Euro 2016: Słowacy i Rumuni pod ścianą, Francja będzie świętować awans?

Ruszamy z drugą rundą spotkań! Nie ma co owijać w bawełnę, więc od razu przechodzimy do omówienia trzech dzisiejszych meczów.

Na dzień dobry, straszona potężnymi sankcjami ze względu na chuligańskie wybryki swoich kibiców Rosja zagra ze Słowacją. Po szczęśliwym remisie z Anglikami, gracze „Sbornej” są w uprzywilejowanej sytuacji.

Trzeba zwrócić uwagę na to, że od momentu kiedy selekcjonerem został Leonid Słucki, to Rosjanie nie przegrali ani jednego spotkania o stawkę. Zaliczyli serię czterech zwycięstw, a teraz udało się im zremisować z mocnymi Anglikami.

Po porażce z Walią 1:2 podopieczni Jana Kozaka znajdują się pod ścianą.

Muszą powalczyć o zdobycz punktową, jeśli chcą zagrać w fazie pucharowej. W pierwszym spotkaniu na pewno zabrakło szczęścia, ale i lider drużyny, Marek Hamsik nie zagrał na takim poziomie, jakiego można by od niego oczekiwać.

Czy zdobywca jedynego gola w tym meczu, Ondrej Duda wywalczy sobie pierwszy skład? Na pewno trener będzie musiał zmierzyć się z presją ze strony „środowiska”, jeśli nie postawi na gracza mistrza Polski.

Ondrej-Duda-Slowacja-walia-1-2-laczy-nas-pasja

Porażka z Walią zakończyła serię ośmiu spotkań, w których gracze Jana Kozaka wygrywali bądź remisowali.

Ciekawie zapowiada się starcie Szwajcarii z Rumunią. „Helweci” po zwycięstwie z Albanią już dzisiaj mogą sobie zapewnić awans do dalszych gier. Ich gra jednak w tamtym spotkaniu nie zachwyciła.

Do najjaśniejszych punktów reprezentacji w tamtym meczu z pewnością można zaliczyć takich zawodników jak Mehmedi, Shaqiri oraz strzelec jedynego gola Schar.

Muszą jednak zdecydowanie poprawić swoją grę, jeśli myślą o zdobyczy punktowej w dzisiejszym spotkaniu.

Rumunia zdobyła wiele pochwał, ze względu na ich postawę w meczu z gospodarzem turnieju – Francją. Pokazali swoją siłę, przede wszystkim w obronie. Kluczem do sukcesu w grze przeciwko Szwajcarom będzie dobra postawa w ofensywie.

Podopieczni Anghela Iordanescu muszą dać dziś z siebie wszystko i przypomnieć sobie świetną grę, jaką prezentowali w eliminacjach do Euro 2016. Wówczas nie przegrali spotkania i stracili ledwie tylko dwie bramki.

Na koniec dnia czeka nas starcie gospodarzy mistrzostw – Francuzów, z nieźle grającymi Albańczykami.

„Trójkolorowi” wymieniani są w gronie faworytów do zdobycia tytułu. Pytanie tylko, czy są w stanie udźwignąć taką presję, z jaką musieli się borykać ich starsi koledzy, kiedy sięgali po tytuł mistrzów świata w 1998 roku.

Bohaterem  meczu otwarcia został oczywiście Dimitri Payet, który zdobył fantastyczną bramkę na wagę trzech punktów. Jest to z pewnością jego zdecydowanie najważniejsze jak dotąd trafienie w karierze.

payet 750

Francuzi wygrali aż dziesięć z ostatnich jedenastu spotkań. Przegrali tylko raz, w towarzyskim spotkaniu przeciwko Anglii w listopadzie zeszłego roku. Ich problemem może być fakt, że od dłuższego czasu (pomijając mecz otwarcia) nie grali spotkań o prawdziwą stawkę.

Albania zaprezentowała się zaskakująco pozytywnie w swoim pierwszym meczu. Co ciekawie, kiedy grali w osłabieniu, to stwarzali sobie lepsze okazje do zdobycia gola. Jednak poziom rywala będzie zdecydowanie wyższy.

Selekcjoner Albanii Gianni de Biasi przed rozpoczęciem turnieju powiedział, że jego piłkarze nie chcą przyjechać do Francji w charakterze turystów. Pytanie tylko, czy stać ich na sprawienie sensacji?

Udało się im to w 2015 roku, kiedy pokonali „Trójkolorowych” 1:0. Jeśli powtórzyliby to dzisiejszego wieczora, to z pewnością przeszli by do historii światowego futbolu.

Komentarze