Juras Blog: True Champion!

    Jaki to piękny dzieeeeeeeeń – rapuje O.S.T.R w jednym z kawałków z przekozackiej nowej płyty. Mimo, że pogoda za oknem średnio komponuje się z sobotnim chilloutem, grillem czy piwkiem na deptaku nadmorskiej miejscowości. Chociaż akurat na piwko w knajpie, to każda pogoda jest dobra. Dobra miało być sportowo dzisiaj, a więc dość tych pijackich dygresji.


    Chodzę po mieszkaniu podskakując z nóżki na nóżkę, a pod nosem nucę sobie wesołe piosenki. Jakby mi dać wiklinowy koszyk i czerwoną wstążkę na głowę, to wyglądał bym jak Czerwony Kapturek po kuracji testosteronem i kilkunastoma wizytami na siłowni. Powodów do radości w ten weekend mam wiele, ale najważniejszy z nich, to przepiękne zwycięstwo w obronie mistrzowskiego pasa UFC Joanny Jędrzejczyk.

    Zakląłbym siarczyście jak Zoltan z „Wiedźmina”, ale może czytają mnie dzieci? Dobra żartowałem. Dzieci, to pewno zamiast czytać siedzą na Facebooku, a Ci normalniejsi grają w piłkę czy klasy na świeżym powietrzu. Wakacje są, to zdolność czytania chwilowo zawieszona. No więc: kurwa mać co to była za walka!

    Kiedy z pierwszym gongiem Claudia Gadelha lewym prostym posłała Aśkę na deski wielu z Nas wstrzymało oddech.

    Kiedy przez dwie rundy gniotła Naszą mistrzynię przy siatce, raz po raz zapraszając na randkę w parterze… nerwowo szukaliście wzrokiem kogoś, kto powie Wam, że spokojnie, że zaraz odpali, że nic się nie dzieje. Następnym razem postaram się zatem ustawić kamerę z transmisją live z mojego salonu. Spokój. Naprawdę. Nie wynikający z tego, że Aśka swoją pewnością siebie i stylem jaki prezentuje w klatce przekonała wszystkich, że jest nieśmiertelną boginią.

    jedrzejczyk-and-still-laczy-nas-pasja

    Nie ma w tym również nic z butności i pychy. Wiedziałem jaki jest plan na ten pojedynek. Wiedziałem i nie trzeba było być Nostradamusem, że Brazylijka będzie za wszelką cenę chciała ten pojedynek wyleżeć w parterze czy przestać pod siatką. Tak było za pierwszym razem, tak było również dziś.

    Po dwóch rundach napisałem na Twitterze, że za chwilę skończy się paliwo w baku Gadheli. Tak też się stało.

    Nie da rady przez pełne 25 minut walczyć na pełnej spince mięśni, a popularne w kraju kawy soczki, niekoniecznie te z Acai, nie sprawią nagle kondycji Iron Mana.

    Komentatorzy Extreme Channel trochę popłynęli mówiąc, że jakby pojedynek trwał trzy rundy, to wygrała by Claudia. Jakbym kiedyś nie poszedł na mate Taekwon-d,o to był bym dziś bramkarzem Reprezentacji Polski na EURO 2016. Mniej więcej tyle samo sensu w tych dwóch zdaniach.

    Walka była na mistrzowskim dystansie pięciu rund i to, co pokazała w trzech ostatnich rundach Asia idealnie definiuje pojęcie TRUE CHAMPION. Charakter, serce, przygotowanie i gen zwycięzcy.

    Jeżeli jeszcze tego nie zrobiliście, a jesteście początkującymi sportowcami z wielkimi marzeniami, to wieszajcie plakat z JJ nad łóżkiem i każdego ranka spójrzcie Jej w oczy. Niech osoba Naszej mistrzyni będzie dla Was największą motywacją.

    jj-and-still-laczy-nas-pasja

    Gratulacje Aśka. Bardziej osobiste pisałem w smsie. To już zostaje między Nami. Jesteś inspiracją nie tylko dla młodych sportowców, ale również dla wielu topowych fighterów świata. Jesteś inspiracją również dla mnie i choć nie walczę już zawodowo, to kończę bloga i śmigam na trening. Naładowany jak króliczek Energizera po wizycie w elektrowni atomowej.

