Krzysztof Ignaczak: Perski charakter pod siatką

    Po wczorajszych wydarzeniach tym najwytrwalszym kibicom nie dane było się wyspać. Polacy już w nocy naszego czasu wyszarpali zwycięstwo z Iranem 3:2. Z naszego punktu widzenia to wynik satysfakcjonujący, bo na igrzyskach najbardziej liczą się wygrane, one zawsze budują.

    polska-iran-igrzyska-olimpijskie-rio-2016-laczy-nas-pasja-2

    Cieszę się, że nie sprawdziło się siatkarskie powiedzenie, że kto prowadzi 2:0 i nie wygrywa kolejnego seta, ten z reguły przegrywa 2:3.

    Nasi kolejny raz pokazali charakter, choć nie postawili kropki nad „i” w czwartym secie, gdy prowadzili 19:16. Na szczęście wygrali tie-breaka z bardzo butnymi na koniec spotkania Irańczykami.


    Muszę wam zresztą powiedzieć, że historia naszych potyczek z Irańczykami jest bardzo barwna. To wyjątkowo charakterny naród. Irańczycy nie raz pokazywali, że potrafią nieźle zaleźć innym za skórę. To przeciwnik rzeczywiście bardzo niewygodny. Dlatego, te końcowe szturchańce pod siatką nie powinny nikogo dziwić, bo wywołała je prowokująca postawa Irańczyków. Ci jednak, w dwóch pierwszych setach wyglądali niczym przestraszone owieczki…

    Co do samego meczu, to widać było, że w miarę upływu czasu nasza zagrywka gasła i tym samym napędzaliśmy grę rywali. Iran, mając tak dobrego rozgrywacza jak Marouf, powoli łapał swój rytm i zaczął grać coraz lepiej. Pomogły im też zmiany przeprowadzone przez Raula Lozano.

    kurek-polska-iran-igrzyska-olimpijskie-laczy-nas-pasja

    Patrząc na grę biało-czerwonych, to trochę obawiam się o ich przygotowanie fizyczne. Sami po meczu podkreślali, że po dwóch setach, które grali bardzo dobrze i bardzo skutecznie (brylował w ataku Bartosz Kurek), nagle coś się stało. Gdyby wziąć statystyki Kurka z dwóch pierwszych setów i dwóch kolejnych, to byłyby to skrajnie różne cyferki. Miałem wrażenie, że nasz atakujący gdzieś na te dwie partie przycupnął, niczym bocian na słupie, żeby złapać kolejny oddech. Na szczęście drużyna pokazała charakter, a to co nie jest, nie pisze się w rejestr.

    Cały turniej pokazuje, że dzieją się dziwne rzeczy. Nikt chyba nie typował, że na jednego z faworytów, na pewno do wygrania naszej grupy, urastać będzie reprezentacja Argentyny, bardziej liczyliśmy na Rosjan czy właśnie Irańczyków.

    Ja wierzę jednak, że my zatrzymamy drużynę trenera Velasco i wygramy grupę – a to z kolei może nam ułatwić drogę w ćwierćfinale. Z drugiej jednak strony w Rio wszystko jest możliwe, więc nie będę jeszcze dzielił skóry na niedźwiedziu…


    Ależ dzieje się w drugiej grupie, dzieje! Włosi, którzy ostatnio grali raczej bryndzę, w Brazylii prezentują się niczym najlepszy parmezan. W tym momencie grają znakomitą siatkówkę, nawet ten młody rozgrywacz Gianelli pokazuje kunszt (w Final Six Ligi Światowej dostał nagrodę chyba na zachętę, ale teraz gra naprawdę dobrze). Włosi pokonali Amerykanów, którzy mają już poważny problem. Może być nawet tak, że nie zagrają w ćwierćfinale, choć akurat przed startem igrzysk typowałem, że to z nimi przyjdzie nam się mierzyć w walce o półfinał.

    wlochy-usa-igrzyska-olimpijskie-rio-2016-laczy-nas-pasja

    Zmieniając na chwilę halę, na plażę trzeba bardzo pochwalić nasze plażowiczki. Dwie męskie pary walczą o swoje i trzymamy kciuki, by udało im się zagrać w 1/8 finału. Tam są już nasze panie, na które nie patrzy się dobrze, tylko ze względu na urodę czy kuse stroje, lecz przede wszystkim ze względu na ich fajną siatkówkę. Nasza eksportowa para może być niespodzianką w Rio.

    Co do naszej całej sportowej reprezentacji w Rio, to po medalu Majki trochę wyhamowaliśmy. Ale wierzę, że zaraz znowu odpalimy!

    Komentarze