Juras Blog: Gdyby miało nie być jutra…

    Kojarzycie na pewno ten numer Pezeta z 2013 roku? Ostatnio ponownie gdzieś wpadł mi w ucho i tak sobie pomyślałem, że to świetny pomysł do napisania bloga, co też z wielką przyjemnością właśnie czynię. Nie będzie to jednak blog z kolejną śmieszną abstrakcją i wizją Jurasa jako Dana Bilzeriana czy tam Wilka z Wall Street.

    Nigdy nie wiecie kiedy nastąpi Wasz ostatni dzień. Chyba, że planujecie zrobić coś naprawdę głupiego. Nikt nie zna godziny, kiedy palnie go ciężarówka na pasach, na głowę spadnie drzewo, czy idąc ulicą upadniecie na chodnik, bo serce odmówiło posłuszeństwa. Życie ludzkie jest bardzo kruche, a zdajemy sobie z tego sprawę dopiero, jak dotknie nas samych czy naszych bliskich.

    Nawet nie. Ile słyszymy w mediach o katastrofach, aktach terroru czy wojnach? Idziesz sobie deptakiem w Nicei, trzymasz za rękę swoją ukochaną osobę, swoje dziecko, a tu w sekundę widzisz jak porywa ich zakrwawiona ciężarówka…brrrrr. Nikt nie jest w stanie wyobrazić sobie co czuje wtedy taka osoba, a jedyne co wtedy przechodzi przez myśl, to świadomość jak łatwo i szybko można komuś odebrać życie.

    Dorastasz, bawisz się, planujesz, zakochujesz, spełniasz marzenia. Bang! Nie ma Ciebie i Twoich planów. Pozostaje smutek po Tobie, ale z czasem nawet bliżsi znajomi zapomną odwiedzić Twój grób. Czas leczy rany, ale zostawia na sercu blizny. Tylko od Was zależy, jak wiele jesteście w stanie ich wytrzymać. Znam jedną taką osobę, której życie mocno nie oszczędzało, a mimo wszystko jest i walczy dalej. Mimo, że na co dzień boryka się z problemami zdrowia, wynikającymi z trudnych czasów, kiedy źli ludzie przecinali tej osobie drogę, to wciąż idzie do przodu. Są też tacy, dla których trudne chwile są nie do przeskoczenia i popełniają największy niewybaczalny błąd odbierając sobie to co najcenniejsze – życie.

    Nie można tak. Wiem, że teraz wielu z Was nie zgodzi się ze mną, ale w mojej filozofii życia samobój jest aktem tchórzostwa. Jest wiele problemów których nie da się rozwiązać, ale w takim wypadku trzeba nauczyć się z nimi żyć.

    Żyć i kombinować, jak się z nimi w końcu uporać. Zawsze znajdzie się ktoś, kto wyciągnie pomocną dłoń, wesprze słowem czy czynem. Warto spróbować. Ilu tych z blizną na sercu, których bliscy ginęli pod ciężarówką w Nicei dałoby wszystko, aby ich ukochana osoba żyła z problemami tej, która odbiera sobie sama życie? Problemy można rozwiązać. Życia zwrócić już nie. Możecie się zgodzić z tym brutalnym przykładem lub uznać, że jest głupi i nie na miejscu. Nie dbam o to, bo nie przykład jest sensem mojego przekazu.

    cieszcie-sie-z-tego-co-macie-juras-blog-laczy-nas-pasja

    Cieszcie się z tego co macie. Żyjcie tak, jakby każdy kolejny dzień miał być Twoim ostatnim. Nie mówię o tym, że macie teraz rzucić wszystko, wypłacić hajs z konta i wyjechać na Malediwy, wciągać koks z pośladków pięknych kobiet, czy pójść do sąsiada i wymierzyć liścia za lata stukania obcasem w parkiet po 22.00. Cieszcie się z tego, że żyjecie, że macie kogoś do kogo możecie zadzwonić, iść na piwo, posiedzieć w ciszy na ławce. Kogoś dla którego jesteście ważni, bez względu na zasoby portfela, dobrą furę czy wygląd.

    Idziesz do szkoły, gdzie znęcają się nad Tobą inni? Wyśmiewają, że nie masz fajnego iPhona, czy dziurawe buty? Niech to będzie dla Was mobilizacja aby za kilka lat, gdy te barany będą stały na przystanku czekając na autobus do fabryki (z miną mówiącą o grubej brzydkiej żonie w domu i zgrai niedobrych dzieciaków…), zaproponować im podwózkę swoim nowym samochodem. Każdy z nas ma jakiś talent, który może przekuć w sukces. Trzeba tylko chcieć.

    Realizujcie się i nie odkładajcie wszystkiego na jutro. Jutra może nie być. Masz ochotę na ten pieprzony zegarek, to go kup. Na raty, ale kup. Zobaczysz ile szczęścia będziesz odczuwał za każdym razem, gdy spojrzysz na godzinę.

    Chcesz zadzwonić do kogoś aby powiedzieć „kocham” , a nie masz odwagi? Zrób to teraz! Jutra może nie być! Odkładasz pieniądze, bo Twoim marzeniem jest zapewnić godny start w życie swoim dzieciom? Rób to! Tylko nie zapomnij też o sobie.

    juras-blog-laczy-nas-pasja

    Każdy z Nas ma taką rzecz, którą chciałby zrobić tuż przed śmiercią. Założę się, że wszyscy doskonale już to przeanalizowali. Co ja bym zrobił? Zadzwonił do wszystkich i przeprosił, że nie miałem dla nich wystarczająco dużo czasu. Zaprosiłbym wszystkich na imprezę życia, z której wyszedłbym z ukochanymi osobami po cichu, aby w świetle miasta wziąć ten ostatni duży wdech powietrza. Nie myślałbym o testamencie. Moi bliscy wiedzieliby dokładnie co zrobić. Siedziałbym tak z bliskimi w ciszy, popijając Jacka Danielsa, spoglądając w odbicie szklanki. Chciałbym umieć odpowiedzieć sobie na pytanie, czy byłem dobrym człowiekiem. Tak po prostu.

    Komentarze