I Liga: Do pięciu razy sztuka!

    Podczas kiedy zastanawiamy się kto spadnie z Ekstraklasy, czy będzie to jeden Górnik, czy Górników dwóch, a może „Górnicy” z „Góralami”, czasem zapominamy, że zwolnią się dwa miejsca w najwyższej klasie rozgrywkowej. Skoro tak, to kto je zajmie? Do końca rozgrywek I Ligi, jeszcze osiem kolejek, potencjalnie dwadzieścia cztery punkty do zdobycia, ale są ekipy, które może jeszcze nie są na ostatniej prostej, ale powiedzmy, że mają ostatni zakręt do pokonania i finalny marsz w kierunku mety, na której czeka Ekstraklasa!

    W związku z dzisiejszym meczem z Sandecją Nowy Sącz, przyjrzyjmy się liderowi I Ligi, drużynie, która nie zwalnia tempa, bije każdego jak leci i nie pamięta już chyba smaku porażki – Arce Gdynia!  Dla nich walka z najlepszymi klubami w Polsce to wcale to nie tak odległe wspomnienie, fani Ekstraklasy doskonale pamiętają jak żółto-niebiescy spadali do I Ligi w 2011 roku. W tym roku, po pięciu sezonach rozegranych za zapleczu Ekstraklasy i czterech nieudanych próbach awansu, mają w końcu swoją szansę. Na osiem kolejek przed końcem rozgrywek liderują w tabeli, a od zajmującego trzecią lokatę Zawiszy dzieli ich jedenaście oczek. Przewaga jak najbardziej do roztrwonienia, ale ciężko sobie wyobrazić, aby zawodnicy Grzegorza Nicińskiego do tego dopuścili. Właśnie, trener! Niciński jest wychowankiem Arki, ale debiut w Ekstraklasie zaliczył w barwach Pogoni Szczecin. Zdobywał mistrzostwo kraju oraz Puchar Polski z krakowską Wisłą. Karierę piłkarską zakończył w 2010 roku i wtedy to zajął się trenerką. Zaczynał w Orkanie Rumia, potem przejął Gryf Wejherowo, a od 2014 roku trenuje swój macierzysty klub. Jeśli uda mu się wejść z Arką do Ekstraklasy, będzie to już jego drugi awans w karierze, wcześniej wprowadził Gryfa do II Ligi.

    Na powrót na ekstraklasowe boiska, oprócz trenera, czeka też kilku zawodników. Kilku z nich zdążyło już „liznąć” gry w najwyższej klasie rozgrywkowej, z różnych przyczyn zostali „odpaleni” przez dotychczasowe kluby i w koszulkach Arki Gdynia chcą udowodnić byłym pracodawcom, że pomylili się co do ich osoby. Dwudziestoletni Dariusz Formella, całą seniorską karierę podróżujący między Gdynią a Poznaniem, będzie chciał pokazać działaczom Lecha, że będąc wypożyczonym do Arki, podniósł swoje piłkarskie umiejętności i zasługuje na grę w pierwszym składzie jeszcze obecnego Mistrza Polski! Inaczej sytuacja przedstawia się dla Pawła Abbotta. Trzydziestotrzylatek w tym sezonie przeżywa drugą młodość, jest liderem zespołu, a na swoim koncie ma już dwanaście trafień do siatki przeciwników. On wie jak smakuje gra w najwyższej lidze, miał okazję popróbować jej w barwach chorzowskiego Ruchu, a ostatnio dwa lata temu będąc zawodnikiem bydgoskiego Zawiszy. Na swoją szansę czeka też Mateusz Szwoch. Po perypetiach zdrowotnych nie udało mu się przebić w warszawskiej Legii, przeniósł się więc do Arki na zasadzie wypożyczenia. Teraz może wrócić na Łazienkowską w roli gościa. W podobnym charakterze może wrócić tam również bramkarz Konrad Jałocha, podobnie jak Szwoch, wypożyczony z Legii do Arki. Długi rozbrat z Ekstraklasą zaliczył Tadeusz Socha, wychowanek i wieloletni zawodnik Śląska Wrocław. On, podobnie jak wcześniej wspomniani piłkarze, będzie miał okazję przypomnieć się trenerom, kibicom i byłym kolegom z Ekstraklasy.

    Jeżeli nie wydarzy się jakaś niespodziewana katastrofa, nagły spadek formy czy inne trzęsienie ziemi to oswajamy się powoli z myślą o Arce Gdynia w Ekstraklasie. Trzymamy kciuki i życzymy powodzenia!

    foto: trojmiasto.pl

    Komentarze