Kontrolne antydopingowe w boksie zawodowym? Pic na wodę!

    Kilka dni temu jedna z najlepszych federacji w boksie zawodowym WBC poinformowała o starcie programu CBP, zgodnie z założeniami którego zostały wprowadzone całoroczne kontrole antydopingowe dla zawodników, którzy mogą walczyć o tytuł mistrza świata. Uprawniony do takiego pojedynku jest każdy pięściarz z czołowej piętnastki rankingów.

    Jak zwykle taka decyzja budzi sporo komentarzy. Jedni bardzo ją popierają i twierdzą, że lepiej późno niż wcale i trzeba oczyścić z oszustów boks zawodowy. Drudzy twierdzą, że wystarczy stosować nowocześniejsze środki dopingujące, które nie są wykrywalne przez kontrole antydopingowe.

    Rzeczywiście na pierwszy rzut oka decyzja federacji WBC wydaje się być słuszna, chodzi przecież o to, żeby ten sport był czysty. Dziwne jest jednak to, że przecież  mamy także inne znaczące federacje w boksie zawodowym, takie choćby jak IBF czy WBA. Wielu zawodników jest jednocześnie w czołowej piętnastce WBC (które ma kontrolować stosowanie nielegalnych środków), a także na wysokich pozycjach w innych organizacjach, które takich kontroli póki co, nie zamierzają wprowadzać. Może jestem podejrzliwy z natury, ale w tej na pierwszy rzut oka bardzo dobrej decyzji o kontrolach dopingowych widzę drugie dno. Nie chciałbym nikogo oskarżać, ale jak wiadomo doping nie tylko w boksie, ale we wszystkich sportach uprawianych zawodowo (na tym najwyższym szczeblu) jest obecny. Będzie także wykrywany dalej u wielu czołowych zawodników federacji WBC (nie generalizuję – nie wszyscy biorą). Wyobraźmy sobie taką sytuację, że nagle największe gwiazdy, które generują największe przychody zostają złapane na stosowaniu niedozwolonych środków. Przecież w takim momencie, to federacja sama sobie strzela w stopę. Jestem w stanie przewidzieć taką sytuację, że ktoś może być po prostu szantażowany zakulisowo, że udostępni się wyniki jego badań.

    Tak jak już wcześniej wspomniałem nie dam się nabrać na kontrole dopingowe w jednej z federacji. Jeśli rzeczywiście najważniejsze osoby w świecie boksu chcą oczyścić tą dyscyplinę, to powinny się dogadać między sobą wszystkie federacje i wtedy to miałoby ręce i nogi. Świat boksu zawodowego jest brudny i liczy się w nim tylko pieniądz. Gdyby wszystko odbywało się na sportowych zasadach, to pięściarz byłby weryfikowany tylko na podstawie wyników sportowych, a nie tego, jakie wpływy ma jego promotor. Ponad to, o tym kto walczy o tytuł decydowałyby względy tylko sportowe, a nie to, że jak dany zawodnik chce być mistrzem Unii Europejskiej, to po prostu musi za to zapłacić i będzie o taki tytuł walczyć.

    Zastanówmy się jeszcze nad takimi absurdami, jak te, że jeden środek jest uznawany za nielegalny w Europie, natomiast już na przykład w USA jest on normalnie stosowany. I co w przypadkach, kiedy konfrontują się zawodnicy z różnych kontynentów? Kto w ogóle decyduje, że coś jest dozwolone a coś nie?  Ja niestety nie mam złudzeń, decyzja federacji WBC to zwykła pokazówka, która niczego nowego do tego sportu nie wnosi. Chwała wszystkim tym zawodnikom i trenerom, którzy propagują czysty sport i walczą na uczciwych zasadach.

    Komentarze