Krzysztof Ignaczak: O tych, którzy robią różnicę

    Wszyscy w siatkarskim środowisku koncentrują się na karuzeli transferowej. Ona niczym diabelski młyn rozkręcała się powoli, by później przez chwilę osiągnąć swój szczyt. W naszym sporcie ten diabelski młynek ruszył już w styczniu, a za chwilę zacznie trochę wyhamowywać.

    Coraz więcej słyszy się ploteczek o przemeblowaniach w zespołach, zmiany, zmiany, zmiany – jak to mawiają. Tak jak wcześniej pisałem, najpierw nasycą się grube ryby, później mniej zamożni będą cieszyć się tym, co spadnie z cesarskiego stołu. Najwięksi wezmą najlepszych, mniejsi będą dopasowywać zespół, niczym budowlę z klocków. Zbudowanie świetnej ekipy graniczy przecież z cudem, przed sezonem zawsze jest wiele niewiadomych i nigdy nie wiesz, co ci wyjdzie z tych pozlepianych klocków. Czy lepiej stawiać na doświadczone gwiazdy, czy może młodych, głodnych sukcesów? Nigdy nie masz pewności…

    ****************************************

    Każdy z prezesów czy trenerów ma jednak chyba w swoim kajecie przepis, według którego chce osiągać sukces. Tyle tylko, że ci bogatsi mogą przebierać w ofertach, a te spływają do nich pewnie w tysiącach. Wysyłają je menedżerowie, czyli współcześni handlarze „żywym towarem”. Jest ich na rynku coraz więcej, ale tylko kilku skupiających wokół siebie najlepszych graczy z całego środowiska siatkarskiego. I tak na dobrą sprawę, jakby się dogadali, mogliby zdecydować o losach kluczowych zespołów. Rolą menedżerów jest jak najdrożej sprzedać swego klienta, rolą prezesów jest nie dać się nabrać, znaleźć kompromis, by wilk był syty i owca cała. Trzeba też uważać na pułapki, które stawiają tacy handlarze – zdarza się, że czasami kupujesz kota w worku – miał być łabędź, a wyszła zwykła kaczka.

    Nie wiem czy zdajecie sobie sprawę, lecz tak naprawdę w tej chwili ci najmożniejsi biją się najmocniej zaledwie o kilku czy kilkunastu ludzi, którzy zmieniają granie w złoto. Ludzi, którzy robią różnicę. Co to znaczy? To ci faceci, którzy nie tylko grają ponadprzeciętnie w siatkówkę, lecz na dodatek potrafią przechylić szalę zwycięstwa na twoją korzyść. W tej chwili na rynku są nimi choćby Wilfredo Leon, Michał Kubiak czy Earvin N’gapeth. Są to osobowości, twarde charaktery – prezes kupując takiego gościa płaci nie tylko za ich umiejętności sportowe, lecz dopłaca także za ich żelazną, boiskową psychikę, a przede wszystkim charakter i charyzmę, a ta z kolei potrafi być niczym cement, który sklei cały zespół. Ci faceci to jakby użyć porównania z NBA – „money time players”, czyli tacy, którzy biorą na siebie ciężar gry w kluczowych momentach, w ostatnich akcjach, w najtrudniejszych sytuacjach. Zachowują zimną krew i mimo nawet jakichś niepowodzeń, nigdy nie spuszczają głowy. Takich „grojków” chciałby mieć każdy trener w swoim zespole, lecz w pierwszym rzędzie kupują ich największe kluby, bo oni potrafią zmieniać historię. Akurat wymieniłem samych przyjmujących, lecz to tylko przykład, o kogo mi chodziło. Takich typów jest więcej także na innych pozycjach. Prezesom pozostaje tylko potem przekonać takiego gościa. No i później sprawić, by połączyła go z danym miejscem głębsza więź, a nie tylko by przyszedł przezimować.

    ****************************************

    Jeżeli chodzi o takie transferowe petardy w Polsce, to na razie musimy poczekać, bo w polskiej lidze zmiany będą bardzo duże, ale niekoniecznie będą to transfery wielkich gwiazd. Szykuje się rewolucja w przepisach, która pokrzyżowała plany niektórym menedżerom i klubom. Teraz będą zmuszeni dokonać kosmetycznych zmian. Chodzi o nowe przepisy, które powodują, że podwójne obywatelstwo nie daje ci możliwości grania w PlusLidze jako Polak, jak to było do tej pory (w PlusLidze obowiązuje też przepis, że na boisku musi być co najmniej trzech Polaków). Mnie ta zmiana cieszy, bo bardziej będzie się ceniło dobrego polskiego gracza, także tych młodych i perspektywicznych dla naszej reprezentacji. Może to ograniczy także zagraniczne transferowe niewypały, a da dodatkowy bodziec rozwoju dla polskich sportowców? Trzymam za to kciuki!

    Komentarze