Euro 2016: Wikingowie na fali, czas na gospodarzy

    Jeśli wynik pojedynku Polaków z Portugalczykami był dla nas zaskoczeniem, a porażka Belgów z Walią delikatną niespodzianką, to dziś może zostać odpalona prawdziwa bomba. I nie będziemy ukrywać, że na to po cichu liczymy.

    Skoro to mają być mistrzostwa niespodzianek, to do największej może dojść dziś wieczorem. Francuzi zmierzą się z Islandczykami i po tym, co obserwowaliśmy przez ostatnie trzy tygodnie, spodziewać się możemy wszystkiego.

    Brzmi to niewiarygodnie, zwłaszcza jeśli mówimy o reprezentacji Islandii, ale zmierzą się dziś ze sobą dwie niepokonane ekipy. Gospodarze turnieju ze sprawcą największej jak do tej pory niespodzianki całego czempionatu. Trójkolorowi póki co kompletnie nie zachwycają, a to, że dotarli do tej fazy rozgrywek zawdzięczają indywidualnym popisom swoich piłkarzy. W grupie ograli Rumunię i Albanię, ale szanujmy się, w takim składzie powinni poradzić sobie z nimi z zamkniętymi oczami.

    Problemem była już Szwajcaria, w meczu z którą przeważali, ale razili nieskutecznością i tylko zremisowali. O krok od blamażu byli natomiast w jednej ósmej rozgrywek, kiedy to w spotkaniu z Irlandią przegrywali od drugiej minuty. Po prawie godzinie gry sprawy w swoje ręce wziął Griezmann, który w ciągu trzech minut zapakował Irlandczykom dublet i tym samym uratował honor Francuzów.

    griezmann750

    Czy dzisiejsze spotkanie będzie przypominało te, które mięliśmy już okazję oglądać podczas tych mistrzostw, Włochy – Belgia, Francja – Irlandia, Walia – Belgia czy Islandia – Anglia? Kolektyw przeciwko indywidualnościom? Pewnie tak, zresztą nie przez przypadek wymieniliśmy przed chwilą jako przykład pojedynek Islandczyków z jednej ósmej turnieju. Wyeliminowanie Anglików to największe zaskoczenie rozgrywek.

    Wikingowie swoją postawą udowodnili, że na imprezach tego typu faworyci z założenia są tylko na papierze.

    Drużynie prowadzonej przez Lagerbacka nikt nie dawał większych szans w pojedynku z Synami Albionu. Piękny sen, czyli sam awans i wyjście z grupy, miał się skończyć w starciu z Rooneyem i spółką. Nikt nie miałby do nich pretensji, a oni i tak zostaliby ogłoszeni jednymi z pozytywnych bohaterów turnieju.

    islandia-laczy-nas-pasja-euro

    W czwartej minucie stracili bramkę po rzucie karnym i wydawało się, że będzie to początek końca. Krew Wikingów, płynąca w ich żyłach, nie pozwoliła im jednak na położenie się w polu karnym i czekanie na kolejne ciosy. Dwie minuty, tyle mniej więcej potrzebowali, aby otrząsnąć się po stracie gola, a kolejne dwanaście wystarczyło im na zdobycie dwóch bramek dających awans do kolejnej rundy.

    Jeśli można pokonać Anglików, to dlaczego nie Francuzów? Zwłaszcza, że Ci nie prezentują się najlepiej?!

    Błyski Payeta czy Griezmanna mogą nie wystarczyć, szczególnie kiedy zawodzą Pogba czy Giroud. Kiedy dodamy do tego brak Kante i Ramiego, którzy pauzują za kartki, to sytuacja nie wygląda ciekawie. Oczywiście kadra Trójkolorowych naszpikowana jest zawodnikami europejskiego formatu i nie będzie trudno wystawić mocną jedenastkę. Pamiętajmy jednak, że zmiennikom jeszcze trudniej będzie stworzyć zgraną ekipę. To chyba jedyna szansa dla Islandczyków, aby móc napisać jedną z najpiękniejszych kart w historii współczesnego futbolu. Debiutant z malutkiej wysepki, który może awansować do półfinału Mistrzostw Europy.

    Rozum podpowiada, że Francuzi nie dadzą im najmniejszych szans, ale kciuki zaciskają się, kiedy pomyślimy o Islandczykach.

    Komentarze