Euro 2016: Męczarnie Hiszpanów, Belgowie na kolanach

Za nami kolejny dzień zmagań na boiskach we Francji. Tym razem mogliśmy podziwiać największe gwiazdy europejskiej piłki nożnej. Swoje pierwsze spotkania rozegrali bowiem finaliści z poprzedniego turnieju rozgrywanego w Polsce i na Ukrainie. Była także okazja do zobaczenia w akcji „Mistrza Zlatana” oraz naszych byłych grupowych rywali – Irlandczyków. No, ale po kolei.

Piłkarski poniedziałek rozpoczął się od starcia obrońców tytułu – Hiszpanów z reprezentacją Czech. Murowanym faworytem do zdobycia 3 punktów przed tym spotkaniem, była ekipa prowadzona przez Vicente del Bosque.

Cała pierwsza połowa to zdecydowana dominacja Hiszpanów. Stworzyli sobie kilka wyśmienitych sytuacji bramkowych. W 15. minucie doskonałą okazję do strzelenia gola miał Alvaro Morata, ale z bliskiej odległości trafił wprost w Petra Cecha.

pique-czechy-laczy-nas-pasja

To właśnie bramkarz był najlepszym zawodnikiem w czeskiej drużynie. W pierwszej połowie ratował swoich kolegów z opresji jeszcze kilkukrotnie między innymi po strzałach Andresa Iniesty i Davida Silvy.

Druga połowa wyglądała bardzo podobnie do pierwszej, Czesi bardzo sporadycznie zagrażali bramce przeciwników.

Kiedy wydawało się, że mecz zakończy się bezbramkowym remisem, to gola na wagę 3 punktów zdobył w 87. minucie Gerard Pique, po uderzeniu piłki głową.

Na początek rozgrywek w grupie E spotkały się ze sobą reprezentacje Irlandii oraz Szwecji. Cała pierwsza połowa odbywała się pod dyktando Wyspiarzy. To oni mieli kilka świetnych sytuacji do zdobycia pierwszego gola.

O sporym pechu może mówić John O’Shea. Byłemu zawodnikowi Manchesteru United zabrakło dosłownie centymetrów po zgraniu głową Clarka, żeby wpakować piłkę do pustej bramki. Irlandczycy byli coraz bliżej strzelenia gola. Pod koniec pierwszej połowy Hendrick trafił w poprzeczkę.

Początek drugiej odsłony meczu nie zmienił obrazu gry i już na samym początku bramkę zdobył Wes Hoolahan. Po stracie gola Szwedzi ruszyli do ataku. Stworzyli sobie kilka dogodnych sytuacji. Doprowadzili do wyrównania w 71. minucie. Piękną akcję Ibrahimovicia i spółki zakończył golem samobójczym zawodnik Irlandii, Ciaran Clark. Spotkanie zakończyło się podziałem punktów.

zlatan-euro-szwecja-laczy-nas-pasja

Na koniec czekała nas prawdziwa uczta! Włochy kontra Belgia. Pierwsze pół godziny tego spotkania jednak zdecydowanie rozczarowało. Jedni i drudzy badali się w środku pola.

Warto było jednak czekać do 32. minuty na fenomenalne podanie Bonucciego, które ominęło całą linię belgijskiej obrony i trafiło dokładnie pod nogi Giaccheriniego.

Ten zawodnik nie dał szans bramkarzowi rywali.

Od tego momentu drużyna  Squadra Azzurra poczuła się pewnie i dominowała na murawie. W drugiej połowie Belgia tylko raz poważnie zagroziła bramce strzeżonej przez  Buffona. Lukaku przelobował włoskiego bramkarza tak, że piłka minimalnie minęła słupek bramki. W doliczonym czasie, po świetnej kontrze Włosi za sprawą Pelle dobili swojego przeciwnika i zostali pierwszym liderem grupy E.

Komentarze