Juras Blog: Popek w KSW

Dziś nie będzie pięknych wstępów, malowania słowem pięknej słonecznej rzeczywistości za oknem, ani dygresji związanych z piątkową galą FEN, czy Nastula Cup w Łomiankach. Przy całym szacunku do tych dwóch eventów dziś na klawiaturę rzucamy wagę ciężką potencjalnego wydarzenia w świecie polskiego MMA.

Kiedy wczoraj na fejsbukowym fanpejdżu i twitterze, wrzuciłem newsa, jakoby Popek, którego chyba nikomu przedstawiać nie trzeba, zapowiedział swoje starty w KSW, zawrzało. Prawie tak samo jak wtedy kiedy przychodzisz do rodziców, siadasz przy wigilijnym stole i mówisz wszystkim, że musisz coś ogłosić… widzisz jak twarz ojca przybiera kolor czerwony, mama zaczyna się pocić jak Pudzian w walce z Silvią, a babcia z dziadkiem podkręcają aparaty słuchowe. Kiedy wszyscy czekają, aż powiesz, że jesteś gejem (mogłem napisać pedałem ale zaraz zeżrą mnie hipokryci z lewej strony sceny politycznej). A Ty zamiast ogłosić, że Twoja miłość ma na imię Janusz…mówisz, że zostałeś wegetarianinem. Uff? Dla większości to chyba jednak to samo… pozdrawiam moich wegańskich znajomych. Ten żart zawsze będzie mnie bawił:)

Do rzeczy jednak. KSW nie potwierdziło faktu, że Paweł Rak, bo tak oryginalnie nazywa się „Król Albanii”, podpisał kontrakt z Federacją ale wspólne zdjęcie Maćka Kawulskiego i Popka w biurze KSW jest dosyć wymowne. Jeżeli do takiego faktu doszło to pewno z wielką pompą ogłoszą to podczas gali KSW 35 w Ergo Arenie, która już za tydzień.

W jednym z poprzednich blogów zatytułowanych „KSW Narodowy” pisałem już o tym, że angaż gwiazdy albańskiego rapu może być strzałem w dziesiątkę przy wypełnieniu PGE Narodowego jednak dalej pozostaje przy zdaniu, że poza finansowym sukcesem tego wydarzenia dla prywatnej firmy jaką jest KSW, może ucierpieć na tym MMA jako dyscyplina sportowa. Zgodnie z obietnicą najpierw wyrzucę z siebie moją opinię, a później w punktach odniosę się do Waszych argumentów, które dominowały w dyskusji social mediowej.

Po pierwsze. Jakbym był właścicielem KSW to miałbym w dupie moje zdanie i innych dla których start Popka jest cofnięciem się w rozwoju dyscypliny do czasów KSW13 i walki Pudziana z tym zawsze drugim. Bezwględnie popularność krakowskiego rapera przełoży się na świetną sprzedaż biletów i PPV. Tak zwana „gimbaza”, główny odbiorca twórczości Króla Albanii zrobi wszystko aby zobaczyć swojego idola w akcji. Dla nich aspekt sportowy jest tutaj najmniej istotny. Stadion zapełniony, należny szum zrobił się sam, PLNy spływają jak szalone. Wszystko super tylko dla mnie jako życiowego altruisty dajemy jako branża MMA jasny sygnał, że ten sport to nic innego jak show, niewiele różniące się od udawanego wrestlingu WWE czy telewizyjnego show na miarę Piekielnej Kuchni. Idąc tropem ukrytej popularyzacji dyscypliny, otwierania się na nowych kibiców, odbiorców maskujemy dosyć jasny przekaz. MMA to taka dyscyplina, w której może startować każdy. Nie ważne czy jesteś Rafałem Maserakiem, Jarosławem Kaczyńskim czy Dorotą Rabczewską. Chcesz wejść do klatki to dzwoń do KSW. Zrobisz show medialny, wejdziesz do klatki, spektakularnie wygrasz z innym celebrytą i jutro nazwiesz się zawodnikiem MMA. Chuj tam, że nie trenowałeś wcześniej latami na macie, że nie krwawiłeś na ciężkich sparingach, nie wiesz co to złamane kości. Przecież nie musisz wycierać twarzą spoconej maty, czy przechodzić procesu zbijania wagi… Wyobrażacie sobie jak poczucie się Mamed, Cipek czy Karol Bedorf jak będą walczyli na tej samej gali z Popkiem? Jak latami pracowali na swoją pozycję i aplauz kibiców, a doping dla nich będzie ledwo przedzierał się przez gromkie RAM PAM PAM?

popek-ksw-laczy-nas-pasja

Nie jest tajemnicą, że Popek do sportowego trybu życia ma tyle co ja do rapowania. Niespecjalnie kryje się też z bycia fanem kultowego już hitu „I am in love with the Coco”… a co jeśli w potencjalnej walce, wysiłek fizyczny w połączeniu z mocno wyeksploatowanym organizmem przyszłej gwiazdy KSW odmówi posłuszeństwa i doczekamy się tragedii w klatce? Nie tylko KSW było by „pozamiatane”, a cała dyscyplina jaką jest MMA.

