Juras Blog: Weterani

Na wstępie dzisiejszego bloga przepraszam, że piszę go dopiero dzisiaj, a nie tak jak to zwykle w soboty, czy środy. Mogę napisać, że miałem awarię „maca”, brak wifi do wysyłki wpisu czy zasłonić się chorobą… Jestem z Wami szczery, więc prawda jest taka, że jest ładna pogoda i wolałem poleżeć na hamaku. Jak do tego dodam jeszcze treningi na obozie w Bieczu, towarzystwo Różala i wieczorny grill… sami rozumiecie. W tym miejscu dziękuje za wyrozumiałość.

Nowy tydzień, więc wracam do gry! Dziś w blogu trochę mniej o sportach walki, aczkolwiek o samej walce będzie dużo. Zaczyna się zaraz szaleństwo związane z UFC w Hamburgu i walką Janka z Maulerem, więc tematów do dyskusji nie zabraknie.

Kilka dni temu Różal, w jednym ze swoich filmików na Facebooku, nominował mnie do pewnej akcji. Jestem zawsze sceptycznie nastawiony do takich social mediowych łańcuszków. Jednak po zagłębieniu się w temat i poczytaniu o akcji – „22 pompki dla 22 weteranów”, z miejsca przyjąłem to „wyzwanie” i jestem dumny, że to właśnie mnie Różal wybrał do tego zadania.

Codziennie na świecie 22 weteranów wojskowych popełnia samobójstwo na wskutek PTSD (zespołu stresu pourazowego). Akcja ma na celu zwrócenie uwagi na ten problem i pomocy finansowej tym, którzy jeszcze niedawno byli gotowi oddać za nas życie. Więcej o samej akcji poczytajcie już sami i z tego miejsca zachęcam do wsparcia tej zacnej inicjatywy. Na moim Facebooku wrzuciłem i wrzucać będę przez kolejne 22 dni filmik z moich pompek, których już przeliczona suma i kwota wpłynie na konto fundacji pomagającym polskim weteranom. Dziś wykorzystam jeszcze ekipę treningową obozu Akademia Katów MMA w Bieczu.

Przyznajcie sami, że świadomość dramatów, jakie rozgrywają się w rodzinach weteranów wszelakich misji militarnych na całym świecie, również w Polsce, jest mocno przemilczana medialnie, a wiedzą to jedynie osoby, których ta tragedia dotyka na co dzień.

Kiedy słyszymy informację, że kolejny polski kontyngent wylatuje na misje do Iraku czy Afganistanu, to większość z Was ma w głowie obraz sielanki w obozie, gdzie można potrenować na siłowni, pograć na konsoli i generalnie niezbyt się spocić pracą. Ba! Do tego żołnierze tak ochoczo lecą tam, bo za misje dostają dużo większe pieniądze, niż pierdzenie w stołek w swojej jednostce położonej gdzieś w brzydkim lesie. Nie ma wojny w Polsce, więc pewno wojskowi siedzą i z nudów czyszczą kible po raz 213242453564647…

Na całym świecie przykładów weteranów z PTSD są setki tysięcy. Ja dziś przedstawię gościa, którego znam i który jest fighterem jak mało kto. Dwudziestokilkuletni chłopak z Kawalerii Powietrznej, kapral Tomasz Rożniatowski. Podczas misji w Afganistanie wóz pancerny, którym jechał na wieżyczce jako Gunner, czyli strzelec najechał na minę. W wyniku tego Tomek wypadł z wieżyczki strzelca, a przewracający się pojazd zgniótł jego rękę. Jak opowiada sam Tomek, już był po drugiej stronie, ale wrodzona siła do walki pomogła przetrwać. Zabrany śmigłowcem. Uratowany. Ręka niestety musiała zostać amputowana. Masz dwadzieścia sześć lat i tracisz rękę.

Foto: Mateusz Kostrzewa

Foto: Mateusz Kostrzewa

Wcześniej również nie oszczędzało cię życie. Kiedy masz 17 lat i na rękach umiera ci Mama możesz się załamać. On jednak zrealizował swoje marzenia o tym, aby zostać żołnierzem. Zapłacił za to jednak cenę utraty zdrowia. Nie tylko fizycznego. Ilu ludzi, żołnierzy będąc na miejscu kaprala Rożniatowskiego załamało by się, odebrało sobie to, co najcenniejsze? Straciło sens istnienia? Wielu.

Poznałem Tomka na macie w Legia Fight Club, gdzie trenuje Muay Thai. Tak jest! Nie ma jednej ręki, ale za to ma drugą i dwie nogi i zapieprza na treningach, aż miło popatrzeć.

Miałem okazję chwilę potarczować z nim i kopnięcia ma naprawdę solidne. Mało tego! Na gali Granda Pro stoczył swój pierwszy zawodowy pojedynek z kolejnym weteranem – Arkiem Dembińskim.Walkę zwyciężył Arek, ale nie wynik pojedynku był tutaj najważniejszy. Po ostatnim gongu wszyscy wstali z miejsc, aby oklaskiwać ich najgłośniej jak się tylko dało. Okazać szacunek, za to, że mimo przeciwności losu można dalej spełniać swoje marzenia. Tomek chciał walczyć na dużej gali. Zrobił to. Łza wzruszenia zakręciła się w oku nawet największych twardzieli. Mnie również.

Oni nie mogą zostać sami, a mam wrażenie, że kiedy nie są zdolni już do czynnej służby Państwo dając marną rentę wyrzuca ich, jak zużytą baterie do śmietnika. Nie zdolny – nie potrzebny. Ktoś powie, że przecież to nie wojna, tylko misja pokojowa, no to jak to? Jak ktoś poluje na Ciebie z karabinem, RPG, czy zastawiając miny pułapki, to już dawno nie jest pokój. Zresztą nie o politykę tutaj chodzi, a o pomoc tym, którzy nie mogą liczyć na bliskich, a po służbie Ojczyźnie zostają sami.

Kłaniam się nisko.

Komentarze