Krzysztof Ignaczak: Będę wam wróżył z Japonii

    Postanowiłem, że w tym reprezentacyjnym sezonie pobawię się w korespondenta (kanapowego głównie, sprzed telewizora) i będę wam na bieżąco pisał, co dzieje się z naszą reprezentacją, może także pobawimy się trochę w typowanie. Jako wróżbita Krzysztof będę wam coś podpowiadał, jednak uprzedzam: to tylko zabawa, nie róbcie z kuponów kulek, bo ja tak typowałem. Czasem trafię, czasem nie, moje strzały to typowe pół na pół. W siatkówce i tak jest łatwiej, bo na szczęście nie ma remisów…

    ***************************************** 

    Biało-czerwoni wystartowali i wygrali. To najważniejsze. Nie będziemy oceniać stylu, bo to nie jest łyżwiarstwo figurowe, liczy się wynik. Na pewno mamy kilka elementów do poprawy, a tym kluczowym w dzisiejszej siatkówce jest z pewnością zagrywka. Ona kulała nam trochę w Memoriale Wagnera, w tym momencie chłopcy też jej nie wykonują w taki sposób, do jakiego nas wcześniej przyzwyczaili. Serwujemy seriami, ale nie możemy utrzymać równego poziomu w całym secie. I potem nawet średnie drużyny, za jaką mam Kanadę (średnia, nie znaczy słaba!) są w stanie nam się postawić.

    Zresztą nasi rywale w sobotę mieli okazję pokonać biało-czerwonych 3:1. Ale w kluczowych momentach trzeciej partii się mylili, a nasi gracze potrafili się odbudować i zwyciężyć. Nie byłem aż tak bardzo zaskoczony przebiegiem tego spotkania, bo czułem, że to będzie wymagający rywal, do tego doszła zmiana czasu, kontynentu, takie trochę oczekiwanie i niepokój przed tym, co się wydarzy. Tak zawsze jest przed pierwszym gwizdkiem. Oczywiście łatwo jest mówić, że to tylko Kanada, że powinniśmy ją ograć, że musimy, bo jesteśmy jednym z faworytów do wygrania turnieju w Japonii. A to nie do końca takie łatwe. Mam nadzieję, że ta pierwsza wygrana pomoże biało-czerwonym, którzy w następnym meczu zmierzą się z Francuzami – ci przecież w zeszłym sezonie rządzili w światowej siatkówce. Mam nadzieję, że Kuba czy Karol dołożą na zagrywce i będzie dobrze.

    *****************************************  

    polska-kanada-rio-laczy-nas-pasja

    Iran pod wodzą Raula Lozano znowu jest w wielkiej grze. Rozbił Australię 3:0 i pokazał, że będzie się liczył w walce o wygranie kwalifikacji. Dobrze, że zasady są takie, że jeśli któraś azjatycka ekipa będzie na koniec na podium, to do Rio poleci także czwarta drużyna w klasyfikacji. To spore ułatwienie. Trochę żartując można uznać, że możemy kibicować Iranowi, by pole manewru było większe. Zresztą widać, że pod wodzą Argentyńczyka Persowie znowu się dogadali, wiedzą o co grają.

    Francuzi? Nie zagrali w pierwszym meczu z Chińczykami jakoś olśniewająco, Earvin Ngapeth został nawet zmieniony. Podejrzewam jednak, że podeszli do rywali trochę na luzie (nawet jak na nich…). Poza tym to starcie pokazało, że w dzisiejszej siatkówce nie ma już słabych drużyn – i to wcale nie jest pustosłowie. Sam jestem ciekaw, co przyniesie niedziela i jak będzie wyglądał mecz z Polakami. Tak coś czuję, że się postawimy i będzie 3:2 dla nas!

    W meczu Kanady z Iranem wróżę wygraną tych drugich. Bo Kanada przegrała z Polakami, być może tym starciem zamknęła sobie drogę do Rio. I to z pewnością odciśnie się na ich psychice. Iran wygra 3:0 lub 3:1. Wenezuela – Australia? Gdybym mógł postawiłbym na remis, osobiście stawiam na skoczność kangurów. No i na deser derby Azji, stawiam na Chińczyków, którzy moim zdaniem pokonają gospodarzy 3:1.

    PS. Macie już moje typy, nie musicie się z nimi zgadzać. Żyjemy w demokratycznej Polsce, którą kochamy za to, że każdy może mieć swoje zdanie i typy. Ja jutro od rana będę typowym Januszem i siadam przed telewizorem. Wy też musicie!

    Komentarze