Juras Blog: MMA Raport

Uszanowanie przy słonecznej środzie MMAniacy. Dziś tematy ściśle związane z tą piękną dyscypliną, bo też dzieje się dużo.

Pytacie o mój komentarz do kilku spraw, a ja trochę dałem dupy (znaczy nie daje, jakby co!) i w weekend zamulony emocjami związanymi z inną pasją niż em em a, nie miałem chwili napisać bloga. W ramach przeprosin postanowiłem ukarać się publicznym batożeniem i blokadą na PS4 do końca tygodnia!

Tak, wiem, że jestem dla siebie okrutny, ale muszę ponieść konsekwencje. Jakby co, to już się batożyłem tylko nikt nie przyszedł popatrzeć. Trudno.


Przechodzimy zatem niezwykle płynnie do pierwszego tematu poprzedniego tygodnia. Mianowicie informacji o powrocie do klatki UFC Jana Błachowicza, zwanego “szwagrem”.

jan-blachowicz-szwagier-laczy-nas-pasja

Foto: PAP/EPA/TT NEWS AGENCY

W sumie, to obaj powracają po dłuższych przerwach, więc niech to będzie starcie pod tytułem „Grande Powrót”. W natłoku myśli nie wspomniałem z kim nasz reprezentant zmierzy się w oktagonie UFC! Z dobrze znanym polskiej publiczności Alexandrem Gustaffsonem.

Nie mówię „dobrze znanym”, bo kiedyś za czasów niedźwiedzi polarnych na ulicach i żywności na kartki walczył na KSW z Krzyśkiem Kułakiem.

To było tak dawno, że pewno większość fanów „pudzianowej” generacji nie pamięta takich perełek. Ja się Wam nie dziwię, bo u mnie też słabo z pamięcią. O czym to ja miałem…. Aaaaa już wiem. Dobrze znany, gdyż jest to jeden z najlepszych i najwyżej notowanych europejskich fighterów w UFC, który zawsze daje widowiskowe walki.

No dobra, kochani. Nie będzie pompowania balonika, gdyż już mnie kilka razy wyszydziliście i zmieszaliście z błotem, rechocząc przy tym z nieskrywaną satysfakcją, że Janek miał się bić o pas UFC, a ratował kontrakt walką z Pokrajacem. Szczerze, to mam głęboko w dupie prześmiewców, o czym pewno nie raz się przekonali. Pozostaję nieobiektywny w temacie Big Johna, bo po pierwsze – to prawie rodzina, a po drugie – bliski ziomek. Dziś jednak postaram się trzeźwo spojrzeć na temat. Jest przed południej, więc jeszcze nie widziałem się z Jackiem Danielsem!

Nie wiadomo, w jakiej formie jest Janek i wracający po roku przerwy Mauler… bla bla bla.

To doświadczeni zawodnicy, którzy już trochę w życiu wojowali, więc skoro wracają do klatki, to będą w top formie. Obaj głodni sukcesu i dodatkowych dolarów za zwycięstwo. Klasa sportowa często określana jest poziomem rywali. Tutaj, niestety dla Janka, przepaść jest ogromna. Janek przegrywał walki z Jimim Manuwą i Coreyem Andersonem… Alex przegrywał z Anthonym Johnsonem i niejednogłośna decyzją z Danielm Cormierem, aktualnym mistrzem. Jeżeli dodamy do tego epicką wojnę z Jonem Jonesem, przegraną co prawda decyzją… to na papierze Gustaffson powinien rozsmarować Jankiem oktagon niczym nutellę na ciepłej bułce.

Myślicie, że Janek drży już przed faktem walki z Maulerem?! Bullshit. Sam tego chciał.

On nie ma czasu na odbudowę formy. On poszedł do UFC bić się z najlepszymi i sprawdzić swoje umiejętności na tle elity. To jest właśnie TA walka i Jano cieszy się nią, jak ja moją Yamahą MT-10. Kropka.

Ilu polskich fighterów kalkulowałoby, czy warto brać taką walkę? Że po porażce może zostać zwolniony? Ilu by zaryzykowało, idąc z ciepłej posady w KSW, na niepewny grunt UFC? Za to Jano ma mój szacunek na zawsze. Mam nadzieję być w Hamburgu i z trybun drzeć się na maksa, aby wspomóc dopingiem Błachowicza. Wszystko albo nic!


Jest w UFC pewien gość, który jakby stojąc trochę z boku medialności w Polsce robi swoje. Mało tego, że robi… kroczek po kroczku pokazuje, że wszyscy, którzy zwiastowali mu rychły koniec kariery w największej organizacji MMA na świecie, siedzą teraz zapłakani w ciemnym pokoju, nerwowo drąc kupony, które wtopili obstawiając jego porażki.

jotko-laczy-nas-pasja-12

Krzysztof Jotko. Co tutaj się wyprawia?!?!?! – powiedziałby Rudy z Blok Ekipy.

Cztery zwycięstwa z rzędu w jednej z najmocniej obsadzonych kategorii wagowych w UFC, w tym ostatni nokaut w pierwszej rundzie nad McCrorym. Po cichutku wdziera się do najlepszej 15-tki „średnich” na świecie. Gdzie się zatrzyma? Dwudziesto sześciolatek z Ornety ma jeszcze wiele zapasu w swojej grze MMA. Pokazuje to w kolejnych pojedynkach z łatwością i bez kalkulowania prezentując nowo nauczone techniki. Prześledźcie walki Krzyśka. Zobaczycie o czym mówię.

Czas teraz na szansę walki z kimś z czołówki. Krzysiek jest gotowy. My, kibice, chyba też. Przewartościujcie swoje kupony kochani następnym razem, bo Dżotko dopiero się rozpędza. Pytanie do MMARocks.pl  – kiedy aktualizujecie ranking PL średniej? Bo chyba czas, aby Krzysiek zasiadł na tronie 😉


Na dziś jeszcze jeden temacik. Ostatnia walka Cara MMA, Fedora Emalianenko, z Fabio Maldonado. Wygrał decyzją Fiodor, to już wiecie, ale czy wygrał w rzeczywistości? Obóz Brazylijczyka składa oficjalny protest. Słusznie w mojej opinii. Przy całej wielkiej sympatii do Fedora, jak dla mnie decyzja mocno naciągana.

Fedor-Emelianenko-laczy-nas-pasjaWalczyli w Rosji, więc chyba nikomu nie trzeba mówić, co z tą kartką papieru zwaną protestem zrobią sobie organizatorzy gali. Słabe to, ale akurat w cesarstwie Putina to nic nowego. Przy okazji tej walki odniosę się do ostatnich wycieczek Karola Bedorfa i Tomka Narkuna w stronę Emalianenki, deklarując chęć walki. Nadal twierdzicie, że Fedor wytarłby klatkę naszymi Mistrzami KSW? Ja mam spore wątpliwości patrząc na formę Rosjanina po powrocie do MMA.

Dla Naszych Orłów walka życia i szansa na promocję jakiej nigdy nie zaznali. Nie sądzę jednak, aby obóz Króla Pride zdecydował się na takie ryzyko. Najpierw walka w Rizin z totalnym plackiem z Indii, teraz problemy w walce z Maldonado, który nigdy nic specjalnego nie ugrał. Boję się trochę, że następnym rywalem Fedora będzie Sapp czy Butterbean. Ech…

Miłej środy kochani! 

Komentarze