Euro 2016: Wielki mecz Chorwacji, beznadziejni Czesi

Rozpędził nam się ten turniej niczym  najlepsza kolejka na świecie. Początkowo w trzeciej fazie były tylko spotkania o godzinie 21, teraz wróciliśmy do systemu 18 – 21. Dla tych, co są gotowi na jeszcze więcej, to mamy dobrą wiadomość. W 1/8 wrócą spotkania o godzinie 15. Będzie można więc pielęgnować swoją piłkarską chorobę.

O tym, że „nasi” grają dalej, to już wiemy.

Jak to się jednak stało, że nie wychodzimy z pierwszego miejsca? Czemu Niemcy nie byli w stanie „rozstrzelać” słabej Irlandii Północnej? Jaki przebieg miało to spotkanie?

Mistrzowie świata starcie z „Wyspiarzami” musieli potraktować bardzo poważnie. Po remisie z Polską jeszcze nic nie było przesądzone. Z kolei Irlandia Północna, po ocenionej przez wielu za sensacyjną wygranej nad Ukrainą, myślała w  tym spotkaniu o remisie, ewentualnie o niskiej porażce, która dałaby awans z trzeciej pozycji.

Od samego początku Niemcy zaatakowali ze sporym impetem. Marnowali jednak sporo doskonałych sytuacji pod bramką rywali. Mistrzowie świata przez całą pierwszą połowę mieli sporą przewagę, którą udokumentowali golem w 29 minucie. Jej autorem był Mario Gomez, a podawał mu Thomas Mueller.

mario-gomez750

Kiedy wydawało się, że druga połowa to będzie już popis strzelecki podopiecznych Joachima Loewa, jeden z najlepszych meczów w życiu rozegrał bramkach Irlandii Północnej McGovern.

W tym spotkaniu wynik już się nie zmienił, ale kolejne problemy zdają się nie omijać Niemców. Jerome Boateng jest kolejnym niemieckim piłkarzem, który podczas Euro 2016 zmaga się z kontuzją. To właśnie uraz obrońcy Bayernu Monachium sprawił, że ten przedwcześnie opuścił boisko.

Przypomnijmy, że jeszcze przed Euro 2016 niemiecki selekcjoner stracił Antonio Ruedigera, a w starciu z Ukrainą nie mógł skorzystać z Matsa Hummelsa.

Zapadły też ostateczne rozstrzygnięcia w grupie D. W najciekawszym ze spotkań Hiszpania zagrała z Chorwacją. Pomimo tego, że mistrzowie Europy nie są już taką maszyną do wygrywania, jak kiedyś, to stawiano ich w roli faworyta.

W siódmej minucie przepiękną akcją popisali się Hiszpanie: David Silva podał prostopadłą piłkę do Fabregasa, ten wbiegł w pole karne i jak na tacy wyłożył futbolówkę Moracie, który świetnej okazji nie zmarnował. Było 1:0.

Kiedy już wydawało się, że Hiszpanie kontrolują przebieg meczu, to w ostatniej minucie pierwszej połowy nastąpił, jak się później okazało „moment zwrotny” w tym spotkaniu. Perisić ograł Juanfrana, dośrodkował do Kalinicia, który z kilku metrów nie dał szans De Gei.

kalinic750

W 72 minucie sędzia sprezentował Hiszpanom rzut karny. Inaczej tego nazwać nie można. Piłka nożna czasami jednak bywa sprawiedliwa i jedenastki nie zamienił na gola Sergio Ramos. Trafił wprost w bramkarza.

Pod koniec spotkania Chorwacja przeprowadziła świetny kontratak, który na bramkę zamienił  Perisić. Trzeba jednak powiedzieć, że bramkarz zachował się jak junior, który pierwszy raz w życiu miał do czynienia z sytuacją sam na sam.

W drugim meczu wydawało się, że marnie grający na tym turnieju Czesi będą w stanie się przełamać w meczu z beznadziejną póki co Turcją. Nic bardziej mylnego. Trzeba powiedzieć, że nie jest łatwo być dzisiaj kibicem wicemistrzów Europy z 1996 roku.

Już w 10 minucie Turcy zdobyli bramkę po szybkiej kontrze. Mor asystował Yilmazowi, który pokonał Petra Cecha. Nasi sąsiedzi mieli jeszcze wystarczająco dużo czasu, żeby rzucić się do odrabiania strat. Nic im jednak nie wychodziło.

Ostateczną sprawę, kto zajmie trzecie miejsce w tej grupie rozstrzygnął w  65 minucie Tufan ładnym strzałem w okienko. Nie dał szans Cechowi, podwyższając prowadzenie Turcji na 2:0. Nic już się w tym meczu nie zmieniło, i to właśnie Turcja może zagrać w dalszej fazie turnieju.

 

Komentarze