    Gratulację również dla wszystkich zaangażowanych w niesamowitą formę Joanny z Pawłem Derlaczem i Szymonem Bońkowskim na czele. Berkut Arrachion Olsztyn… ukłony.


    Jeszcze jedno. Cieszy mnie ogormnie jedna rzecz. JJ Mania. Kiedyś wstawaliśmy na Andrzeja Gołotę. Dziś Polska wstaje na Joanne Jędrzejczyk, mistrzynię MMA. Tablice Facebooka, Twitter czy Instagram świecą twarzą JJ i płynącymi zewsząd gratulacjami. Nie tylko od ludzi związanych z branżą. Wszyscy dzisiaj byliśmy duchem w klatce z Jędrzejczyk. Pięknie jest. Joanna Jędrzejczyk wyprowadziła MMA w Polsce z rodzimych salonów, na balowe sale Wersalu.


    To nie koniec emocji związanych z UFC. Oczywiście ich wymiar będzie zupełnie inny, ale przed Nami kolejna noc do zarwania. Jubileuszowa gala UFC 200 z kartą walk, która wysadza w kosmos nawet największych malkontentów. Co prawda walka wieczoru została zmieniona na dwa dni przed eventem, ale dalej pozostaje to najlepsza karta walka w historii MMA.

    Jeżeli w karcie przedwstępnej (sic!) mamy Gegarda Mousasiego, Joe Lauzona czy Diego Sancheza, to tak jakby nie mam więcej pytań. Już zaczynam parzyć kawę na noc, szykuje spinki na oczy, a w przypadku kryzysu ze snem, będę polewał się zimną wodą. Jak nie pomoże to naszykuje na wszelki wypadek dwa druciki. W ostateczności włożę je do kontaktu 🙂

    Wrócę na chwilę do walki wieczoru. Miała być hitowa walka Cormier vs Jones, ale Pan Jon Jones jest niestety nieuleczalnym skrajnym idiotą.

    Nawet nie chce mi się już pisać o tym wszystkim, ale jeżeli ktoś po takich historiach jak Jones wpada kolejny raz, tym razem na koksie… musi być albo skrajnym debilem albo celowo dążyć do samodestrukcji. Świetny i pewno najlepszy fighter na świecie oceniając styl i skuteczność w klatce, ale też głupek jakich mało. Nie od takich sportowców powinny uczyć się młodsi.

    Na dwa dni przed galą DC zostaje bez rywala, ale trzeba przyznać, że UFC stanęło na wysokości zadania. Nowym rywalem Mistrza półciężkiej będzie były mistrz średniej Anderson Silva. Nie sądzę, aby spektakularnie Spider pokonał Cormiera, ale z chęcią zobaczę Andersona ponownie w klatce. To jednak kawał legendy tego sportu.

    brock-lesnar-laczy-nas-pasja

    Kolejnym starciem na które czekam jak menel na zasiłek jest walka Hunta z Lesnarem. Idealne zestawienie na wielki powrót do UFC Brocka Lesnara, byłego mistrza ciężkej i gościa, który zmienił oblicze tego sportu, pokazując, że MMA to nie tylko sport dla koneserów. Rekordy sprzedaży PPV mówią same za siebie. Walka z Huntem będzie ucztą. Zobaczycie.

    Stawką walki Aldo – Edgar tymczasowy pas „piórkowej”. Conor McGregor musi w tym czasie załatwić rachunki z Natem Diazem i zapewnić UFC godziwy wpływ z biletów i PPV. Obaj Panowie już raz walczyli ze sobą i mam wrażenie, że może być to podobna walka do tej pierwszej z 2013, kiedy jednogłośna decyzją wygrywał Aldo.

    Mogę tak pisać z nieskończoność, gdyż tych hitowych walk na UFC 200 jest wiele. Pytaliście mnie o moje typy na tę galę, więc tym zakończę bloga na dzisiaj. Tak wygląda mój kuponik:

    Miesha Tate vs. Amanda Nunes – TATE decyzja.
    Brock Lesnar vs. Mark Hunt – Hunt KO 2 runda
    Daniel Cormier vs. Anderson Silva – Cormier TKO 3R
    Jose Aldo vs. Frankie Edgar – Aldo decyzja
    Cain Velasquez vs. Travis Browne – Cain decyzja

    Komentarze