Krzysztof Ignaczak: Mamy już sportowca roku!

    Nie można zaczynać od niczego innego, bo mieliśmy do czynienia z wydarzeniem epokowym! Anita, jesteś wielka! Pojechałaś do Brazylii i nie tylko zgarnęłaś złoto, lecz także ustanowiłaś nowy rekord świata! Mówiłaś o tym jeszcze przed turniejem na igrzyskach, więc tym bardziej cię podziwiamy, że dźwignęłaś presję, wytrzymałaś to ogromne ciśnienie.

    anita-wlodarczyk-zloto-laczy-nas-pasja-1

    Zrobiłaś to, w jakże ważnym dniu dla naszego kraju, w dniu święta Maryjnego i święta Wojska Polskiego. Dokonałaś tego w wielkim stylu, a my mogliśmy się cieszyć z tobą z każdym kolejnym rzutem.

    Jesteś wielkim sportowcem, moim zdaniem powinnaś już dziś zostać wybrana na sportowca roku w naszym kraju. Bo jeśli ktoś jedzie po złoto i rekord świata, i je przywozi do Polski, to zasługuje tylko na pierwsze miejsce! Brawo jeszcze raz Anitko, wymiotłaś wszystkich, zdeklasowałaś, a nam mogły się zakręcić w oku łzy szczęścia. Dzięki!


    Szczypiory w ćwierćfinale, tak trochę mozolnie, może nawet cichaczem czy bokiem, ale jednak są w gronie ośmiu najlepszych ekip turnieju w Rio. Kto wie, może teraz złapią formę na ten jeden mecz i awansują do czołowej czwórki? Wiem, że oni mają takie stalowe charaktery, że są w stanie to zrobić, nawet jeśli w ich grze, czy przygotowaniu coś nie funkcjonuje w stu procentach.

    Pamiętajmy też, że w sporcie często niestety się zdarza, że nie trafiasz z formą na zawody, na których ci najbardziej zależy. Ale nasi piłkarze to ludzie, którzy nigdy się nie poddają, więc na pewno nas nie zawiodą, dadzą maksa, tyle ile będą w stanie. A jeśli tak się stanie, to nie mamy prawa mieć do nich żadnych pretensji. Ja nie będę miał. To są sportowcy z krwi i kości, zakodowani na wygrywanie. Szczypiory, do boju!

    bartosz-bednorz-polska-siatkowka-igrzyska-olimpijskie-rio-2016Czas na siatkówkę, tyle tylko że pominę mecz z Kubą. On musiał się odbyć, choć dla kibiców chyba lepiej by było, gdyby przed pierwszym gwizdkiem zapisać biało-czerwonym trzy oczka i nie męczyć tym wątpliwej jakości widowiskiem.

    Widzieliśmy, że trener Stephane Antiga miał możliwość rotowania składem, dał szansę poczuć klimat igrzysk większej liczbie graczy. Rezerwowi wykorzystali ją skrzętnie i z łatwością ograli rywali. Ostatecznie zajęliśmy drugie miejsce w grupie, trafiając w dalszej walce na USA.

    Gdybyśmy wygrali swoją grupę, to od razu w ćwierćfinale spotkalibyśmy gospodarzy – Brazylijczyków. Czy tak byłoby lepiej? O tym się jednak nie przekonamy. Ostatecznie po losowaniu mamy Stany Zjednoczone, a nie Kanadę. Było pół na pół, los tak chciał. Czy gdyby padło na zespół trenera Hoaga, to mielibyśmy awans w kieszeni? Nie sądzę, bo od ćwierćfinału nie ma już żadnego przebacz, musisz wygrać z każdym mocnym przeciwnikiem, nie ma odwrotu, nie ma drogi na skróty.


    Amerykanie nie są rywalem, który nam jakoś wyjątkowo leży. Są też zespołem, który podniósł się po słabszym starcie turnieju. Pokonali Brazylię i Francję, mieli spory udział w wypchnięciu tych drugich za burtę. Dla Francji to na pewno szok, bo nikt chyba nie spodziewał się, że zabraknie jej w czołowej ósemce.

    Wracając do Amerykanów, to mają młodą drużynę, która chyba nie jest jeszcze tak odporna psychicznie jak dawni amerykańscy mistrzowie. Może w kluczowych momentach zadrży im ręka? Są bardzo mocni fizycznie i grają bardzo zespołowo, nie ma jednego lidera, którego upatrywano wcześniej w Matthew Andersonie. Ich gra po prostu rozkłada się na więcej osób.

    usa-igrzyska-olimpijskie-rio-2016-laczy-nas-pasja

    Jaka jest recepta na Amerykanów? Oni grają w bardzo zdyscyplinowany sposób, mają swój zaszyfrowany kod. Jeśli go złamiesz, to oni przyznają ci rację, że tego dnia byłeś po prostu lepszy, a potem szukają nowego kodu.

    Pokonanie USA to będzie zadanie trochę podobne do tego, co uczynili nasi kryptolodzy w sprawie Enigmy. Mam nadzieję, że „deszyfrant Oskar Kaczmarczyk i spółka” znajdą klucz do amerykańskiej Enigmy i odszyfrują kod do taktyki rywali.

    Patrząc jeszcze na wyniki ostatniej rundy grupowej, to wiedzieliśmy, co zrobią Włosi. Zagrali w nowatorskim zestawieniu i przegrali. Czy to źle? Szczerze, zrobiłbym tak samo! Ich liderzy mogli odpocząć dzień dłużej, a ten przywilej zapewnili sobie przecież doskonałą postawą we wcześniejszych meczach. W sumie dobrze się stało, bo po tym wyniku, do ostatniej chwili nie było wiadomo, czy awansują Brazylijczycy, czy jednak Francja. Zobaczcie, o jakim poziomie my mówimy, skoro w ostatnim meczu, o być albo nie być, biły się aż takie potęgi!

    Mam nadzieję, że nasi zrobią wynik, o którym marzymy od 40 lat, gdy złoci chłopcy Wagnera wygrywali w Montrealu. Wszyscy, bardzo mocno trzymamy za was kciuki!

    Komentarze