Euro 2016: Niemcy Mistrzem? Seria rzutów absurdalnych!

    Przed tym spotkaniem krążyły opinie, że jego zwycięzca zrobi milowy krok do zdobycia tytułu Mistrza Europy, a jeśli Niemcom uda się wyeliminować Włochów, to chyba nikt już nie stanie im na drodze do wygranej w turnieju.

    Dla Squadra Azzurra był to kolejny mecz podczas tego czempionatu, który śmiało można by ogłosić przedwczesnym finałem. Najpierw w grupie mierzyli się z Belgami, przez wielu uważanymi za jednego z faworytów do zwycięstwa, potem na ich drodze stanęli obrońcy tytułu, Hiszpanie. Zarówno z Belgami jak i z Hiszpanami Włosi poradzili sobie doskonale, obie drużyny pokonując 2:0.

    Wczoraj czekało na nich zadanie najtrudniejsze, niemiecka maszyna do wygrywania turniejów, Mistrzowie Świata, Niemcy.

    Typowanie faworyta przed pierwszym gwizdkiem było bezsensowne, równie dobrze można było rzucić monetą. Przewidzieć można było za to przebieg spotkania. Asekuracyjne próby ataków z obu stron, brak nadmiernego odsłonienia się i przede wszystkim pilnowanie własnej bramki. I tak też to wyglądało.

    Widowisko nie było zbyt porywające, więcej było strat i niedokładności niż pięknie budowanych ataków, a kiedy trafiła się jakaś perełka godna zapamiętania, to było to np. wybicie piłki w locie piętą przez Florenziego. Majstersztyk defensywy. Ale za interwencje w obronie punktów nie dają, czekaliśmy więc, aż któraś z drużyn w końcu wpakuje piłkę do siatki.

    wlochy-niemcy-ozil-laczy-nas-pasja

    No i udało się Niemcom. Po ponad godzinie gry włoska obrona została sforsowana po szybkiej akcji tria Gomez – Hector – Özil. Pojawiło się pytanie, czy Niemcy dobiją rywala, czy ten podniesie się z kolan i zdoła wyrównać? Włosi do karkołomnych ataków się nie rzucili, ale postanowił pomóc im Boateng, zakamuflowana opcja włoska w drużynie niemieckiej. Jakim cudem obrońca Bayernu mógł zachować się we własnym polu karnym tak idiotycznie pozostanie tajemnicą.

    Faktem jest, że kryjąc Chielliniego rozpostarł obie ręce tak wysoko i szeroko, że pozostało tylko w którąś trafić. Przypadkiem się udało i sędzia wskazał na wapno. Bonucci doprowadził do remisu i wszystko zaczęło się od nowa. Właściwie do końcowego gwizdka i w trakcie dogrywki nie działo się niewiele, z tym większym napięciem czekaliśmy więc na rzuty karne.

    Jeśli ktokolwiek w naszym kraju narzeka na serię jedenastek w naszym pojedynku z Portugalią i ma pretensje do Kuby Błaszczykowskiego o zmarnowanie swojej próby, powinien obejrzeć kilka razy to co wyczyniali wczoraj piłkarze niemieccy i włoscy.

    Osiemnaście podejść, siedem zmarnowanych, pudła Mullera, Özila i Schweinsteigera po stronie niemieckiej. Zwłaszcza ten pierwszy uderzył tak, jakby nie zależało mu na awansie do półfinału. Nie dziwimy się, że w Bayernie wykonywanie jedenastek przypadło w ostatnim czasie Lewandowskiemu, Thomas musi zdecydowanie potrenować! Po stronie Włochów podobny festiwal pomyłek i nieporadności. Rzutów karnych w wykonaniu Zazy czy Pellego wstydziłby się każdy junior. Jeden zrobił milion kroków i uderzył Panu Bogu w okno, drugi poturlał piłkę obok bramki, uprzedzając wcześniej Neuera gdzie uderzy.

    wlochy-niemcy-bonucci-laczy-nas-pasja

    Skoro szło jak krew z nosa, to mieliśmy chociaż nadzieję, że zobaczymy jak uderzają bramkarze, jednak w dziewiątej kolejce pomylił się Darmian, a furę szczęścia miał Hector, którego strzał prawie wyłapał Buffon.

    Włosi jadą do domu, Niemcy czekają na wyłonienie swojego rywala w półfinale. Dziś dowiemy się czy będą to Francuzi czy Islandczycy. Niezależnie od tego z kim przyjdzie im się zmierzyć, tytuł mają na wyciągnięcie ręki.

    Komentarze