Krzysztof Ignaczak: Doskonale wiem, co czują chłopaki

    Z ciężkim sercem piszę o tej porażce, która wczoraj się wydarzyła. Wiem, aż za dobrze co czują chłopaki, bo trzykrotnie doświadczyłem tego samego uczucia. Wiem, jakie myśli mają moi koledzy i przyjaciele z boiska. Ja miałem te same, choć moje trzy podejścia były różne, raz z pozycji faworyta, innym razem czarnego konia, czy też Kopciuszka. Nie ma znaczenia, po przegranym ćwierćfinale cierpią, tym bardziej, że wcześniej bili się tak zajadle o sam awans na igrzyska. Przeszli przez 23 mecze i zostali na tym samym etapie, na którym trzy nasze poprzednie olimpijskie reprezentacje siatkarzy.


    Nie wiem, może zapłaciliśmy cenę za wadliwe kwalifikacje na igrzyska, za to, że mistrz świata musiał przez 23 mecze bić się o przepustkę do Rio de Janeiro? Na samym końcu mogło nam po prostu brakować sił. Ale żadne usprawiedliwienie nie zmieni tego, jak się teraz chłopcy czują.

    My jednak widzieliśmy, że coś nie zagrało. W meczu ćwierćfinałowym byliśmy tylko tłem dla Amerykanów, którzy narzucili nam swój styl gry.

    Wszystko, co działo się na parkiecie było pod ich kontrolą. Niestety, na taki obrót spraw mogły wskazywać bilanse i statystyki przedmeczowe, bo akurat z tym rywalem nie mamy ostatnio dobrej passy. Niby w Rio graliśmy nieźle, a to USA miały kłopot z awansem do ćwierćfinału, jednak nasza grupa była sporo słabsza od tej drugiej. Amerykanie potykali się z Brazylią, Francją czy Włochami i mieli dużo mocniejsze przetarcie. Ono im pomogło.

    polska-po-meczu-usa-laczy-nas-pasja-siatkowka

    Poczekajmy z ocenami, bo na gorąco łatwo zrobić krzywdę. Bronię chłopaków, bo ich znam i wiem, że zawsze zostawiają serce na parkiecie. Nawet nie jesteście w stanie sobie wyobrazić, jak bardzo będą cierpieli. Są to dramaty sportowców, każdego z osobna. Zostają ukrócone ich marzenia z dzieciństwa. Właśnie na początku przygody ze sportem, w głowie tego małego człowieka pojawia się cel, jest nim zawsze medal igrzysk olimpijskich. Nie mistrzostw świata, właśnie igrzysk. Patrzy na nie bowiem cały świat.

    Uwierzcie mi, coś w nich z pewnością pękło, tak jak pękało we mnie. Wiem jednak, że mają na tyle siły i są na tyle młodzi, że poderwą się do walki.

    Aż dziewięciu z nich było na igrzyskach debiutantami. Chcę, by jak największa z nich liczba zagrała za cztery lata w Tokio, by zabrali ze sobą doświadczenie z Rio. By ono zaprocentowało, by nie byli ludźmi po raz pierwszy przyglądającymi się tak wielkiej imprezie. Myślę, że te cztery lata szybko nam zlecą, a ci biało-czerwoni przysporzą nam wiele dobrego.

    antiga-polska-usa-0-3-laczy-nas-pasja-rio

    Co do meczu, to najkrócej można powiedzieć, że rywale rozbili nas zagrywką, później super grali systemem blok-obrona. Wykorzystywali kontrataki. Gdyby baba miała wąsy, tak można mówić o drugim secie, w którym prowadziliśmy już 18:14. To był kluczowy moment, w którym mogliśmy psychicznie przełamać Amerykanów i przeciągnąć linę na naszą stronę. Trzeci set to było po prostu pokłosie dwóch wcześniejszych.


    Rozpoczną się zaraz dywagacje, czy zwolnić czy zostawić trenera Antigę. Zostawmy je ludziom z PZPS, na odpowiedzialnych stanowiskach, którzy dbają o polską siatkówkę. Jest przecież grono ludzi, które podejmie decyzje już bez emocji. Jakie by nie były, oby wyszły na dobre.

    Zostało nam kibicować już tylko szczypiorom. Oni po raz kolejny udowodnili, że dobry start jest g… wart. Pokonali Chorwatów, choć chyba niewielu wierzyło w taką możliwość. Trzymamy za nich kciuki, mocno kibicujemy, żeby dotarli jak najwyżej!

    Komentarze