nawet Rosja, która jest naszym najbliższym przeciwnikiem.

    Bo każdy zobaczy drużynę, która wie po co do Rio przyjechała, z wielkim sercem do walki, zdeterminowaną. Jedynie w końcówce trzeciego seta starcia z Argentyną drżały nam serca w studio, że może znowu czeka nas pięciosetowy horror, jednak udało się chłopakom wygrać. Biało-czerwoni udowodnili, że są psychicznie gotowi do walki, a obrazki gdy Michał Kubiak zagrzewa zespół do bitwy, są niesamowite. Podobała mi się też ich radość ze zdobytych punktów, no i nos trenera Antigi, który chyba w tylko sobie znany sposób wpadł na pomysł, by zdjąć dobrze grającego Mikę i wpuścić jeszcze lepiej grającego Buszka. Brawo, wy!


    polska-argentyna-3-0-rio-laczy-nas-pasja

    Wracając na ziemię, w drugiej grupie sytuacja jest tak skomplikowana, że wiemy iż nic nie wiemy. Wydawałoby się, że słabsi Amerykanie nie będą się liczyć, jednak pokonują Brazylię – gospodarza turnieju i faworyta do zdobycia medalu. To kolejny dowód na to, jak bardzo wyrównał się poziom w światowej czołówce.

    Spodziewam się kolejnych wielkich emocji, bo jak na razie nasi chłopcy je gwarantują. Oby tak było do samego szczęśliwego końca. 

    Komentarze