Krzysztof Ignaczak: Olimpijskie szukanie Pokemonów

Igrzyska ruszają już za chwilę. W naszym kraju ten moment celebrowany jest w wyjątkowy sposób – mamy kapitalny zwyczaj składania uroczystej przysięgi olimpijskiej. Polska ekipa zbiera się, przysięga i wpisuje się na specjalnie zrobioną flagę. To wszystko chyba po to, by już teraz, jeszcze przed wylotem z kraju poczuć, jak ważne to wydarzenie dla wszystkich Polaków. I wierzcie mi, to się naprawdę czuje!


Jako sportowiec miałem przyjemność i zaszczyt być na trzech Igrzyskach Olimpijskich, z czego jestem bardzo zadowolony. Niestety, nie z wyników, bo nie udało mi się spełnić tego sportowego marzenia – zdobyć medal igrzysk. Ok, każdy może powiedzieć, że czasem byliśmy blisko, czasem bardzo daleko, ostatecznie jednak tego krążka zabrakło.

Liczę teraz po cichu, że moi następcy, a niektórzy z nich to także moi przyjaciele z boiska, staną na wysokości zadania i wywalczą w Rio to, o czym ja tak bardzo marzyłem.

Turniej będzie bardzo trudny i długi. Trwa dwa tygodnie i w przypadku siatkarzy cechuje go małe natężenie grania (gra się co drugi dzień ze względu na trwający równorzędnie turniej kobiet). Poza tym na naszych chłopaków będzie czekać wiele rozpraszaczy, atrakcji przygotowanych przez gospodarzy, które mogą wybić z rytmu.

siatkowka-polska-laczy-nas-pasja

Dlatego, to tak ciężki turniej, że z jednej strony nie wolno się zagubić, a z drugiej nie wolno zamykać się w pokoju i myśleć tylko o siatkówce, bo dostanie się zajoba. To niebezpieczny moment, trzeba znaleźć złoty środek. A nie jest to łatwe, bo na stołówce spotykasz gwiazdy światowego sportu, koło ciebie może wcinać właśnie przyszły mistrz olimpijski. Takich atrakcji w wiosce olimpijskiej jest mnóstwo. Największy boom jest, jak na stołówce “zakładowej” pojawiają się gracze NBA. 🙂


Specjalnie nawiązałem do wioski, bo widziałem relacje, że Brazylijczycy nie zdążyli na czas z wykończeniem obiektów. Dostałem kilka informacji od zaprzyjaźnionych ludzi i chyba rzeczywiście organizatorzy przegrali z czasem. Ja mogę ocenić tylko te trzy igrzyska, w których brałem udział.

A było różnie… Najlepiej przygotowani byli Chińczycy, wszystko było dopięte na ostatni guzik, warunki perfekt, wioska rewelacyjna z wieloma akcentami chińskiej kultury znakomicie wpisanymi w cały klimat. Najgorzej było w Atenach, bo wioska nie była dokończona, brak zieleni i wiele czekających na wykończenie budynków, z tego co jednak teraz słyszę, to nie było aż tak źle, jak w Rio.

W Brazylii niektórzy nie mają nawet dostępu do wody w pokojach! Mam nadzieję, że przez ten tydzień uda się jeszcze to wszystko nadrobić i do rozpoczęcia igrzysk nie będzie już takich kłopotów. A to bardzo ważne, bo sportowiec musi mieć warunki, by później zaprezentować pełnię swoich umiejętności, a nie wkurzać się, że pogryzły go komary, bo w jego pokoju nie ma okna. Takie rzeczy wybijają z rytmu i mogą mieć fatalne skutki.

Igrzyska, to jedna wielka kolonia dla dorosłych, niczym nie różnią się od klasycznych sportowych obozów. No chyba, że tylko nagromadzeniem gwiazd, które są dla wszystkich bardzo sympatyczne i uprzejme.

Oczywiście widzę już swoimi oczami łowców „pinów”, lecz nie tych z kart bankowych, lecz specjalnych znaczków charakterystycznych dla reprezentacji każdego kraju. Te „piny” i ich łowienie przypomina chyba dzisiejszą pogoń za Pokemonami… Powiem wam, że zbieractwo tych znaczków pomaga nie zwariować, ciekaw jestem kto w naszej kadrze stanie się najlepszym łowcą? Mam swojego cichego faworyta. 🙂 Ja w swojej kolekcji mam kilka unikatowych, bo sporo się nabiegałem po trzech wioskach, by je zdobyć.

Mam nadzieję, że w polskiej ekipie na Rio będzie panowała taka sama atmosfera, jak w Pekinie. Byliśmy skupieni w jednym miejscu, blisko siebie, daleko od domu. Wszyscy przeżywali każdy start polskiego reprezentanta, cała misja mocno zaangażowana jak zawsze, i to było świetne.

W Londynie byliśmy niestety porozrzucani i tej świetnej atmosfery nie udało się już wytworzyć. Może również dlatego, że byliśmy blisko kraju i wokół było pełno “naszych” kibiców, rodzin i najbliższych . Drużyna jest jak rodzina i wsparcie podczas igrzysk jest bardzo potrzebne każdemu z osobna. A przy nim ta ekipa jest w stanie pobić rekord medalowy z Londynu. Czego jej życzę z całego serca!

Komentarze