Juras Blog: Diaz vs McGregor 2

    Oto nastał ten weekend… Święto kibiców MMA. Gala UFC 202 na która czekaliśMY. Po kolei zatem.

    Kiedy część z nas budzi się po ciężkiej imprezowej nocy, a kac przeszywa każdą komórkę naszego organizmu, chce się umrzeć. Jedyne, co trzyma Cię przy życiu, to moralniak po tym jak obudziłeś się obok najbrzydszej dziewczyny na imprezie lub panika, kiedy niezbyt urodziwy jegomość przygniata Cię dziewczyno swoimi kilogramami. Nie wiesz, czy lepiej go obudzić, czy po prostu amputować sobie zgniataną kończynę.

    Drugą myślą w głowie każdego kibica MMA jest to nieodparte uczucie, że nawet jak melanż poniósł za bardzo, dziś w nocy grzecznie pójdę spać, aby wstać na gale UFC 202.

    Czekaliśmy na to. Czekaliśmy na walkę rewanżową pomiędzy Natem Diazem a Conorem McGregorem. Nie oszukujmy się drodzy fani MMA w Polsce. Poza maniakami w ilości kilku dziesiątek niewielu z Was zna kartę walk całego eventu, bo 99,9% uwagi przykuwa walka wieczoru. Pewnie budziki nastawicie w okolicę 06:00, aby obejrzeć tylko to, na co wszyscy czekamy. Ja nastawię trochę wcześniej, bo interesują mnie trzy ostatnie walki. Was też do tego zachęcam, a jak chcecie mieć więcej emocji… postawcie trochę więcej niż 10pln na kilka walk. Przyznaję, że właśnie tak zrobiłem, ale o tym trochę później.

    Walka wieczoru, Danie główne, Wisienka na torcie. Jak zwał tak zwał, ale szykuje się bitwa porównywalna z wjazdem Williama Walleca w Anglików.

    mcgregor-diaz-2-ufc-laczy-nas-pasja

    Dupy co prawda nikt nie będzie pokazywał (chociaż po ostatnich ważeniach i konferencjach wszystko jest możliwe), ale „pizgać” się będą zacnie. Nie wydaje mi się, że przy tym ładunku emocjonalnym będziemy obserwować taktyczną walkę starych wyjadaczy oktagonu. Brrrrr. Ma być ogień porównywalny z konferencji, ważenia czy zapowiedzi video. Jak już przy tym, to brawa dla UFC za mega robotę. Serio. Te materiały są tak dobre, że niejeden polski film nie ma takiego budżetu, aby zrealizować jakość trailerów UFC.

    Klatka zapłonie, a kibice w zielonych czapkach zrobią piekło. Dana White będzie bliski ataku serca, a Bruce Buffer na kilka tygodni pojedzie leczyć gardło do Moskwy. Wiecie o czym mówię 😉

    Dwóch obecnie najbardziej kasowych dla UFC fighterów. Oczywiście, że jest też Brock Lesnar pitu pitu, ale tak jakby chwilowo nie powalczy dla amerykańskiego giganta MMA. Co z Rondą, to nie wiadomo tak do końca. Możecie zakrzywiać rzeczywistość, ale to właśnie McGregor i Diaz są obecnie najwartościowszym towarem UFC. Szczególnie McGregor. Wiadomo! W dobie zmiany mistrzów jak butów przed wyjściem do dobrego klubu, gdzie trzeba wyglądać cool i w ogóle być fajnym (dlatego nie chodzę!) brakuje w UFC takich prawdziwych magnesów. Nikt mi nie powie, że Stipe Miocic sprzeda MGM Grand, że Eddie Alvarez (pewno niewielu kibiców MMA w Polsce wie kto to jest) jest mistrzem lekkiej, czy Mighty Mouse, który na bank chodzi wściekły, że z racji kategorii wagowej jest niedoceniany przez… wszystkich w sumie.

    Atmosfera walki wieczoru dzisiejszo-nocnej gali w zasadzie nakręciła się sama. PPV sprzeda się pewno tak, że Irlandczyk za procent z wpływów kupi sobie kolejne Lamborgini ze złotymi klamkami, czy dom na Hawajach z basenem, nad którym będą siedziały Miss Ameryki Południowej. W sensie, że każdego kraju. Koneserzy wiedzą o czym mówię. Z drugiej strony wyobraźcie sobie jak głupia to musi być robota. Siedzisz nad basenem. Po prostu. Ładnie wyglądając jak „Dama z Łasiczką” w toalecie na dworcu kolejowym w Polsce.

    Moje przewidywania? Przepraszam z góry kolegów redaktorów portali branżowych w Polsce, że nie odpisałem na Waszą prośbę o typowania. Mój blog ma jednak pierwszeństwo 😉

    #teamDiaz

    mcgregor-diaz-ufc-202-laczy-nas-pasjaPrzed pierwszą walką stawiałem mocno na króla kategorii piórkowej, ale teraz szala zwycięstwa idzie na korzyść gangstera ze Stockton. Jeżeli wtedy wyszedł do walki nieprzygotowany i dał radę pokonać Irlandczyka, to teraz po pełnym cyklu treningowym wydawałoby się, że sprawa jest jeszcze bardziej oczywista.

    Pamiętajmy jednak, że po pierwsze: McGregor przygotowywał się wtedy do walki w lekkiej z Dos Anjosem, a stoczył bój w pół średniej z zupełnie innym stylistycznie fighterem, a dwa, że teraz na bank ma paliwa w płucach na więcej niż jedną rundę obijania głowy Diaza.

    Tym razem walka będzie w „lekkiej”, a więc ta dysproporcja siły nie będzie tak widoczna. Mimo wszystko głos w mojej głowie mówi Nate Diaz.

    Gość potrafi przyjąć wiele ciosów, co pokazał w pierwszej walce i najważniejsze… ma tlen w płucach na pięć rund bijatyki. Conor tego nie ma i nigdy mieć nie będzie. Po drugie… On może wygrać ponownie, a McGregor musi. Widać zresztą po mistrzu piórkowej, że nie trzyma już ciśnienia, a niespokojna głowa na tym poziomie rywalizacji to duży problem. Jeżeli zatem McGregor chce dalej kosić miliony dolarów od UFC, to musi to wygrać najpóźniej do połowy drugiej rundy. Później karty zacznie rozdawać Nate Diaz. I to właśnie na Amerykanina postawiłem znaczną część gotówki. Serio.

    Z tego miejsca deklaruję, że jeżeli wygram, to Nate Diaz zafunduje połowę tej kwoty na cel charytatywny.

    Idę zatem raczyć się słoneczkiem, później na Stadion przy ul. Łazienkowskiej 3, gdzie Legia grać będzie z Arką Gdynia. Nie muszę mówić, że zapraszam na stadion i razem otwórzmy ten mecz głośnym “Ceeeeeeeeeeeeeeeeeeeee” tak, aby piłkarze Arki spocili się ze stresu. W nocy? Kilka Egoo Energy Drinków zostanie wypitych 🙂

    UFC 202 Nate Diaz vs Conor McGregor!!!! SHIT JUST GOT REAL!

    Komentarze