Mam komfort, że mogę sobie pisać swoje przemyślenia, gdyż nie jestem związany z żadną polską federacją kontraktami. To już wiecie. Tak jak jestem kibicem KSW, jak miło patrzeć na ich rozwój, wkład w popularyzację tego sportu, ostatnio pójście w stronę budowania sportowych rankingów, ciekawych zestawień i świetnego poziomu sportowego, tak uważam, że poza finansowym aspektem angaż Popka będzie dla MMA powrotem do początków Ery Pudziana. Tak wiem, że Popek ma przeszłość MMA,gdyż zaliczył na wyspach kilka startów ale obecnie to przede wszystkim popularny w Polsce artysta. Nie wierzę w to, że nagle drastycznie zmieni swój tryb życia, odstawi wszelakie „smakołyki” i wróci do profesjonalnego sportu. Szczerze to chciałbym się mylić. Nie znam Pawła osobiście ale jestem pod wrażeniem Jego wykreowanej postaci i wpływu na  młodych ludzi. Charyzmatyczny gość z którym wielu moich znajomych, nie do końca nawet fanów Jego twórczości wrzucało sobie niedawno zdjęcia na facebooka. To pokazuje jaki to jest marketingowy potencjał. Na miejscu Maćka Kawulskiego i Martina Lewandowskiego nawet bym się nie zastanawiał czy podpisywać z Nim kontrakt… przypomnę tylko, że jest jeszcze jedno ryzyko. Skąd pewność, że fani Popka, którzy przyjdą na galę tylko dla jego walki, w przypadku porażki  swojego bohatera nie zrobią tego co zrobili w Anglii? Tak to tylko tutaj zostawię…

No to czas na Wasze pytania, argumenty, wypowiedzi:

  1. Popek przyciągnie nowych kibiców do MMA, z czego skorzysta również cała branża, a pośrednio finansowo również Juras: oczywiście, że tak! Tylko zastanówmy się o jakiej grupie docelowej mówimy. W większości młodzież, bez kasy na PPV czy bilety. Oprócz zwiększonej klikalności serwisów nie sądzę aby drastycznie skoczyło zainteresowanie innymi wydarzeniami w świecie MMA.
  2. Popek jest popularniejszy od Ciebie i sprzeda więcej biletów niż Ty: po pierwsze ja bić się w KSW nie będę,a po drugie…moją popularnością to ja mogę Popkowi buty czyścić. Oczywista oczywistość.
  3. Nie ważne jak, ważne żeby gadali – pewka! Tylko mi zależy aby o MMA gadali w kontekście sportowym, a nie robić z tego pięknego sportu cyrku na kółkach. Gdzie jest Baba z Brodą ja się pytam!!!!???:)
  4. A Różal i Pudzian to też takie Popki – no to ktoś popłynął. Marcin Różalski walczył w kickboxingu, muay thai czy K-1 kiedy większość autorów tego porównania na gówno wołało papu. Pudzian to sportowiec z tytułami. Obaj do MMA przychodzili jako mistrzowie świata swoich dyscyplin. Dziękuje pozdrawiam.
  5. Zawodowy sport to przede wszystkim biznes – Amen.

Bezwzględnie postać Popka zrobi szum w MMA. Jakie będą tego konsekwencje ocenimy po ewentualnym występie. Czas pokaże czy był to kolejny dobry krok w stronę popularyzacji tej pięknej dyscypliny czy wizerunkowy strzał w kolano. Dla mnie większą wartością niż potencjalnie zarobione kilka złotych więcej jest jednak budowanie sportu na postaciach Aśki Jędrzejczyk czy Marcina Helda, przedzielanych gwiazdami KSW czy FEN. Czekamy zatem na rozwój wydarzeń. Miłej końcówki weekendu!

Aaaaaa no i najważniejsze. W czwartek ważenie przed KSW 35, które z wielką przyjemnością poprowadzę, a dzień później od 12.00 pod Ergo Areną wspólna akcja krwiodawstwa Krwawy Sport ze Strefą Fana KSW. Wieczorem sztos gala! Trójmiastooooooo nadciągam 🙂

Komentarze