Juras Blog: Polska Wycierająca

    Dzień dobry lub Dobry wieczór – w zależności, o której godzinie będziecie gościć na łamach mojego skromnego bloga. Dobra, bez tej pieprzonej kurtuazji. Nie jest skromny, a liczba wyświetleń moich wpisów jest naprawdę godna. Tym bardziej, jeżeli zaczynam pisać nie stricte o sporcie, a ruszam kijem tematy społeczne.

    Choć mówię sobie stojąc rano przed lustrem (zaraz po tym, jak zdaje sobie sprawę, że z brodą wyglądam trochę jak menel), że lepiej skoncentruj się na sporcie barani łbie, a nie będziesz zgrywał intelektualistę i filozofa. W końcu reprezentowanie kasty troglodytów, co to tylko potrafią pięścią wymachiwać, stroić groźne miny i jeść surowe mięso ociekające świeżą krwią na każdy planowany posiłek… zobowiązuje. Tak czy inaczej siadajcie wygodnie, zróbcie sobie małą kawę i jeżeli macie ochotę, to czytajcie dalej. Dziś będzie o sprawie, którą po krótce zajawiłem w środowym blogu.

    juras-blog-symbole-narodowe-laczy-nas-pasja-koszulki-1

    Polska Walcząca. Symbol Powstania Warszawskiego. Przynajmniej bezpośrednio z Powstaniem kojarzony, choć używany już wcześniej przez AK. Symbol, który dla wielu ludzi stał się nadzieją, wiarą i dodawał sił w chwilach zwątpienia. Kotwica Powstania, która trzymała ludność Warszawy w granicach swojego miasta. Często nie z własnej woli, ale wielu z nich z dumnie uniesioną głową kroczyło zgliszczami Marszałkowskiej manifestując swoją determinację do walki z okupantem. Symbol za który ginęli ludzie, za który Niemiec mordował niewinnych. Symbol walki.

    Znak Polski Walczącej mam wytatuowany na prawym ramieniu, a większość tej części ciała pokrywają motywy Powstania Warszawskiego. Wszystko zaplanowane i zrobione świadomie, a nie napędzane modą, która niebezpiecznie skręciła ostatnio w jarmarczną imprezę. O tym za chwilę.

    Moje tatuaże są ukłonem w stronę pamięci wszystkich tych, którzy oddali życie za wolność. Wszystkich tych, którzy przeciwstawili się panoszącemu się na moich ulicach Niemcowi i uznali, że lepiej umrzeć stojąc, niż żyć na kolanach.

    Niech w chwilach kiedy zatracę swoją tożsamość lub przyjdzie mi zwątpić w cele spojrzę na nie, aby pamiętać. Pamiętać o tych, dzięki którym mogę być kim jestem, mogę mówić w ojczystym języku, pójść do sklepu kupić coś, co sprawi mi przyjemność, wyjść z psem na spacer bez obawy o życie. Niech te puszki tuszu przypominają mi, że były czasy trudne. Niech napędzają poczucie dumy i patriotyzmu z kraju, w którym się urodziłem. Wiem, że wielu z Was również myśli w ten sposób, wiele osób tatuuje na swoim ciele dokładnie ten sam symbol. Z takim samym zamiarem. Aby pamięć o Powstaniu Warszawskim, jak i całej Drugiej Wojnie Światowej i poległych rodakach przetrwała.

    Komentarze