Juras Blog: UFC ponownie w Polsce

Dzień dobry! Piątek, a więc czas rozpoczynać weekend. Sprecyzowane plany na wieczór? Aktywnie sportowo, czy raczej masakracja imprezowa? Ja dziś kończę treningi chwilę przed 18, więc będę miał wieczór dla siebie. Jeszcze zastanawiam się, czy zamulić w domu z konsolą i kawą, czy wyjść może do kina albo gdzieś coś zjeść pysznego w ramach obowiązującej diety. Powiem Wam, że jak nigdy trzymam dietę, suplementacje. Wszystko w wiadomym celu. Kolejny tydzień przygotowań za chwilę za mną. Póki co jest dobrze. Bez większych kontuzji, a więc spoko.

Przy okazji spraw około treningowych. Dostałem od was wiele zapytań o ten koktajl potreningowy made by Kuba Mauricz. Oglądajcie następnego wideobloga. Tam pokazuje jak to zrobić. Dodatkowo zobaczycie przykład treningu na basenie, gdyż o to też padło wiele zapytań. Ciężko pokazać cały trening z wytłumaczeniem co i dlaczego, więc najlepiej będzie, jak sami skonsultujecie to z trenerami MUKP Warszawianka. Niesamowita wiedza i naprawdę kozackie treningi, choć czasami trzeba powalczyć o życie na dystansie 50m. Szczególnie, jak jest to już 15 długość itd. Strzał endorfin po takim treningu niweluje wszelakie zmęczenie. Przynajmniej na trochę!

Tyle o mnie. Czas przejść do tematu dzisiejszego bloga, czyli kolejnej gali UFC w Polsce, która została zapowiedziana wczoraj przez światowego lidera branży MMA. Miejscem tego wydarzenia ma być trójmiejska Ergo Arena, a termin to 21 październik. Nie powiem, że jakoś specjalnie podskoczyłem z radości kiedy doszła do mnie ta informacja, a wiedziałem o niej trochę wcześniej niż oficjalne. Mam wrażenie, że wielu kibiców MMA też przyjęła tę informację z większym spokojem, niż kiedy UFC zdecydowało się robić pierwszą galę w Krakowie.

Zanim zatrzymacie się w tekście i zarzucicie mi: „no tak walczy w KSW, sprzedał się i będzie hejtował UFC”, pozwólcie napisać moje odczucia związane z tym tematem i czym ten brak większego entuzjazmu jest podyktowany.

Kiedy UFC ogłosiło galę w Krakowie skakałem do góry ze szczęścia. No może nie do końca, aż tak ale naprawdę cieszyłem się z faktu, iż amerykański gigant wchodzi na Polski rynek. Kupione bilety za 400 pln dla całej ekipy, klepnięty hotel, intercity ogarnięte. Czekaliśmy moją bandą na to UFC, jak bracia Diaz na blanta po walce. Karta walk nie powalała nawet jak na europejskie warunki ale najważniejsze, że było sporo polskich akcentów z walką Janka Błachowicza włącznie. Wystarczający powód aby wziąć w tej gali udział, choć chyba głównym był jednak fakt samego uczestnictwa w tej historycznej chwili.

Komentarze