Juras Blog: UFC 205 najlepszym fightcardem w historii?

    Matko Bosko, co też się wydarzy w tym Nowym Yorku w listopadzie! Mimo, że do gali UFC 205 jeszcze dłuuuuugo, to wczoraj podczas oglądania konferencji prasowej zdałem sobie sprawę, że ta gala będzie wyjątkowa, nie tylko przez pryzmat walki Joanny Jędrzejczyk z Karoliną Kowalkiewicz. Cała karta walk debiutującej w NYC organizacji UFC to istne szaleństwo, a każda walka, nawet te z karty wstępnej, mogłaby być walką wieczoru innych gal.

    Trzy walki o mistrzowskie pasy! W kategorii lekkiej Eddie Alvarez będzie bronił pasa z królem finansowym UFC, mistrzem piórkowej Conorem McGregorem.

    Czy rzeczywiście jest to zestawienie zgodne z rankingami? Jasne, że nie i wszystkich malkontentów narzekających na Cyrk Bólu KSW pragnę ponownie przekonać, że współczesne MMA, to przede wszystkim biznes, a nikt inny niż Conor McGregor nie sprzeda Ci tak biletów czy subskrypcji PPV. Jest królem trash talku, co potwierdził wczoraj na konferencji w swoim stylu integrując Alvareza z błotem, jak ludzie na Woodstoku po kilku piwkach. Tradycyjnie Irlandczyk skradł całe show. Dobrze, że były jakiekolwiek pytania do reszty zawodników, bo tak niepotrzebnie by było ich fatygować do NYC na konferencję.

    ufc-205-mcgregor-laczy-nas-pasja

    Taki Kevin Gastelum, który zmierzy się z Donaldem Cerrone spokojnie mógłby pójść do toalety na „dwójkę”, a i tak nikt by tego nie zauważył. Podobnie z Romero. Dobrze, że do jego rywala Chrisa Weidmana były pytania, bo tak to niewielu by zarejestrowało w ogóle po co on tam siedzi. To też kolejne kozackie zestawienie tej gali. Chłopak z New Jersey będzie mógł liczyć na głośny doping w  Madison Square Garden.

    Kolejne prze kozackie zestawienie w walce o mistrzowski tytuł, to bójka nowego mistrza półśredniej Tyrona Woodleya z Stephenem Thompsonem!

    Kto by pomyślał, że ten karateka zrobi aż taką furorę w UFC. Siedem zwycięstw z rzędu, prezentując przy tym niezwykle widowiskowy styl. Nie ma zamulania pod siatką, a są obrotówki, latające techniki, luz w poruszaniu, szybkość i precyzja. Od pierwszej walki Thompsona z Stittgenem jestem jego fanem. Jakże bliska mi ideologia walki. Ma być show, a nic tak nie podkręca atmosfery i kibiców jak celne kopnięcia obrotowe. Zadanie oczywiście ultra trudne, ale wierzę, że i Woodleya można przycelować piętą w brodę.

    Czytaj dalej na drugiej stronie…

    Komentarze