Euro 2016: Strzeleckie fatum Ronaldo, Belgia pokazała moc

    Za nami druga runda spotkań. W tym tekście tradycyjnie przedstawiamy najważniejsze fakty, jakie miały miejsce wczoraj na francuskich boiskach. Były odrodzenia, niespodzianki i spektakularne osobiste porażki. Ale po kolei.

    Cała piłkarska zabawa rozpoczęła się wczoraj od starcia Belgii z Irlandią. Piłkarze Marca Wilmotsa mieli przed tym spotkaniem nóż na gardle. Po porażce z Włochami musieli zdobyć trzy punkty. Irlandia, którą w perspektywie trzeciego grupowego meczu czeka starcie z wicemistrzami Europy, też chciała ugrać chociażby jeden punkt.

    Od początku było widać, kto tego dnia wyszedł na murawę po zwycięstwo. Belgowie ruszyli na „Wyspiarzy” i posiadali zdecydowaną przewagę.

    Jednak niezbyt łatwo przychodziło im stwarzanie dogodnych sytuacji pod bramką rywala. Dlatego też, pierwsza część gry zakończyła się bezbramkowo.

    To co nie wychodziło przed przerwą, udało się od razu na początku drugiej połowy. Akcję precyzyjnym strzałem zza pola karnego wykończył Romelu Lukaku. I było 1:0 dla „Czerwonych Diabłów”.

    Irlandia zmuszona była się otworzyć, a to była tylko „woda na młyn” dla Belgów. W 61. minucie dośrodkowanie Thomasa Meuniera strzałem głową wykończył Axel Witsel. I było praktycznie po meczu.

    Jeszcze w 70. minucie na 3:0, po szybkiej kontrze podwyższył Romelu Lukaku i Irlandia była na deskach. Belgowie natomiast pokazali, że nie warto ich jeszcze przedwcześnie skreślać w tym turnieju.

    lukaku750

    W drugim meczu wczorajszego dnia spotkały się ze sobą dwie największe niespodzianki pierwszej rundy spotkań. Węgry grały z Islandią. Zwycięzca tej gry praktycznie zapewniał sobie awans.

    Początek spotkania należał do Madziarów. Dwie dobre sytuacje zmarnował Balazs Dzsudzsak. Islandczycy odpowiedzieli strzałem Gudmundssona. W 37. minucie sędzia podyktował kontrowersyjny rzut karny dla Islandii. Pewnym egzekutorem był Gylfi Sigurdsson.

    Druga połowa to napór Węgrów, ale bez większych okazji do zdobycia bramki.

    Trener wpuścił na boisko najlepszego snajpera Ekstraklasy Nemanję Nikolicia. To był kluczowy moment w tym spotkaniu.

    Przyszła 88. minuta meczu. Po dobrej kombinacji na prawym skrzydle w pole karne wbiegł Nikolić. Napastnik Legii zagrał wzdłuż linii bramkowej, a piłkę do własnej bramki wpakował rozpaczliwie interweniujący Birkir Mar Sævarsson.

    Mecz zakończył się wynikiem remisowym, który stawia Madziarów w bardzo dogodnej sytuacji, ale jeszcze nie doskonałej, ponieważ czeka ich spotkania z grającą o wszystko Portugalią. Islandia jeśli pokona Austrię, to na pewno zagra w 1/8 finału.

    wegryyy750

    Na deser czekało nas starcie Portugalii z Austrią. Wydawało się, że taka strzelecka niemoc ze strony zawodników z Półwyspu Iberyjskiego nie może się już powtórzyć. Austriacy z kolei chcieli pokazać, że nie są tak słabi, jak w pierwszym meczu.

    Pierwsza połowa, to jedno wielkie bicie głową w mur Portugalczyków. Posiadali ogromną przewagę, a dogodne sytuacje marnowali na zmianę Nani z Ronaldo.

    Do przerwy obraz meczu się nie zmienił.

    W drugiej połowie Austriacy mieli doskonałą okazję do objęcia prowadzenia. Skórę Portugalczykom uratował Rui Patricio, który popisał się doskonałą interwencją przy strzale Ilsankera.

    Potem kolejne sytuacje marnował Cristiano Ronaldo. I kiedy wydawało się, że wszystko co złe na tym turnieju już za nim, to gwiazdor Realu Madryt nie wykorzystał karnego. Portugalczyk trafił w słupek.

    Żadna z drużyn nie potrafiła tego wieczora zdobyć bramki. Mecz zakończył się bezbramkowym remisem, co jest wielkim rozczarowaniem, szczególnie dla kibiców Portugalii. Przed ostatnią serią gier, wszystkie zespoły mają dalej szansę na wyjście z tej grupy.

    Komentarze