Euro 2016: Dzień prawdy! Do trzech razy sztuka

    Rok 2008, 8. czerwca, godzina 20:45, Austria. Około stutysięczne miasto Klagenfurt, stadion Hypo-Arena.

    Sędzia Tom Henning Øvrebø gwiżdże po raz pierwszy, a serca wszystkich Polaków wypełnia nadzieja! Tego dnia rodzi się historia, reprezentacja Polski w piłce nożnej po raz pierwszy bierze udział w Mistrzostwach Europy. Los dał na prezent byśmy mogli nasz debiut uczynić najwspanialszym z możliwych. Pierwsze spotkanie rozgrywamy z odwiecznym rywalem, przeciwnikiem, którego nie udało nam się jeszcze ani razu pokonać, Niemcami! Kiedy, jeśli nie dziś? Gdzie, jak nie tutaj, na meczu Mistrzostw Europy?

    Nastroje wśród piłkarzy, kibiców i ekspertów są fenomenalne. Rozpoczęte w fatalnym stylu eliminacje, drużyna pod wodzą Leo Beenhakkera zakończyła na pierwszym miejscu w grupie, po drodze pokonując m.in. Portugalię. W zespole nie brak klasowych zawodników – mamy Żurawskiego, Smolarka, Krzynówka czy Boruca. Cały kraj żyje tylko tym meczem i nie ma osoby, która nie trzymałaby kciuków za biało-czerwonych.

    roger-guerreiro-laczy-nas-pasja

    Mimo, że mecz zaczął się od ataków naszych zawodników, to w dwudziestej minucie Podolski zdeptał nasze marzenia! Ten, w żyłach którego płynie polska krew, pozbawił nas złudzeń, a w siedemdziesiątej drugiej minucie dobił strzelając bramkę na 2:0.

    Chociaż porażka z Niemcami była wkalkulowana, a decydujące miały być mecze z Austria i Chorwacją, to zabolała wszystkich Polaków. Nie tak wyobrażaliśmy sobie ten debiut, ale nie było czasu na rozpaczanie, cztery dni później czekał nas mecz z gospodarzami turnieju.

    Pół godziny gry i wysuwamy się na prowadzenie, a gola zdobywa naturalizowany Polak, Guerreiro. Trzy punkty wydają się być na wyciągnięcie ręki i kiedy odliczamy już sekundy do końcowego gwizdka, arbiter Howard Webb dyktuje rzut karny po faulu Mariusza Lewandowskiego. Tylko remis, a szanse na wyjście z grupy mamy już tylko matematyczne.

    Decydujący był mecz z Chorwacją, który musieliśmy wygrać różnicą dwóch bramek, a Austria musiałaby pokonać Niemców. Nie wszystko zależało od nas, ale i tak zawiedliśmy, porażka 0:1 i Polacy wracali do domu jako drużyna, która zajęła ostatnie miejsce w swojej grupie zdobywając zaledwie jeden punkt, nawet bez historycznej wygranej.

    Cztery lata później historia uśmiecha się do nas po raz kolejny. Zaszczytne miano gospodarza finałów Mistrzostw Europy 2012 przypada do spółki Polakom i Ukraińcom. Nie musimy brnąć przez eliminacje, trener Smuda ma mnóstwo czasu na odpowiednią selekcję i przygotowanie zawodników.

    lewandowski-euro-2012-laczy-nas-pasja

    Kolejny szczęśliwy traf przynosi nam losowanie grup, trafiamy na Rosję, Grecję i Czechy i patrząc na pozostałe grupy łatwiej być nie mogło. Mecz otwarcia na Stadionie Narodowym to pojedynek z Grekami, kilkadziesiąt tysięcy gardeł nie ustaje z dopingiem dla Polaków, w ataku Lewandowski, na którego bramki liczy cały kraj. I nie zawodzi – inauguracyjne trafienie turnieju pada jego łupem. Prowadzimy z Grekami, którzy w dodatku grają w dziesiątkę!

    Niestety, chichot przewrotnego losu i pada bramka wyrównująca, a potem jest już tylko gorzej – faul Szczęsnego, czerwona kartka i wapno. Wchodzący z ławki Tytoń ma przed sobą nie lada wyzwanie. Podołał, ale mecz kończy się remisem i cały kraj zaczyna krytykować kadrę i trenera.

    Wszystko wyjaśni mecz z Rosją, spotkanie najważniejsze, które będzie przysłowiowym „być albo nie być” dla Polaków. Remis i zdobyty cenny punkt oznaczają, że mecz z Czechami będzie tym o wszystko.

    Presja na kadrze z dnia na dzień rośnie, ale mamy wszystko w swoich rękach, wystarczy wygrać! Tak niewiele, ale i tak za dużo. Biało-czerwoni przegrywają jedna 0:1 i historia się powtarza, znowu ostatnie miejsce w grupie i jeden zdobyty punkt.

    Mówi się, że do trzech razy sztuka. Dziś reprezentacja pisze kolejny rozdział naszych udziałów w Mistrzostwach Europy.

    Początkowe szczęście, które towarzyszyło nam cztery lata temu, nie opuszcza nas i na wstępie tego turnieju. Nowe zasady mówią, że z grupy ma szansę wyjść również drużyna, która zajmie trzecie miejsce. Nasi rywale, Niemcy, Ukraina i Irlandia Północna, jak zawsze wydają się być w zasięgu ręki. Dziś nie ma w tym zestawieniu drużyny, której byśmy nie pokonali. Z Niemcami wygraliśmy w eliminacjach.

    W naszym zespole nie występują już tylko zawodnicy z dolnej półki europejskich średniaków. Dziś mamy w naszych szeregach jednego z najlepszych snajperów świata, czy jednego z najważniejszych zawodników drużyny, która zdobyła trzeci raz z rzędu Ligę Europy! Ta reprezentacja to piłkarze nastawieni na sukces i tego sukcesu głodni, stuprocentowi profesjonaliści, którzy na boisku mają pracę do wykonania.

    krychowiak-wawrzyniak-grosicki-laczy-nas-pasja

    Nasz pierwszy rywal to Irlandczycy Północni, rywal, którego podstawowi zawodnicy grają w lidze angielskiej, nie spodziewajmy się więc spacerku. Twarda, męska, a czasem nawet brutalna gra to jedyne, czego możemy być pewni.

    Polacy grają dziś być może już o awans, trzy punkty mogą do niego wystarczyć. Ale czy to jest szczyt marzeń?

    Nie! Chcemy w końcu zobaczyć jak nasi piłkarze zdobywają upragnione trzy punkty w meczu mistrzostw nie tylko dziś. W tym spotkaniu chcemy zobaczyć siłę naszej ekipy i zapowiedź tego, co może się wydarzyć dalej. Nie na darmo jesteśmy typowani w gronie zespołów, które mogą sprawić niespodziankę podczas turnieju.

    Udało się Duńczykom, udało Grekom, dlaczego nie nam!? Powodzenia Panowie!    

    Komentarze