Krzysztof Ignaczak: Nie dostaliśmy koła ratunkowego

    Trzeci dzień turnieju finałowego Ligi Światowej odbył się pod hasłem: Polacy za burtą. Mogliśmy tylko oglądać to nasze wypadanie ze statku. Zresztą sam wielokrotnie pamiętam różne turnieje, gdy czekaliśmy na wynik innych drużyn, wynik który mógł być dla nas kołem ratunkowym. Zawsze jednak wychodziło tak, że to koło ratunkowe rywale rzucali, lecz nie nam. I tak też się stało tym razem. Tym razem podpłynęło do Francuzów i to właśnie oni zagrają w półfinałowym starciu.

    ********************************

    Nie wiem, czy starcie Serbów z Francuzami było aż tak dobrze wyreżyserowane? Przez chwilę dostaliśmy kijek, na którego końcu ktoś przyczepił marchewkę. Powąchaliśmy ją, ale niestety nie udało się jej zjeść.

    Powiem tak: jeżeli to był mecz wyreżyserowany, to większość aktorów zasłużyła na co najmniej nominacje do Oskarów.

    Chcę wam tylko przypomnieć sytuację, pamiętam ją jak dziś, gdy w trakcie finałów mistrzostw Europy obecny trener Serbii gratulował nam odwagi, bo pokonaliśmy ich w bezpośrednim starciu i weszliśmy na trudniejszą drogę w dalszej części turnieju. Serbowie sobie wtedy kalkulowali, nie chcieli z nami wygrać. Kto wie, może teraz też doszło do oceny zysków i strat? Uznali, że lepiej wyrzucić z turnieju gospodarzy, którym jak wiadomo, pomagają czasem nawet ściany?

    serbia-francja-liga-swiatowa-laczy-nas-pasja

    Niestety, nasi chłopcy musieli oglądać porażkę, która trwała bardzo długo, aż do samego końca trzymając ich w napięciu. Widzieliśmy, że trener Nikola dał szansę zmiennikom i nie zależało mu na zwycięstwie. Nie ma jednak sensu dłużej rozpamiętywać tego, co się stało, przyszedł czas na wnioski. Najbardziej szkoda, ze względów szkoleniowych, że w Krakowie nie rozegramy kolejnych dwóch ważnych spotkań.


    Po turnieju w Krakowie wydaje mi się, że w ćwierćfinale igrzysk w Rio możemy trafić na Amerykanów. Oni nie zachwycili i przy takiej dyspozycji w Brazylii mogą zająć w swojej grupie trzecie lub czwarte miejsce – przy założeniu, że my zajmiemy pierwsze lub drugie miejsce, to są spore szanse na to, że się spotkamy w kluczowym meczu turnieju na igrzyskach.

    Dlatego bardzo mocno przyglądałbym się drużynie USA, mam nadzieję że proroczymi okażą się słowa Oskara Kaczmarczyka, który przyznał, że Amerykanie jeszcze nie potrafią grać bardzo ważnych starć, bo są drużyną niezwykle młodą.

    Oby Oskar miał rację, choć ja jestem zdania, że Amerykanie są w stanie naprawić swoją mentalność nawet w ciągu tygodnia, pracując z trenerem właśnie od przygotowania mentalnego. Oczywiście nie wiemy też, jak ostatnio pracowali – czy nie był to moment bardzo ciężkiej siłowni i dlatego ich w Krakowie nie przydusiło? Skłaniam się do tej tezy, ale spróbuję ją potwierdzić u kolegi z boiska – Thomasa. Jak się dowiem, to wam napiszę.

    usa-brazylia-zawodnicy-laczy-nas-pasja

    Mam takie przeczucie, że kadra USA nastawiła się na Rio, nie mając szans na dwa triumfy w tak krótkim czasie. Czyli może jednak wcale się z nimi nie spotkamy w ćwierćfinale?

    Co do samego meczu USA – Brazylia, widać było ogromny potencjał nawet wśród drugiego składu Canarinhos. Oni są mocnym kandydatem do triumfu w Krakowie, a jeżeli utrzymają ten poziom sportowy, to przy dopingu miejscowych kibiców w Rio mogą zagrać w finale igrzysk. Co prawda Amerykanie prowadzili już 2:0, mogli nawet wygrać do zera, jednak kolejny raz sprawdziło się siatkarskie porzekadło: kto prowadzi 2:0 i nie wygrywa do zera, to później przegrywa mecz 2:3.


    Wracając do biało-czerwonych, to trener Antiga ma już wiele odpowiedzi. O ile wcześniej mógł czuć, że ma twardy orzech do zgryzienia, to teraz orzech został już obrany i jest gotowy do spożycia.

    Widać bowiem wyraźnie, że nasza kadra odstaje od rywali w dwóch elementach: przyjęcia zagrywki i samego zagrywania. I to nad tym trzeba najmocniej popracować, znaleźć odpowiednie metody.

    Trzymam za chłopaków kciuki, bo za chwilę już Rio, o które bili się aż tyle meczów. A nie bili się po to tyle miesięcy, by nie być na nie gotowymi. Wierzę, że będą.

    Komentarze