Euro 2016: Zwycięstwo Madziarów, Ronaldo znów bliski płaczu

    Za nami pierwsza kolejka grupowa na Euro 2016. Jak możemy ją podsumować? Na pewno poziom spotkań jest bardzo wyrównany, żaden zespół nie wygrał różnicą większą niż dwa gole. Mecze stoją na niezłym poziomie, co sprawia, że nie sposób się nudzić obserwując zmagania na boiskach we Francji.

    Wczoraj grała grupa F. Trzeba obiektywnie powiedzieć, że patrząc na jej skład, nie czuje się wielkich ekscytacji.

    „Papierowym” faworytem jest Portugalia, ale sprawa kolejnych miejsc do awansu, wydaje się być nierozstrzygnięta.

    W pierwszym spotkaniu Węgry zmierzyły się z Austrią. Wiadomo było, że ta reprezentacja, która wygra, bardzo zbliży się do upragnionego awansu do fazy pucharowej. Pierwsze 30 minut, to mało błyskotliwa gra obu drużyn i problemy z wykończeniem nieźle zapowiadających się akcji.

    Pod koniec pierwszej części gry dwie doskonałe sytuacje zmarnowali Austriacy. Najpierw Junuzovic uderzał sprzed pola karnego, ale Gabor Kiraly (został najstarszym graczem w historii EURO) popisał się ładną paradą. W 41. minucie Austriacy świetnie podali z lewego skrzydła, a znajdującemu się przed bramką Harnikowi pozostało zmieścić piłkę w jej świetle. Niestety dla swojej drużyny piłkarz się poślizgnął i zamiast uderzać – skiksował.

    Druga połowa to zdecydowanie popis Węgierskiej drużyny. Pierwsza bramka dla „Madziarów” padła w 63. minucie. Po ładnej akcji Szalai rozegrał piłkę z Kleinheislerem, po czym wpadł w pole karne i nie dał szans wychodzącemu bramkarzowi.

    szalai750

    To był dopiero początek nieszczęść, jakie spadły na Austriacką drużynę. Kilka minut po stracie bramki zostali zmuszeni do gry w osłabieniu, bowiem drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę za ostry faul obejrzał Dragović.

    Austriacy stracili wiarę w zwycięstwo i w grając w dziesiątkę nadziali się na groźną kontrę, po której bramkę strzeloną pięknym lobem zdobył Zoltan Stieber.

    W drugim meczu tej grupy faworyzowani Portugalczycy grali przeciwko rewelacyjnej w eliminacjach Islandii.

    Początek spotkania to bardzo groźna sytuacja bramkowa, w której bliski szczęścia był Sigurdsson.

    Portugalczycy jednak szybko przejęli kontrolę nad tym, co działo się na murawie. Bliski strzelenia bramki był Cristiano Ronaldo. To udało się im  w 31 minucie, kiedy pierwszą bramkę w meczu zdobył Nani. Wykorzystał on podanie z prawej strony od Andre Gomesa.

    W pierwszej części meczu bramki już nie padły. Pięć minut po wznowieniu gry gola zdobył Bjarnason. Islandczycy wykorzystali katastrofalne zachowanie portugalskich obrońców, którzy bez opieki zostawili napastnika drużyny przeciwnej.

    Bjarnason 750

    Wynik nie uległ już zmianie. Co prawda Portugalia za sprawą Naniego i Ronaldo miała swoje szanse, ale nie udało się ich wykorzystać. Ten drugi był bardzo rozgoryczony po meczu:

    My tworzyliśmy sytuacje, mieliśmy zdecydowaną przewagę, a oni tylko bronili, bronili i bronili od czasu do czasu wyprowadzając kontry. W całym meczu mieli tylko dwie szanse i strzelili jednego gola. Po meczu cieszyli się jakby już wygrali Euro. W sumie to mnie to nie dziwi, ale oni w ogóle nie próbowali atakować. Cała drużyna znajdowała się za linią piłki. W bramce postawili autobus. To pokazuje, że mają małą mentalność i nic nie osiągną na tym turnieju ”.

    Musimy w tym miejscu zaapelować do zdrowego rozsądku gracza Realu Madryt i przypomnieć mu, że piłka nożna to nie łyżwiarstwo figurowe i wrażenia artystyczne schodzą tutaj na dalszy plan.

    Cristiano nie płacz, tylko ogarniaj chłopaków i mobilizujcie się na dwa kolejne spotkania w grupie.

    Komentarze