Gdzie kończą się prawa kibica?

    Nie milkną echa środowego meczu naszej piłkarskiej reprezentacji z Holandią. Każdy, kto interesuje się piłką nożną i mecz oglądał, ma prawo do wyrażenia swojej opinii na temat spotkania i postawy biało-czerwonych. Wczoraj z kolegami z pracy długo dyskutowaliśmy o wrażeniach, jakie pozostawili po sobie Polacy i padły określenia typu: „szmaciarze”, „patałachy” czy „nieudacznicy”.

    Osobiście nie zgadzam się z tymi opiniami i uważam, że nasza reprezentacja zagrała dokładnie tak, jak można się było spodziewać – na pięćdziesiąt procent możliwości, czasem odstawiając nogę w kluczowych momentach, nie podejmując niepotrzebnego ryzyka.

    Niektórzy próbowali przekonać mnie, że skoro to sprawdzian przed Euro, a na stadion przyszły oglądać ich tłumy kibiców, to powinni dać z siebie wszystko. Skoro w takim meczu nie potrafią składnie pograć piłką, to nie mają czego szukać we Francji i generalnie są słabi. Według mnie, ciężar gatunkowy tego spotkania nie obligował ich do gry na miarę swoich możliwości, a mecz z Litwą będzie jeszcze nudniejszy.

    Jeśli za sześć dni masz grać mecz na Mistrzostwach Europy to głupotą byłoby iść na całość w sparingu.

    polska-holandia-kibice-laczy-nas-pasja

    Kibic może wyrażać swoje niezadowolenie, ale bierzmy też pod uwagę okoliczności. Mecz towarzyski z Holandią był tylko małym kroczkiem do czegoś ważniejszego – niektórzy nie rozumieją, że podejmować zbędne ryzyko w takim momencie to jak skręcić kostkę na przedmeczowej rozgrzewce z powodu własnej głupoty. Czy kibice będący na stadionie mieliby prawo np. wygwizdać naszych piłkarzy po tym spotkaniu z powodu porażki? Według mnie nie! A czy kibic w ogóle ma prawo gwizdać na sportowca? Gdybym akurat był na półfinale Ligi Mistrzów Real – City i widziałbym człapiącego Toure, to jako kibic „Obywateli” czułbym moralne prawo wygwizdać jego każde zagranie. Jednak obrażanie Polaków po meczu z Holendrami wydaje mi się kompletnie nie na miejscu!

    A propos gwizdów, potrafię też sobie wyobrazić tłum kibiców, wyrażających swoje niezadowolenie, nawet w przypadku zwycięstwa ich idola. We wczorajszej dyskusji porównałem niezadowolenie moich kolegów z postawy piłkarzy z reakcją publiczności, a potem falą krytyki, po ostatniej walce Mameda. Dla mnie to dwie zupełnie odmienne sytuacje!

    Sama walka jak i cała otoczka wokół niej i wypowiedzi po, utwierdziły mnie w przekonaniu, że kibice mieli prawo gwizdać, a potem, głównie w internecie, krytykować Mameda. Juras na swoim blogu napisał, że sukces ma wielu ojców a porażka jest sierotą i krytyka Mameda jest krzywdząca.

    O ile o aspektach sportowych MMA nie śmiałbym z Jurasem dyskutować, to w tym przypadku kompletnie się z nim nie zgadzam.

    Jeżeli chodzi o gwizdy w czasie trwania walki, to były one rzeczywiście nie na miejscu.

    Chalidow przyzwyczaił nas do spektakularnych walk i widząc go leżącego na plecach kibic mógł czuć się zawiedziony, ale każdy sposób walki można usprawiedliwić. W końcu wygrał, brzydko, ale według mnie zasłużenie. Gdyby jednak po ogłoszeniu werdyktu nie wziął pasa i nie próbował oddawać go Azizowi a zamiast tego wziął mikrofon i powiedział coś typu: „Moi drodzy, wiem ,że walka nie do końca Wam się podobała, ale Aziz to trudny przeciwnik i taką miałem na niego taktykę. Punktowałem a potem próbowałem zejść do parteru, wiedziałem, że dwie pierwsze rundy powinny być punktowane na moją korzyść dlatego w trzeciej nie chciałem dać się znokautować.

    Liczyliście na otwartą walkę, ale z takim wojownikiem jak Aziz nie można iść na wymianę ciosów, bo to mogło źle się skończyć. Jestem mistrzem KSW i chciałem nim pozostać. Czasem wygrywa się spektakularnym nokautem, innym razem taktyką. “Stary dobry Mamed jeszcze powróci, póki co dziękuję, że tak licznie przyszliście na galę”. Cholera, gwarantuję, że każdy, kto ma jakiekolwiek pojęcie o MMA doceniłby to. Tak naprawdę niewielu ogląda walki w klatkach licząc na mordobicie dwóch napakowanych kolesi i czeka tylko aż „zapachnie Holandią i w ruch pójdą wiatraki” – swoją drogą genialna metafora Jurasa podczas jednej z walk.

