Juras Blog: Ram Pam Pam!

    Uszanowanie! Jako, że środa to „dzień loda” życzę Wam samych dobroci! Jedni wybiorą czekoladową Algidę, inni Hagen Dass z karmelem, a jeszcze inni będą nękać swoje żony, czy dziewczyny. Tak, czy inaczej ma być pięknie. Środek tygodnia. Pomyślcie, że do weekendu już z górki, więc tym bardziej zróbcie dziś coś dla siebie… albo dla kogoś. Dziecko odstawione do szkoły, śniadanie od Body Chiefa wciągnięte, kawa zrobiona można rozsiąść się na fotelu z Mac’iem na kolanach i skrobnąć bloga.

    urbancity-popek-face-white-laczy-nas-pasjaDziś na blogu ponownie o Popku. Obiecuję, że już ostatni raz. Prosiliście mnie o mój komentarz do oficjalnego już potwierdzenia angażu „Króla Albanii” w KSW, więc króciutko podsumuję wszystko.

    Napisałem już wcześniej moją opinię o potencjalnej walce Popka w klatce polskiego giganta MMA i w tym temacie zdania nie zmieniam. Dla mnie, to sportowo cofnięcie się do czasów KSW 13, kiedy to Pudzian wytarł matę Mistrzem Europy K-1 WKUKFC.

    Nie ma co się rozwodzić nad tym tematem, bo chyba każdy trzeźwo myślący fan MMA traktuje ten pojedynek w kategorii Freak Fightu, czyli starcia… dziwolągów. Przyznajcie, że po angielsku brzmi to jakoś tak znośniej i mniej obelżywie. Po ostatnich latach uporządkowania rankingów, ściągania dla polskich gwiazd godnych rywali, KSW ponownie sięga po pojedynek, który sportowej wartości nie wniesie, ale za to wygeneruje to, o czym każdy organizator gal MMA na świecie marzy. Zyski!

    To, że KSW na Popku zarobi krocie jest oczywiste jak to, że kanapka z masłem zawsze spadnie na podłogę nasmarowaną stroną (kur**!). Może nie tyle do końca będzie to milion kolumbijskich pesos w portfelu Maćka i Martina. Ale bezwzględnie szum, który zrobi się wokół Federacji przyniesie wymierne zyski, w postaci liczby publikacji przed anonsowaną na koniec roku galą w Krakowie, z udziałem mojego dzisiejszego blogowego gościa. W dobie przeliczania zasięgów social mediowych na złotówki, nie jedna firma będzie chciała się pokazać przy okazji KSW w stolicy Małopolski. Simple as fucking that.

    Co sądzę o sportowych aspektach, możliwościach i moich obawach przeczytajcie we wcześniejszych wpisach: „KSW Narodowy” i „Popek w KSW”. Dziś chcę tylko dodać słowem komentarza, że absolutnie rozumiem Wasze oburzenie, pomyje wylewane na KSW, które wciąż jeszcze boryka się ze złym PRem po ostatniej walce Mameda i wszystkich reperkusjach. Kibic tak łatwo nie wybacza. Informacja o oficjalnym podpisaniu kontraktu z gwiazdą sceny hip-hop w Polsce i Albanii ponownie rozbudziła te instynkty, które determinowały gwizdy i nienawiść po ostatniej walce wieczoru gali KSW. Internet grzmi… a KSW zaciera ręce. Na ich miejscu zrobiłbym dokładnie to samo.

    Komentarze