Kamil Glik: Cel na EURO? Grać jak najlepiej w każdym kolejnym meczu

    ŁączyNasPasja: Gratuluję dwóch zwycięstw w ostatnich meczach towarzyskich. Z Serbią trzeba było się namęczyć, ale z Finami poszło już gładko. Proszę powiedzieć, jak Pan to widzi – czy to Finowie byli tacy słabi, czy może to 5-0, to pokaz siły biało-czerwonych?

    Kamil Glik: Dziś wygrać 5-0 nie jest łatwo nawet z Gibraltarem czy San Marino. Żeby to zrobić to trzeba się nieźle napocić. Dlatego myślę, że to była zasługa naszej dobrej gry, bo zagraliśmy naprawdę bardzo dobry mecz. Wyszliśmy skoncentrowani od pierwszej do ostatniej minuty. Wiedzieliśmy czego chcemy i dlatego skończyło się takim wynikiem.

    Czy trener Nawałka porównywał tych przeciwników do któregoś z naszych rywali na EURO?

    My mówiliśmy tylko o Serbii i Finlandii i to te drużyny były dla nas najważniejsze. Myślę, że nie ma sensu porównywać tych drużyn do naszych przeciwników na EURO.

    A kto jest największym wygranym tych spotkań według Pana? Bartosz Salamon? Paweł Wszołek? Filip Starzyński?

    Nie wiem, to nie jest do mnie pytanie. Wypadałoby zapytać trenera, kto jest wygranym. Ja przyjechałem na kadrę, aby wykonać jak najlepiej swoją robotę i pomóc drużynie.

    Z kim się Panu grało najlepiej na środku obrony podczas eliminacji i meczów towarzyskich? Na początku był to bowiem Łukasz Szukała, następnie Michał Pazdan, a teraz jeszcze Bartosz Salamon.

    Dla mnie nie jest ważne z kim gram. Najważniejsze dla mnie jest, abym to ja się dobrze prezentował i żeby cała drużyna dobrze grała. A to, czy będę grał z Łukaszem, czy z Michałem nie ma różnicy. Najważniejsze, aby cała drużyna dobrze funkcjonowała, a piłkarze wiedzieli jak się poruszać po boisku.

    Wszyscy eksperci znowu stwierdzili, że mamy słabą grupę i cel minimum to wyjście do fazy pucharowej. Zgadza się Pan z tym?

    Zgodzę się z tym, ale wiadomo, że łatwych przeciwników nie ma. Na EURO 2012 też mieliśmy łatwą grupę i wiemy jak się skończyło. Skoro te drużyny awansowały na turniej do Francji, to znaczy, że odpowiedni poziom prezentują. Łatwego meczu tam na pewno nie będzie i nikogo nie zlekceważymy.

    kamil-glik-laczy-nas-pasja-2

    A jaki cel stawiacie, Wy zawodnicy, sami sobie, a jaki selekcjoner? Czy rozmawialiście już o tym, czy jeszcze za wcześnie?

    Nie ma konkretnych celów. Każdy jedzie po to, by grać jak najlepiej w każdym kolejnym meczu. Zobaczymy co się wydarzy w trakcie EURO. Moim zdaniem stawianie sobie konkretnych celów nie ma sensu.

    Coś, niestety, na czasie – czy obecna sytuacja związana z zamachami w Europie i w tamtym regionie jest tematem rozmów między zawodnikami? Jest jakakolwiek obawa przed EURO?

    Tematu takiego nie ma. Nie rozmawiamy między sobą o tym. Każdy z nas myśli o aspekcie piłkarskim. Oczywiście może gdzieś z tyłu głowy to siedzi, mamy świadomość co się dzieje. Ale absolutnie żadnego strachu nie ma.

    Teraz trochę wybiegniemy w przyszłość – Polska spisuje się na EURO świetnie, a głównym ojcem sukcesu jest Kamil Glik, który dyryguje defensywą. EURO się kończy, a Pan ma na stole wymarzone oferty z czołowych klubów. Którą by Pan wybrał? Gdzie najchętniej zagrał?

    Nie odpowiem na to pytanie, bo nie wybiegam tak daleko w przyszłość. Dziś dla mnie najważniejsze jest to, żeby zagrać jak najlepszy sezon w Torino. A co będzie w lipcu czy sierpniu – naprawdę się nad tym nie zastanawiam.

    To zapytam inaczej – a ulubiona liga? Włoska, angielska, czy może niemiecka?

    Hmm.. Włoska. Tutaj gram, tutaj się dobrze czuję. Ale w piłce nigdy nic nie wiadomo. Nie zawsze piłkarz może sobie wybrać miejsce pracy. We Włoszech jest mi jednak dobrze.

    Jest myśl o powrocie do Polski na koniec kariery?

    Tak, mógłbym i chciałbym wrócić do Polski. Ale mam przed sobą jeszcze sporo lat grania. Teraz wchodzę w ten najlepszy wiek dla piłkarza. Ale myślę, że fajnie by było do Polski wrócić na zakończenie kariery.

    A jeśli by się udało, a Pan mógł wybrać, to jaki to byłby klub? Komu w Ekstraklasie Pan kibicuje?

    Nie mam ulubionego klubu, któremu kibicuję. Grałem w Piaście Gliwice, dlatego jest to klub najbliższy mojemu sercu. Ale gdzie będę grał po ewentualnym powrocie, to zobaczymy.

    Komentarze