    khalidov7-kibice-laczy-nas-pasjaFala krytyki spadła na Mameda po jego zachowaniu po walce, kiedy próbował oddać wspomniany już wcześniej pas rywalowi, a potem powiedział, że ma dosyć MMA i daje sobie rok odpoczynku. Użył nawet słów, że rzyga MMA. To dla kogo walczył w walce wieczoru? Jeśli wydawało mu się, że tylko dla siebie to się myli. Tysiące kibiców w Ergo Arenie i sporo więcej przed telewizorami! Sam kupiłem PPV, chociaż nie ma tego w zwyczaju. Takie wypowiedzi obrażają kibiców, nawet jeśli padają pod wpływem emocji. Rzyga MMA? Od kiedy, bo na pewno nie od ogłoszenia werdyktu! Jeśli tak, to po co brał tę walkę?! Trzeba było przeprosić, odpuścić i na spokojnie zająć się swoim życiem.

    Tylko jeszcze jeden mały szczegół –kasa, misiu, kasa. Nikt mi nie powie, że nie miała znaczenia, na roczny urlop przyda się parę złotych. No i federacja byłaby niepocieszona gdyby do walki nie doszło, a i pewnie sam Mamed musiałby się szarpnąć na jakieś odszkodowanie dla nich. Nie chodzi o walkę, chodzi o podejście do niej, jeśli masz status gwiazdy i odpuszczasz to nie dziw się, że tłum będzie niezadowolony. Sukces ma wielu ojców – zgadzam się – ojcami sukcesu Chalidowa jest on sam, dzięki ciężkim treningom, KSW, dająca mu szansę i promująca, ale przede wszystkim kibice – możesz być ulubieńcem tłumu nawet jeśli nic nie potrafisz, ale nawet będąc mistrzem w swoim fachu nie zostaniesz idolem, jeśli publika Cię nie pokocha – a Mameda pokochała i tym większy był zawód. I tak jak ojciec, ma prawo wymagać!

    Teraz króluje bezstresowe wychowanie, ale starsi czytelnicy pewnie pamiętają, jak wracali do domu ze świadectwem, na którym były same dwóje. Czy ojciec pytał czy czasem nie rzygacie szkołą? Czy przypadkiem nie zakochaliście się w koleżance/koledze z klasy i stąd brak skupienia na nauce i słabe wyniki? Nie! Przetrzepał Wam skórę i koniec gadania!

    On dawał Wam możliwość nauki i w zamian oczekiwał przyzwoitych wyników. Tak jest i z fanami Mameda! Jeżdżą za nim po całej Polsce, kupują PPV, lajkują fanpage na Facebooku, dzięki czemu może on wrzucać reklamy zegarków czy odzieży, za które pewnie dostaję gruby pieniądz! Dlatego z szacunku dla nich, „rzyganie” tym, co daje Ci chleb, jest nie na miejscu! Rozumiem, że może on mieć problemy osobiste, ale wtedy albo rezygnujesz  z walki, bo wiesz, że nie jesteś w stanie stoczyć jej na poziomie, albo po wszystkim posypujesz głowę popiołem, przepraszasz bez dodatkowej otoczki i tego typu wypowiedzi. Żeby wszystko było jasne – uważam Mameda za najlepszego zawodnika mieszanych sztuk walki w tym kraju, byłem, jestem i będę fanem jego talentu, ale jak w związku – możesz kochać swoją drugą połówkę, co nie znaczy, że od czasu do czasu Cię nie wkurwi! A Mamed mnie i tysiące kibiców wkurwił jak nigdy! Dlatego w tym wypadku porażka nie jest sierotą…

    slask-koszulki-kibice-laczy-nas-pasja

    Wracając do piłki. O ile niezadowolenie po walce Chalidowa uważam za uzasadnione, tak nie wiem jak opisać to co dzieję się na ekstraklasowych boiskach. Nie wiem czy zachowania niektórych osób można jeszcze nazwać kibicowaniem czy już patologią! Pamiętacie kradzież koszulek piłkarzy Śląska Wrocław, spinkę Probierza z kibolami Jagiellonii czy zdemolowanie stadionu w Niecieczy przez pseudokibiców Górnika Zabrze po ich spadku do Pierwszej Ligi? Takie zachowania nie wpisują się już w definicję „kibicowania”, a patologia, która uzurpuje sobie prawo do np. zabierania piłkarzom strojów powinna zostać jak najszybciej ze stadionów usunięta. Gwizdy to jedno, ale przemoc fizyczna czy zastraszanie, niszczenie mienia, podchodzą już pod paragrafy z kodeksu karnego! To nie jest już dawanie wyrazu swojego niezadowolenia, to przestępstwo! Kibic zakląć pod nosem może, wyrazić swoją opinię w internecie – a i owszem, co zresztą jest teraz łatwe jak nigdy. Zachowania naruszające jednak czyjeś prawa i godność osobistą powinny być surowo karane, bo niestety tzw. wolność słowa zaczyna być pojęciem źle rozumianym!

    Komentarze