Euro 2016: Męczarnie Francuzów, Słowacy wykorzystali swoją szansę

    Wczoraj byliśmy świadkami trzech spotkań, z których niestety żadne nie było wielkim widowiskiem. Ciekawych akcji i bramek nie brakowało, jednak momentami można było zaobserwować spore przestoje w grze. Dla niektórych zespołów drugie spotkania, to mecze z cyklu: „być albo nie być’.

    Jedne reprezentacje wlały wczoraj w serca kibiców nadzieję, inne spowodowały płacz i załamanie.

    Grająca o pozostanie w turnieju Słowacja zmierzyła się z Rosją. Od początku meczu lepiej prezentowali się gracze „Sbornej”. Nie potrafili jednak przenieść swojej przewagi pod pole karne Słowaków i stworzyć groźną sytuację bramkową.

    W 32. minucie pierwsza świetna akcja Słowacji. Do dobrego podania z głębi pola wystartował Vladimir Weiss. Skrzydłowy reprezentacji w polu karnym ośmieszył Bierezuckiego i Smolnikowa, których minął prostym zwodem, i pewnym strzałem pokonał Akinfiejewa.

    Słowacy nie zwalniali tempa. Jeszcze przed przerwą zdobyli drugą bramkę po fantastycznym strzale Marka Hamsika.

    marek-hamsik750

    Druga część spotkania mogła rozczarować. Rosjanie nie potrafili stworzyć sobie dogodnej sytuacji do strzelenia gola. Udało się im to dopiero w 80. minucie, kiedy to bramkę głową zdobył Dienis Głuszakow. Słowacja pokonała Rosję 2:1 i wszystko w tej grupie jest jeszcze możliwe.

    Najciekawszym spotkaniem tego dnia był mecz Szwajcarii z Rumunią. Od początku mocno nacierali „Helweci”. Nie wykorzystali jednak dwóch dogodnych sytuacji, za sprawą Harisa Seferovicia. Z kolei Rumunia ma wyjątkowe szczęście, do dyktowania na jej korzyść rzutów karnych. Tak było i tym razem. W 18. minucie strzał z 11. metrów zamienił na gola Bogdan Stancu.

    Przed przerwą nie padła już żadna bramka, ale na murawie ciekawych sytuacji nie brakowało. Taka gra mogła się podobać.

    Początek drugiej części spotkania, to przewaga Rumunów. Jednak to Szwajcaria w 57. minucie za sprawą potężnego uderzenia Admira Mehmediego doprowadziła do remisu.

    mehmedi750

    Do końca meczu gra pozostawała bardzo żywa i dynamiczna, ale żadna z drużyn nie była w stanie przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę.

    Gospodarze turnieju mieli łatwo wygrać z Albanią i dać jasny przekaz swoim konkurentom, że zmierzają po tytuł.

    Pomimo tego, że „Trójkolorowi” grali szybciej i przeważali, to nic z tego nie wynikało. Albańczycy dobrze się bronili, stwarzając pod koniec pierwszej części gry dwie dogodne sytuacje do zdobycia gola, po stałych fragmentach gry.

    Druga połowa to zdecydowana przewaga Francji. Jednak od czasu do czasu Albańczycy wychodzili z groźnymi kontrami. Po jednej z nich „Trójkolorowych” uratował słupek. Gospodarze turnieju jednak nie poddawali się i cały czas próbowali zdobyć bramkę.

    Udało się dopiero w 90 minucie meczu, kiedy to bramkę zdobył Antoine Griezmann. W doliczonym czasie gry Dimitri Payet podwyższył jeszcze prowadzenie i ostatecznie reprezentacja Francji po wielkich męczarniach wygrała 2:0 z Albanią. Gospodarze mogą cieszyć się już z awansu do kolejnej rundy.

     

    Komentarze