Juras Blog: Nic się nie stało… Polacy…

    Bang! Boom! Łoooooooo, czy tradycyjne polskie „mamy to, kurwa” rozległo się wczoraj w zdecydowanej większości polskich domów, kiedy Grzegorz Krychowiak pieczętował, strzelając rzut karny, awans polskiej kadry do ćwierćfinałów Euro 2016!

    Tak. Dzisiejszy blog będzie o piłce. Będzie o fenomenie footballu i biało-czerwonej gorączce, która opanowała cały kraj. W tym mnie!

    Kiedy w 2006 miałem przyjemność być na Mistrzostwach Świata w Niemczech, a uwierzcie mi, że na ten wyjazd odkładałem kasę z walk przez rok, liczyłem na dobrą grę Polaków i historyczny awans z grupy. No bo jak w jednej grupie trafiasz na Ekwador czy Kostarykę, to wypadałoby zrobić na nich 6 pkt.

    Mecz z Niemcami wtedy to był kosmos i w 99,9% wiadoma porażka. Na szczęście dzięki Arturowi Borucowi dostaliśmy w papę tylko 1:0. O batach od Ekwadoru nie wspomnę, bo aż mnie nosi. Byłem zły, czułem się oszukany. Przez piłkarzy, trenerów, PZPN. Miało być święto, a wyszło jak zawsze.

    boruc-niemcy-2006-laczy-nas-pasja

    Na wiele lat mój entuzjazm reprezentacją mocno się ochłodził. Euro w Polsce obejrzałem i jeszcze bardziej zdołowałem się patrząc na tę piłkarską biedę, nie licząc kilku błysków talentu poszczególnych piłkarzy. Ja nie oczekuje od nich, jako kibic, umiejętności na poziomie Cristiano czy Messiego.

    Można wybaczyć braki w wyszkoleniu technicznym, ale żaden kibic nie wybaczy braku zaangażowania.

    Właśnie tego wtedy brakowało. Nie było klimatu na kadrę. Były przepychanki, walka o bilety dla znajomych i brak męskich decyzji.

    Nowe eliminacje i nowe nadzieje. Przyznaję, że nie oglądałem połowy meczów. Wolałem iść zrobić swój trening, niż kolejny raz dać się nabrać na pompowanie balonika. Okazało się jednak, że w tej kadrze jest coś innego, coś, co zaczyna kazać wierzyć, że po raz pierwszy od wielu lat „im się po prostu chce”. Fajna atmosfera na zgrupowaniach, którą możemy śledzić na kanale youtube pod hasłem „Łączy Nas Piłka”. Przy okazji ukłony dla ekipy dawnego Orange Sport, która czuwa nad tym wszystkim. Z „Wiśnią” na czele. Tak właśnie powinno to współcześnie wyglądać.


    Polscy pikarze idą jak Armia 300tu z Leonidasem… tfu, Lewandowskim na czele. Wygrywamy historyczny mecz z Niemcami. Moment zwrotny. Wlana ponownie nadzieja w serca kibiców. W tym moje. Kiedy po ostatnim meczu w Warszawie wszystko staje się już jasne i zagramy na EURO 2016 we Francji, szał radości opanował cały kraj.

    polska-szwajcaria-euro-cwiercfinal-laczy-nas-pasja

    Wiecie co tego wieczoru przekonało mnie, że warto zacząć stawiać pieniądze na polską reprezentację? Że będzie to „nasz” turniej? Miałem przyjemność gościć na imprezie z kadrą tuż po tym awansie. Co się wydarzyło w hotelu Hilton zostaje w Hiltonie… jednak na własne oczy przekonałem się, że to nie jest drużyna indywidualności. To jest banda kumpli, którzy pójdą w bój jeden za drugiego. To jest drużyna!


    Jesteśmy w ćwierćfinale. Wielkie łooooooooooooooo i radość. Już teraz wszyscy prasują koszulki i uzupełniają lodówki zacnym złotym trunkiem na mecz o półfinał. Zagramy z Portugalią.

    Jestem przekonany, że kiedy dziś rano CR7 obudzi się w swoim atłasowym łóżku, przetrze oczy, stanie przed lustrem i złapie się za głowę. Zda sobie sprawę, że przyjdzie mu się mierzyć z Glikanianem Pazdanu, a to śmierdzi nakryciem czapką, łokciem w szyje i czyszczeniem pola karnego lepiej niż jelita po wizycie w podrzędnej knajpie z zapiekankami.

    Powoli zacznijmy wierzyć, że możemy być czarnym koniem tego turnieju. Czas pokaże jak daleko zajedziemy, ale jedno jest pewne. Chłopaki zrobili już wystarczająco dużo, aby po powrocie do kraju witać ich tłumnie na lotnisku. Po raz pierwszy od lat, chyba od Igrzysk Olimpijskich w Barcelonie, mamy drużynę, z której jesteśmy dumni.

    Ekipo!?!?! Walczyć do końca. Dla siebie, dla historii, dla chwili dumy i szczęścia. Sprawcie, abyśmy w końcu przestali rzewnie wspominać stare czasy Orłów Górskiego, a celebrowali Was, jako nową kartę w historii polskiego futbolu.

    Wszystkich malkontentów, którzy już szykowali znaną przez lata przyśpiewkę „Nic się nie stało… Polacy nic się nie stało” uprasza się o zejście do cienia i nie wychodzenie stamtąd przez najbliższe kilkanaście lat.

    nic sie nie stalo juras

    Polska!

    Komentarze