Euro 2016: „Wielbłąd” Joe Harta nie pozbawił Anglików marzeń, Ukraina na dnie

    Turniej zaczyna wchodzić w decydującą fazę. Nie można już kalkulować, trzeba stawiać wszystko na jedną  kartę albo…pakować się do domu. A tego przecież nie chce robić żadna z drużyn. O tym, że nagradzani w futbolu są ci, którzy wierzą w końcowy sukces przez całe spotkanie, pokazały dobitnie dwa wczorajsze mecze.

    Najpierw rozpoczęliśmy derbami Wielkiej Brytanii. Prowadzeni przez swojego lidera Garetha Bale’a Walijczycy grali z  odwiecznym rywalem Anglikami.

    Kciuki za Walię trzymali kibice w innych krajach Wielkiej Brytanii. Zwycięstwo z Anglią jest dla tamtejszych drużyn czymś wyjątkowym.

    Podopieczni Roy’a Hodgsona od pierwszych minut prowadzili grę i zdecydowanie przeważali w każdym elemencie piłkarskiego rzemiosła. Brakowało im jednak skuteczności pod bramką rywali. Stare powiedzenie mówi, że „piłka nożna to gra błędów”. Taki błąd, a nawet jakby to powiedział Jan Tomaszewski „wielbłąd” popełnił bramkarz Joe Hart.

    joe-hart750

    42. minuta – do piłki podchodzi gwiazda Realu Madryt Gareth Bale. Strzela z niesamowitą siłą i piłka przełamuje dłonie angielskiego bramkarza i wpada do siatki. Sensacja staje się faktem! Po pierwszej połowie Anglia – Walia 0:1.

    Od początku drugiej połowy na murawie zameldował się Jamie Vardy. To właśnie on doprowadził do wyrównania. W 56. minucie wszystko zaczynało się od początku. Napór Anglików z każdą kolejną minutą był większy.

    I wreszcie dopięli swego. W 92. minucie gola na wagę zwycięstwa zdobył  Daniel Sturridge.

    Po spotkaniu wypowiedział się Gareth Bale: „Oczywiście rozczarowanie jest ogromne. Jestem jednak bardzo dumny z każdego zawodnika. Jak zawsze, daliśmy z siebie wszystko. Powiedziałem wcześniej, że jeśli damy z siebie 100 procent, to nie można zrobić nic więcej”.

    baleeee

    Trzeba mu przyznać rację, Walijczycy w drugim kolejnym meczu tych mistrzostw dali z siebie wszystko, a Anglicy zostali nagrodzeni za konsekwencję i upór do ostatnich minut.

    W meczu naszej grupy Irlandia Północna grała z Ukrainą. Naszych rywali z pierwszego spotkania „mianowano” na najsłabszą reprezentację na tych mistrzostwach. Nieźle radząca sobie w spotkaniu z Niemcami – Ukraina miała sobie urządzić przeciwko turniejowym debiutantom niezłe strzelanie.

    Pierwsza połowa była fatalna, nie działo się praktycznie nic. Naprawdę szkoda czasu i życia żeby rozpisywać się o pierwszych 45 minutach.

    Druga połowa na szczęście przyniosła już emocje. Niespodziewanie w 49. minucie bramkę dla Irlandii Północnej zdobył  uderzeniem głową Gareth McAuley. Z każdą chwilą padało co raz mocniej. Sędzia przerwał na kilka minut spotkanie, ze względu na  trudne warunki pogodowe.

    Po wznowieniu gry, kilka razy groźne zaatakowali Ukraińcy. Brakowało w tym wszystkim jednak ładu i składu. Nie mieli oni pomysłu na sforsowanie brytyjskiej obrony.

    W samej końcówce Irlandia Północna przypieczętowała swój największy piłkarski sukces w historii i zdobyła drugiego gola. Ukraińcy mogą już powoli pakować swoje rzeczy i myśleć o przygotowaniach do nowego sezonu w swoich klubach.

    Komentarze