Juras Blog: Be a Gamer!

    Miało być piękne słonko i temperatura powyżej dyszki Celsjusza, a pada jest smutno i ponuro. Miałem ambitny plan polatać dziś coś motocyklem, ale mogę co najwyżej polatać po browary. Barowa pogoda w końcu! Wstałem dziś chwilę po siódmej rano czując nutkę adrenaliny. Jak przystało na przedświąteczne szaleństwo musiałem odstać swoje w kolejne po wędlinę i chleb. Zamknąłem się w godzinie, więc nie ma tragedii. Jutro świątecznie do rodziców, gdzie będzie cała moja najbliższa familia. Choć Wielkanoc nie ma dla mnie religijnego wymiaru, to lubię ten czas, kiedy bez pośpiechu można spotkać się z bliskimi i w miłej atmosferze pogadać. Moja działka niedzielnego rodzinnego śniadania zrobiona, więc mogę zająć się dziś rzeczami naprawdę ważnymi. Korzystając z wolnego… pogram!

    Ponoć facet rozwija się tylko do 10. roku życia, a później już tylko rośnie. Coś w tym jest, bo pamiętam jak dziś, kiedy Mama widząc moje zaangażowanie i nałóg związany z pierwszą konsolą jaką dostałem, czyli klasycznym Pegasusem, mówiła do Taty „spokojnie, wyrośnie z tego”. Czas leciał, Pegasus wyzionął ducha, w domu pojawił się pierwszy PC. Znowu zaczęły się braki obecności w szkole, kombinowanie po nocach i sztukowanie kabli do sprzętów, gdyż rodzice wychodząc do pracy zabierali kabel zasilający ze sobą, tudzież chowali go po szafkach. Kabel kupiłem bez problemów, a hasła zabezpieczające łamałem prostym programem z poziomu DOSa. To takie coś czarnego z literkami i cyferkami zanim odpalał się Windows. Jakby tego było mało… każde kieszonkowe przepieprzałem na automaty! Nie były to te z jednorękim bandytą, gdzie obecnie wielu gamoni traci majątki życia łudząc się, że w końcu się odbiją. Kiedyś popularne były salony gier, gdzie można było pograć w Street Fightera i jakieś wyścigi. Monety znikały szybciej niż ziomek, który wisi trochę grosza, ale frajda pozostała. Lata płynęły, a pasja do gier pozostała. Pojawiły się pierwsze Amigi czy Atari, gdzie można było zagrać w Mortal Kombat. Tak, tę pierwszą pikselową grę, która szokowała swoją brutalnością. Nie mieliśmy w domu możliwości kupić takie cudeńka, ale znajomi z chęcią zapraszali do siebie. Trochę prądu im zmarnowałem. Prawdziwym przełomem w grach było pojawienie się konsoli Playstation. To był hit. Pamiętam, jak kiedyś gapiłem się na sklepową wystawę z pół godziny wyobrażając sobie, że wchodzę do sklepu i kupuję to cacko. Niestety nie dałem rady uzbierać choćby ćwiartki tej sumy. Musiałbym rzucić szkołę na trochę i myć szyby w samochodach 24/7, dorabiając jeszcze sprzedażą znalezionych butelek.

    Czas leciał, człowiek dorastał, a miłość do gier pozostała. Pojawiły się swoje pieniądze, więc można było kupić swoje pierwsze konsole, gry na PC. Piękne czasy.

    Mam 35 lat i dalej jestem wkręconym graczem. Obecnie głównie Playstation 4. Do tego dochodzi iPad z zainstalowaną grą sieciową Clash of Clans. Tak… gram w to od kilku lat codziennie. Kiedyś może bardziej intensywniej, ale przynajmniej ze dwa razy dziennie muszę wbić zobaczyć co w mojej wiosce czy klanie. Jakby co, to zapraszamy do klanu Sila i Gwalt 🙂

    Przyznać się zatem uczciwie, kto jest równie pokręcony, aby tracić tyle czasu (choć mam go niewiele) na zarywanie nocy przed konsolą czy pykanie notoryczne w sieciówki na mobilne sprzęty? Kto wydaje kasę na wszelakie gemy, coinsy, itd., aby rozwijać swoje postacie, kupować karty czy przyspieszać budowę zamku? Z pochyloną głową, bijąc się w pierś… tak… ja kupiłem. Na początku zainwestowałem może z 200pln w Clash of Clans, obecnie już nie potrzebuje. O tym ile wydałem na FIFA Coins, aby budować kozacki skład w trybie Ultimate Team nie wspomnę. Nie żałuję niczego i choć pewno z gier czy sprzętu do gry kupiłbym już jakieś mniejsze auto, to żadnego moralniaka z tym związanego nie mam 🙂

    Nie będę się dziś za bardzo rozpisywał, gdyż mam nagłą potrzebę odpalenia UFC 2. Po tym, jak wczoraj przegrałem z Anthonym Johnsonem muszę się szybko zrewanżować, bo gryzie mnie to od rana. Potem może kilka spotkań w FIFA 16, a wieczorem na bank złapię online moją ekipie i razem ratujemy świat przed wirusem w The Division.

    Spokojnego weekendu!

    Komentarze