Krzysztof Ignaczak: Niezwykle wyboista droga do Rzymu

    Cóż, już chyba samo to, w jaki sposób pokazano w Internecie losowanie fazy play-off Ligi Mistrzów mogło zapowiadać, że czekają nas schody. Transmisja trzęsącym się telefonem, bez dźwięku, bez wyraźnie pokazanych par chyba bardziej nas wkurzyła niż same wyniki losowania.

    To było mało poważne, w ten sposób nigdy nie uda nam się choć trochę zbliżyć pod względem organizacji i wagi dyscypliny do piłki nożnej.

    Szkoda, że tak było, bo losowanie powinno wypaść okazalej, tak jak choćby przyzwyczajono nas w Polsce, gdzie takie rzeczy są na zdecydowanie wyższym poziomie.

    Wracając do wyników losowania, dla polskich klubów nie są one optymistyczne. Wszystkie trzy nasze rodzynki trafiły na europejskie potęgi i o awans do Final Four będzie im bardzo ciężko.


    Przede wszystkim naszym ekipom należą się gratulacje za awans do fazy play-off Ligi Mistrzów, czyli grona najlepszych trzynastu drużyn Europy. Wszyscy jednak widzieliśmy, że ta droga nie była usłana różami, w przypadku PGE Skry czy Asseco Resovii raczej możemy mówić o ciernistej drodze…

    Zacznijmy zatem od ZAKSY, która przeszła fazę grupową jak burza, pokazała swoją siłę. W play-off 12 trafiła jednak na Biełogorie Biełgorod, które jeszcze nie tak dawno wygrywało w Ankarze Ligę Mistrzów, mając w składzie m.in. „Dżordża” Grozera.

    Gdybym miał stawiać odważniki na wadze, to dziś dałbym 60 procent na naszych chłopaków, 40 na Rosjan. Oczywiście Biełogorie jest bardzo mocne, ma przecież w swoich szeregach legendę światowej siatkówki, Siergieja Tietiuchina, czy wieżę – Dmitrija Muserskigo. Tyle tylko, że ten ostatni ostatnio mocno obniżył loty (może brakuje mu witaminek?), na pewno nie jest już tak efektowny jak wcześniej.

    Gdyby w ZAKSIE mógł grać Kevin Tillie, to postawiłbym wszystkie odważniki na naszą drużynę. Bo byłoby zagwarantowane przyjęcie, a Benjamin Toniutti mógłby wykorzystać pełnię swoich umiejętności. Na razie jednak kędzierzynianie grają z Rafałem Buszkiem, a ten z pewnością jest niezłym graczem, jednak gorszym od Francuza w przyjęciu i obronie. Być może Rafał stanie się celem rosyjskiego ostrzału, jednak nadal liczę, że go przetrwa. A wtedy w następnej rundzie będzie pewnie czekał Zenit Kazań, który wygrał dwie poprzednie edycje Ligi Mistrzów (rosyjskie zespoły triumfowały w pięciu ostatnich edycjach LM). Taką „nagrodę” dostała ZAKSA za wygranie grupy…

    Komentarze