Krzysztof Ignaczak: Szukając biało-czerwonego przyjęcia

Zaczęliśmy cykl przeglądu reprezentacyjnego wojska od pozycji libero, teraz czas na przyjmujących. Oczywiście jeszcze raz przypominam, że to tylko moja zabawa, a nie jakieś realne podpowiedzi dla nowego selekcjonera. Tym bardziej, że wydaje się, iż on takich podszeptów za bardzo nie potrzebuje… My jednak lubimy zabawy, czy analizy, więc pozwólcie, że popuszczę trochę wodzę fantazji.


Pozycja przyjmujących jest trochę podobna do libero, bo w pierwszej kolejności odpowiada się za odbiór zagrywki rywala, jednak dochodzi jeszcze atak, który czasem jest równie ważny, a w pewnych sytuacjach nawet ważniejszy.

Wielu fachowców uważa, że to kluczowa pozycja lub jedna z kluczowych w drużynie, bo od przyjmujących zależy bardzo wiele. Tym bardziej jest mi przykro, gdy patrzę na czołowe polskie ekipy, bo w nich trudno w tym sezonie znaleźć regularnie grających przyjmujących z naszym obywatelstwem.

Cztery czołowe ekipy oparły swe przyjęcie głównie o graczy spoza Polski, dopiero w ostatnich tygodniach trochę się to poprawiło. Stało się tak także z powodu kłopotów zdrowotnych innych graczy. Tak jest choćby w ZAKSIE, gdzie w miejsce kontuzjowanego Francuza, w pierwszym składzie wychodzi Rafał Buszek. Gdyby Kevin Tillie był zdrów, Rafał pewnie byłby tylko zmiennikiem.

Podobnie było w poprzednich miesiącach z Bartoszem Kurkiem w PGE Skrze, który dopiero ostatnio zaczął grać jako przyjmujący. A gdy popatrzymy w podstawowe składy Asseco Resovii, czy Jastrzębskiego Węgla, to te ekipy w ogóle nie mają polskich przyjmujących! Naszych reprezentantów musimy zatem szukać dalej, w Indykpolu AZS Olsztyn, LOTOSIE Treflu czy innych ekipach PlusLigi. Już tylko z tego krótkiego przeglądu widać, że przed trenerem Ferdinando de Giorgim naprawdę spore wyzwanie.


Czy mamy pewniaków do gry na tej pozycji w biało-czerwonej drużynie? Wydaje się, że takim powinien być Michał Kubiak. Tyle tylko, że nie śledzimy jego występów w lidze japońskiej, a kilka razy mieliśmy informacje o jego urazach. Poza tym pewnie znajdą się tacy, którzy w ogóle będą kwestionować pozycję Kubiego w kadrze. Ja jednak należę do tych, którzy widzą jak mocno poprawił się w przyjęciu i jak olbrzymi ma potencjał w grze kombinacyjnej, czy szybkiej przy siatce. Moim zdaniem, choć wiem że część z was się ze mną nie zgodzi, Michał poradzi sobie także w grze przy wysokiej piłce, a jego charyzma i osobowość powodują, że zasługuje na istotne miejsce w kadrze.

Kto dalej? Bardzo dobrym ruchem jest przywrócenie Bartosza Kurka na pozycję przyjmującego. W starciu przeciwko Jastrzębskiemu Węglowi pokazał potencjał, o którym wiemy od lat. To jego właściwa pozycja, mam nadzieję, że jego przygoda w ataku na ten moment zostanie zamknięta.

Po prostu potrzebujemy faceta, który na lewym skrzydle będzie w stanie „zrobić różnicę”. Zakładając, że dojdzie do pełnej formy, to w tym elemencie będzie brylował. Moim zdaniem Bartek na lewym ataku potrafi więcej niż po przekątnej z rozgrywającym, na lewym skrzydle ma zdecydowanie większe pole rażenia, poza tym jest także ogromnym zagrożeniem z szóstej strefy. Nie wiem, czy się ze mną zgodzicie?

Trzeci z kandydatów na pewniaka, to Mateusz Mika. Ale Mikuś co chwila ma problemy z kolanem i więcej się leczy, niż gra. Nie wiem czy jest w stanie podołać kolejnemu sezonowi w biało-czerwonych barwach? A jego strata, to byłaby wielka szkoda, bo o ile Mateusz nie jest jakoś bardzo ekspresyjny na boisku, to jeżeli chodzi o umiejętności techniczne, naprawdę jest na co popatrzeć! Ten wielkolud dokładnie przyjmuje, a do tego w ataku potrafi z piłką zrobić niemal wszystko. W jego przypadku w parze muszą iść dwie rzeczy: zdrowie fizyczne i mentalne. Kadra nie potrzebuje Mateusza, jak z ostatniego Pucharu Świata, gdy te dwa powyższe warunki nie były spełnione.

To w tej chwili nasza reprezentacyjna trójca, na którą pewnie chciałby stawiać selekcjoner. Wiadomo jednak, że jeśli wybierze ofensywnego Kurka, to obok Pawła Zatorskiego będzie musiał grać drugi bardzo dobry przyjmujący. Czy mamy w tej chwili kogoś, kto spełni taką rolę?

Komentarze