Juras Blog: Legia Mistrzów!

    Kiedy w 1995 warszawska Legia rywalizowała w Lidze Mistrzów siedziałem przed telewizorem ściskając szalik i czekając na gole. Polski zespół grał, jak równy z równym w elitarnych rozgrywkach Champions League, a każdy mecz, każda akcja powodowała radość w sercach kibiców warszawskiej drużyny i pewno nieśmiały uśmiech reszty narodu.

    Awans do ćwierćfinału był spełnieniem marzeń o kolejnych europejskich sukcesach drużyny. Drużyny, która wielokrotnie udowadniała, że braki w wyszkoleniu technicznym można nadrobić zaangażowaniem i charakterem. Tak było w pamiętnych meczach z Sampdorią Genua, kiedy włoski gigant naszpikowany gwiazdami miał zniszczyć Legię, jak memy z kotami moją psychikę.

    Piłkarze wiedzieli wtedy, że piłkarsko względem zespołu z Genui są głęboko w dupie, ale jak to w futbolu bywa…z każdej dupy da się wygrzebać. Walka, charakter, błysk szczęścia i talentu, i Legia po dwumeczu czekała na Manchester United.

    Cztery lata konsekwentnej gry w europejskich pucharach i zbierania punktów rankingowych. Punktów, które w eliminacjach do Champions League pozwoliły być nam, Legii Warszawa drużyną rozstawioną przed ostatnią rundą. To do nas dolosowywano przeciwnika. Zamiast, jak co roku trafić na mocną europejską ekipę trafiliśmy na teoretycznie najsłabsze Dundalk FC. Udało się awansować, chociaż styl pozostawiał dużo do życzenia. Wiecie co? Mam w dupie styl. Nikt za kolejne lata nie będzie pamiętał, że w trudach doczłapaliśmy się do Ligi Mistrzów. Ważne jest to, że po 20 latach ponownie polski klub zagra z elitą europejskiego futbolu.

    legia-liga-mistrzow-dundalk-po-meczu-laczy-nas-pasja

    Rozumiem zawiść i życzenia eurowpierdolu, które napływają z każdego internetowego medium, bo Legia zawsze była klubem, o którym mówi się najwięcej, klubem ze stolicy, klubem z wojskową przeszłością, gdzie pod pretekstem służby wojskowej ściągano piłkarzy. Możecie nas lżyć, możecie cieszyć się z każdej straconej bramki w Lidze Mistrzów i rwać sobie włosy, ubliżając rodzinie, jak strzelimy bramkę. Ja mam to naprawdę gdzieś, a wszystkim zawistnym polecam popularną maść. Na ból wiecie czego. Wasza zawiść pokazuje tylko, jak malutkimi ludźmi jesteście. Jak bardzo ograniczonymi umysłowo.

    Dlaczego? Otóż jak w Pucharach grał Lech czy Wisła, to naprawdę trzymałem za nich kciuki. Polski zespół reprezentował nasz kraj, naszą Ligę, przy okazji kolejnych zwycięstw punktując w rankingach, z których korzyści czerpią wszyscy pozostali.

    Komentarze