Juras Blog: Wracamy do gry!

    Aleeeeeeeeż mi tego brakowało! Serio. Przez kilka lat pisania bloga człowiek przyzwyczaja się do tego, że mając coś na sercu, czasami trzeba to wyrzucić na klawiaturę. Od spraw głównie związanych ze sportem po sprawy społeczne. Czasami bardziej brutalnie i dosadnie jak uroda Wanderleia Silvy, czasami delikatnie niczym głaskanie po plecach pięknej brunetki… albo blondynki jak kto woli. I proszę nie piszcie w komentarzach teraz, że są jeszcze rude, balejaże i inne. Niech w Waszej głowie rysuje się tylko obraz przyjemności. Jak kto lubi. Jedni wolą kiszone ogórki, a inni jazdę windą bez trzymanki.

    Dobra koniec dygresji wracajmy na tor treści. Niby od dziś w nowym miejscu, ale szczerze to czuję się dokładnie tak samo, jak gdy pisałem dla poprzedniej firmy. Słowo jest słowo. Waga taka sama. Mam nadzieję, że przejrzystość i oprawa graficzna mojej strony, moich blogów, przypadną Wam do gustu. Jeżeli nie? Wyobraźcie sobie Wałujewa ciężko dyszącego Wam właśnie na kark! Dobra. Miało być kulturalnie, a więc powoli, po tym powitalnym i mdłym, niczym walki Fitcha wstępniaku, przechodzę do meritum.

    Przez ten miesiąc absencji w wirtualnej rzeczywistości w polskim MMA wydarzyło się mnóstwo bardzo istotnych rzeczy, które bezpośrednio wpływają na popularyzację tego pięknego sportu w Polsce. Głównie za sprawą naszej mistrzyni Joanny Jędrzejczyk. Najpierw siódme miejsce w plebiscycie Przeglądu Sportowego, gdzie sama nominacja w tym prestiżowym wydarzeniu była krokiem milowym w popularności MMA jako dyscypliny sportowej w Polsce, a następnie ogłoszenie, iż globalna marka jaką jest firma Samsung dała się przekonać do obsadzenia w charakterze swojego ambasadora właśnie Aśkę. Jeżeli ktoś nie zdaje sobie z tego sprawy, jak poważna jest to decyzja spieszę wyjaśnić…

    Doczekaliśmy się czasów, gdzie polskie MMA przebiło się już nie tylko do mainstreamu, ale zaczyna przyciągać coraz większe firmy, chętne w ten sport inwestować. Jędrzejczyk ambasadorem Samsunga. Zasłużyła jak nikt w tym kraju. W tym miejscu owacje na stojąco również dla Grzegorza Stańczuka, który „urabiał” i przekonywał tę markę do tej decyzji. Samsung już związał się z MMA, a zatem kto będzie następny? Nieskromnie powiem, że jeżeli wszystko pójdzie dobrze, to już niebawem mogę być to ja i pewna bardzo znana, światowa marka z dziedziny motoryzacji. Kolejna firma, która dostrzega piękno tego sportu i nie boi się związać wizerunkowo z Wszechstylową Walką Wręcz. Czas pokaże, czy zdecydują się na taki krok. Trzymajcie kciuki już nie tylko za mnie, ale również za to, aby coraz większe marki dostrzegały potencjał tej dyscypliny i możliwości promocji z klatką czy ringiem w tle.

    Co by Was jakoś specjalnie nie zanudzać długą treścią pozwolę sobie (w sumie to chyba nie muszę pytać o zgodę, hihi) na poruszenie jeszcze jednej kwestii ostatnich dni. Mamed Chalidow chce walczyć z legendą światowego MMA Wanderleiem Silvą, a Karol Bedorf marzy o tym, aby sprawdzić w klatce powracającego do MMA cara tego sportu, Fedora Emalianenko. No to po kolei:

    Mamed vs Wand. Faktycznie była by to walka, którą chciałbym zobaczyć. Jestem wielkim fanem Brazylijczyka. Na początku mojej przygody z  MMA, to właśnie Axe Murderer był moją inspiracją. Widowiskowy, bezpardonowy, bezlitosny. W japońskiej organizacji Pride wymiatał wszystkich z ringu szybciej niż sprzątaczka po amfetaminie. Te dewastujące kolana, soccer kicki… przypomina mi się fajna anegdotka, kiedy tuż przed pierwszym startem w KSW moja Mama zaciekawiła się co to jest to MMA. Przez długi czas moje starty w Taekwon-do przyprawiały jej siwych włosów, więc nie specjalnie chciałem jej tłumaczyć, że przy MMA, Taekwon-do mogło okazać się dla niej zabawą dla małych dziewczynek. Szybko jednak mój brat podłożył mi świniaka pokazując Jej czym jest MMA… kompilacją najlepszych akcji Wanderleia Silvy. Wyobraźcie sobie minę mojej Mamusi, gdy trzymając się lin Wand masakruje stompami głowę jakiegoś biednego Japończyka… Trochę to trwało zanim przekonałem o tym, że w KSW stompy i soccer kicki są zabronione 🙂

    Wracając do tematu. Wanderlei Silva czasy swojego prime time ma już dawno za sobą. Już UFC zweryfikowało kończącą się karierę Brazylijczyka. Czasami bardzo brutalnie. Na karku 39 lat i trzyletnia przerwa od startów. O jej powodach pewno kibice MMA doskonale wiedzą. Co może zatem wnieść do klatki KSW „Morderca z toporem”? Na bank duże show. Co by nie mówić, ale bezpardonowość i brak kalkulacji to znak firmowy Wanda, za który kochają go kibice na całym świecie. Czy padnie ciężko nokautowany, czy sam kogoś ubije zawsze jest na co popatrzeć. Czy będzie to potencjalnie najtrudniejsze wyzwanie w karierze naszego Mistrza? Nie sądzę. Mamed wszechstronnością bije Wanda na głowę. Zwycięstwo nad nim przysporzyło by jemu sporego splendoru. Tylko co dalej? Kto następny? Branżowe fora zgodnie podkreślają, że fajnie jakby Wand zawitał do KSW, tylko sportowo to już żaden rywal dla Mameda. Zgadzam się z tym w pełni. Wszyscy potencjalni rywale dla Mameda, którzy mogli by zagrozić sportowo mistrzowi średniej KSW walczą w UFC… i nie ludki kochane… Mameda tam nie zobaczycie. Dajmy już spokój z wysyłaniem Go tam. Na twitterze pojawiło się pytanie czy w ogóle KSW stać na zakontraktowanie Wanda? TAK. Dziękuję 🙂

    Karol Bedorf vs Fedor? Nie sądzę, aby kiedykolwiek doszło do tego starcia, choć chciałbym się mylić. Zbyt duży rozstrzał interesów między KSW, a managementem Rosjanina. Nie zaryzykują wystawiać swojego zawodnika z rywalem, który potencjalnie może zdetronizować Cara. Mam dziwne przeczucie, że jeszcze ze dwóch, trzech placków do rozjechania w Japonii i prawdziwy koniec sportowej kariery Legendy MMA.

    Może trochę niespójnie, może leciutkim bełkotem, ale wróciłem! To tak, jak po dłuższej przerwie na macie. Trzeba chwilę, aby rozruszać zastane kości. Do zobaczenia w sobotę i pozdrowienia z przepięknych polskich gór!

    Komentarze