Euro 2016: Jubileusz dnia dziesiątego

Nim się zdążyłem zorientować, nim tak naprawdę poczułem atmosferę i zapach mistrzostw Europy w piłce nożnej już nastąpił początek końca walki w grupach. Naprawdę szybko to minęło, dałem się wciągnąć przez szaleństwo meczowe jak ofiara aligatora, porwana przez niego w głęboki odmęt wodny.

Nie miałem w tej nierównej walce szans, nawet nie protestowałem. Po prostu dałem się wkręcić z lubością alkoholika wlewającego w swe spierzchnięte gardło ożywcze krople „kacowego” piwa.

Kiedy zaczynali, mówiłem sobie, tyle meczów, normalnie wieczność. A tu raz, dwa trzy i budzę się w dziesiątym dniu mistrzostw.

No nic, ważne, że dzieje się dużo. Dla takiego totalnego kibica jak ja, zasada rozgrywania ostatnich meczów fazy grupowej równocześnie to nieszczęście. Oczywiście rozumiem tę sytuację, ponieważ w historii piłki nożnej zdarzały się różne sprawy i lepiej nie prowokować sytuacji. Tak, więc dziś grupa A, tak, więc dziś Albania gra z Rumunią i Francja z Szwajcarią.

Sytuacja w grupie jest skomplikowana. Nie jest to węzeł gordyjski, ale ilość możliwych scenariuszy robi wrażenie. Z tego też powodu nawet Albańczycy są zdecydowani na bój o wszystko, ponieważ teoretycznie, jeśli wygrają mają szanse na awans.

albania750

Mówi o tym trener De Biasi, twierdząc, że jeśli wpakują Rumunii wszystkie bramki, których nie zdołali strzelić Francji i Szwajcarii, starczy to na trzecie miejsce i da możliwość gry w dalszej fazie turnieju.

Cóż, niezależnie od wszystkiego fakt bezsporny jest taki, że mają najgorszą sytuację ze wszystkich drużyn grupy A.

Z drugiej strony, obok Islandii, Albania to zespół, który najbardziej mi zaimponował, a po ich przegranej z Francją długo nie mogłem wyjść z podziwu dla ich determinacji i woli walki.

Zespół, który skazany był na klęskę walczy z szaleństwem w oczach i wcale nie jest powiedziane, że w meczu z Rumunami są bez szans.

Kiedy się patrzy na współczesną drużynę tych drugich, z żalem wspominam Hagiego, Popescu i innych wspaniałych, charakternych zawodników tworzących tę reprezentację. Właśnie tego charakteru brakuje Rumunom, teraz solidnie, ale jednak bezbarwnie się prezentującym. Wystarczy tylko przypomnieć, że dwie bramki, które zdobyli na Euro padły z rzutów karnych.

W tym samym czasie w Lille na boisko wybiegną jedenastki Francji i Szwajcarii. Gospodarze turnieju mają awans w kieszeni. Wywalczyli go w niezbyt przekonywujący sposób. Dziennikarze francuscy mają ogromne pretensje do Didiera Deschampsa, zarzucając mu, iż konstelacja gwiazd nie tworzy drużyny, a piękny, zamaszysty styl z meczów towarzyskich ulotnił się jak kamfora.

france750

Czy mecz z Szwajcarami będzie spotkaniem na przełamanie? Być może w końcu zobaczymy Francję taką, jaka reklamowana była przed turniejem. Póki co to Payet ratuje tyłek Trójkolorowym i szczęśliwie prześlizgują się przez mecze.

Szwajcarzy zaś, nie wygrali z nimi od roku 1992, na mistrzostwach świata w Brazylii dostając od swoich sąsiadów kompromitujące pięć bramek.

Tak czy inaczej wieczór zapowiada się wspaniale, a Państwu życzę płynnego i spokojnego przełączania się między kanałami od godziny 21…

Komentarze