Krzysztof Ignaczak: Jedni skończyli, drudzy zaczęli walkę

W Japonii dla trzech drużyn turniej już się zakończył, dla dwóch innych tak naprawdę zaczęła się prawdziwa chwila próby – Kanada i Australia biją się bowiem o ostatnią przepustkę do Rio de Janeiro. Polacy, Francuzi już wcześniej ją sobie zapewnili, Iran zaklepał bilety pokonując w sobotę biało-czerwonych. Tak czy inaczej emocje mamy do ostatniego dnia turnieju, co nie zawsze się zdarza w takich imprezach.

********************************

Gratuluję trenerowi Lozano, że w tak ekspresowym tempie potrafił odbudować drużynę i jej ducha, uzyskać historyczną kwalifikację na igrzyska. Brawo!

Co do naszej drużyny, to trener Antiga dał pograć zmiennikom. Mecz z Iranem mógł się podobać, choć może nie stał na najwyższym poziomie. Chcę wam uzmysłowić, że wcale nie jest tak łatwo wejść do gry, gdy stało się głównie w kwadracie, a na dodatek właściwie nie trenowało. To był dla chłopaków ciężki kawałek chleba, każdy kto grał trochę w siatkówkę to wie, że w takiej sytuacji nie tak łatwo wejść i pokazać dobrą dyspozycję. Tym bardziej cieszy, że w sumie występ zmienników nie był taki zły, bo niewiele zabrakło, by nasza druga szóstka doprowadziła do piątego seta z pierwszym składem Iranu. A w tie-breaku różnie mogło być, choć historia tego turnieju pokazuje, że raczej to my byśmy go wygrali. Ale to tylko gdybanie. Ważne też, że wreszcie na boisku zobaczyliśmy Piotrka Nowakowskiego, bo akurat jemu granie jest bardzo potrzebne. Dlatego pewnie trener nie da mu wolnego, a Pit będzie zapierdzielał w trakcie Ligi Światowej, by móc walczyć o wyjazd na igrzyska.

********************************

Wszyscy dobrze zdają sobie sprawę, że do Rio leci tylko dwunastka. Przepisy są takie, a nie inne, nie zmienimy ich w tym momencie. A to oznacza, że na pewno odpadnie jeden libero – czyli Piotrek Gacek, bo trener do tej pory stawiał wyraźnie na Zatora. Piotr w starciu z Iranem pokazał się z dobrej strony, ale i tak w tej drużynie jest w tym momencie bardziej strażakiem. Selekcjoner najpewniej odstrzeli też jednego z czterech środkowych. Sytuacja się skomplikowała, bo Marcin Możdżonek pokazał świetną formę, są jeszcze Karol i Mateusz. Trudny wybór…

Pisałem o tym, że o ile dla jednych turniej już się zakończył, to inni mają się jeszcze o co bić. Widać to wyraźnie, że wygranym motywacja spada – patrz choćby Francja w starciu z Wenezuelą. Dlatego też moje ostatnie typy w tym turnieju bardziej przypominają loterię fantową. Bo zmęczone drużyny mogą mieć już dosyć.

Ciekawie zapowiada się starcie Chiny – Kanada, gdzie ci drudzy grają o życie i muszą zrobić wszystko, by wygrać. Jeśli im to się nie uda, to na ich potknięcie czeka Australia, która zmierzy się z biało-czerwonymi. Kangury pewnie będą gryzły parkiet, a my znowu wyjdziemy zmiennikami. Kto wie, czy znowu nie wścieknie się atakujący Carroll i nie będzie strzelał jak z armaty? Podjąłem się typowania, ale właściwie każdy mecz można oznaczyć gwiazdką, bo wiele zależy od podejścia zespołów. Stawiam 3:1 dla Australii i Kanady, ale pożyjemy, zobaczymy. 

Co do Francuzów z Japończykami to też podejrzewam, że ci pierwsi wybiegną w rezerwowym składzie, ale i tak stawiam na 3:1 dla nich. Chyba, że trójkolorowi zaczęli już nagrywanie kolejnych teledysków i wtedy może być różnie.

Iran – Wenezuela. Ci pierwsi w sobotę już śpiewali i tańczyli, więc z formą może być tak sobie. Wenezuela była blisko pierwszej wygranej z Francuzami, ale Iran był wczoraj bardzo zadowolony, więc znając ich charaktery wyjdą w niedzielę na fantazji i zwyciężą 3:1.

Komentarze