Juras Blog: Damian „Wyklęty” Janikowski

Rozumiem, że wszyscy zauważyli dzisiejszą datę w kalendarzu? Piątek 13-tego!!! Mogę straszyć Was, że zgubicie portfel, zdradzi Was dziewczyna/chłopak, spadnie Wam na głowę cegłówka czy spotkacie Tuska z Kaczyńskim. Ja jednak przesądny nie jestem. Jak to rapował Kaliber 44 „przesąd to głupota dla plebsu i chłopa”. Tak czy inaczej powieje dziś w blogu trochę grozą adekwatną do postaci Jasona z pamiętnego horroru o tej pechowej dacie. Tak na marginesie… Jason Voorhess zły?! Nikt nie pochyli się nad Jego losem… nikt nie wie, że może miał ciężkie dzieciństwo? Że może jak był mały dzieciaki w piaskownicy zabierały grabki, a rodzice wieszali kiełbasę na szyi, aby przynajmniej psy się z małym Jasonem bawiły? Nie oceniajmy po okładce! Poza tym miał hokejową maskę, a ja hokej bardzo lubię!

Koniec żartów trzeba przejść do konkretów.

Damian Janikowski. Świetny polski zapaśnik. Brązowy medalista Igrzysk Olimpijskich i wicemistrz świata. Już wiemy, że na kolejne Igrzyska do Rio nie poleci, gdyż nie zakwalifikował się w decydującym turnieju. W jednym z wywiadów po nieudanych eliminacjach wrocławski fighter wspomniał, że chce powoli koncentrować się na MMA. Oczywiście będąc czynnym zawodnikiem „Klasyka”. No i poszło! Fala krytyki, mocne słowa, zarzuty i pretensje ze strony zapaśniczego środowiska. Głównie tego osadzonego na stołkach związkowych. Nie sądzę, aby koledzy z maty mieli Damianowi cokolwiek do zarzucenia, a idę o zakład, że w przypadku kiedy już Damian Janikowski wejdzie do klatki MMA, będą za Niego trzymać kciuki.

Pierwszy głos zabrał Andrzej Supron, postać zapasów, której nikomu przedstawiać nie trzeba. Znam Pana Andrzeja osobiście i bardzo sobie tę znajomość cenię. W wyważonym tonie zarzucił Damianowi brak zaangażowania w przygotowania i walkę o kwalifikację, gdyż ten myślami był już w klatce MMA. Znam Janikowskiego, wiem, że braku ciężkiej pracy akurat Jemu zarzucić nie wolno. Czy faktycznie polski zapaśnik myślami był już w KSW czy FEN? Sam zainteresowany zaprzeczył, ale jak mam być szczery to troszeczkę mogę zrozumieć Pana Suprona. Zawodnik w wieku 27 lat może jeszcze powalczyć o medale olimpijskie i zgodzę się również z tezą, że w przypadku kolejnego podium w Brazylii startowałby w negocjacjach finansowych przed debiutem MMA z całkowicie innego pułapu niż obecnie.

damian-janikowski-laczy-nas-pasja

Zdecydowanie za wysoko odleciał jednak Pan Janusz Tracewski. Szanuję bardzo za osiągnięcia sportowe (w IO Montreal 1976 poprowadził trenersko drużynę do pierwszego złota) jednak nie zgadzam się zupełnie z tak ostrym atakiem na Janikowskiego.

„Jest najbardziej negatywnym przykładem tej kadry i rządów Wolnego. Wszystkich nas oszukał. Miał pociągnąć drużynę, a ją demoralizował. Jak mógł mówić, że jego marzeniem są walki w MMA?! Brał pieniądze z klubu, ze związku, a myślał o czymś innym?!” – cytat z MMARocks.pl

Nie będę teraz podważał słów i kontrował argumentem każdego wyrazu. Napisze króciutką historię, którą pewno niektórzy już znają.

Był sobie w 2004 pewien chłopak (niesamowicie przystojny i utalentowany) który do ringu pierwszej gali KSW wychodził w doboku, czyli stroju Taekwon-do ITF, które wtedy reprezentował. Przez lata kariery w tym sporcie coś tam nawet wygrał, kawałek świata zwiedził. Wygrał cały turniej KSW po czym z środku ringu zareklamował Taekwon-do jako sport walki, który świetnie nadaje się do MMA i zaprosił do swojego klubu na treningi. Ot taka reklama. Nie trzeba było długo czekać na echa sukcesu tego szalenie umięśnionego Warszawiaka. Znajomi trenerzy TKD dzwonili, mówiąc, że mnóstwo osób przyszło na treningi, dziękowali za świetną promocję ich sportu. Naszego sportu. Sielanka…jest pięknie…popijamy drinki. Bang! Okazuje się, że władze związkowe mają inną optykę na to wszystko. Zhańbił dobok! Szlachetny sport walki jakim jest Taekwon-do w jakimś zwierzęcym cyrku. Zawiesić go w prawach zawodnika – grzmiały gorące głowy prezesów PZTKD. Po latach, kiedy MMA jest sportem szalenie popularnym, a zawodnicy rozpoznawalni na ulicach, gdy coraz bogatsi sponsorzy inwestuję w tę branżę…spotykam Panów Prezesów i rozmawiamy już w zupełnie innym tonie. Nigdy tego nie powiedzieli ale wiedzą, że popełnili błąd skazując mnie na potępienie. Dopiero teraz zauważyli jak wielki był to ładunek promocyjny. Niewykorzystany. Teraz zawody krajowe świecą pustkami, nie ma nowych talentów. Co by było jakby właśnie teraz jakiś zawodnik z tytułami Mistrza Świata ogłosił, że idzie do MMA? Myślę, że dostał by mocniejsze wsparcie niż JA wtedy. Tutaj apel do Związku Zapasów. Nie popełnijcie tego błędu. CIeszcie się, że taka postać jak Damian Janikowski chce reprezentować Was w sporcie, który ogląda kilka milionów widzów przed telewizorami, a nie kilkunastu na pustych trybunach Pucharu Polski w klasyku. On zawsze będzie TYM ZAPAŚNIKIEM. Gwarantuje Wam, że w przypadku sukcesów (czego serdecznie życzę) nagle nastanie ponownie moda na ten piękny sport jakim są Zapasy. Wspierajcie Damiana. Tak jak robię to teraz Ja i całe grono innych sportowców, którzy trzymają kciuki za nową ścieżkę kariery!

Udanego weekendu!

Komentarze